Czteropasmówka NINIWY

Czteropasmówka

NINIWA proponuje Ci możliwość zrealizowania Twoich talentów! To zadanie ewangelizacji, odważnego świadczenia o Bogu.
Proponujemy Ci naszą metodę ewangelizacji zwaną Czteropasmówką NINIWY!

Dlaczego właśnie tak? Ponieważ cztery pasy ruchu biegną na autostradzie równolegle. Tymi metaforycznymi pasami ewangelizacji są: modlitwa, służba, dzielenie się wiarą i zaproszenie do wspólnoty. Idąc dalej tą drogową analogią zauważamy, że włączamy się do ruchu jadąc najpierw prawą stroną, ale zawsze możemy zmienić pas. Oznacza to, że ewangelizację zaczniemy od modlitwy, ale żeby dość do ostatniego pasa i zaprosić kogoś do wspólnoty, musimy przejechać przez pozostałe trzy pasy ruchu. Zatem w pewnym sensie metoda wymusza na nas pewną kolejność, ale z drugiej strony zawsze możemy wrócić na inny pas. Ponadto widzimy, że ruch na drodze odbywa się cały czas po wszystkich pasach, widać innych uczestników ruchu, z którymi wchodzimy w relacje i dalej je rozwijamy. Warto się rozejrzeć zanim zmienimy pas, by nierozważnie nie zajechać komuś drogi. Droga publiczna to też nie tor wyścigowy. Nie trzeba się śpieszyć, ważniejsze jest bezpieczne dotarcie do celu!

Można też zauważyć, że bycie w drodze nie tylko spełnia funkcję ewangelizowania innych, ale też przemienia samego ewangelizatora. Kierowca, który dużo jeździ samochodem zdobywa więcej doświadczenia i w założeniu jest uważniejszy, uczy się empatii i kultury na jezdni, a w życiu wyrozumiałości, cierpliwości czy miłości. Analogie można mnożyć dalej. Czym w praktyce są nasze cztery pasy drogowe?

1. Modlitwa

Jeśli chcemy dzielić się wiarą, sami musimy mieć żywą relację z Bogiem. Modlitwa jest podstawowym wyrazem naszej wiary i drogą jej pogłębiania. Świadkiem miłości Boga jest ten, kto sam jej doświadczył. Modlitwa jest spotkaniem z Bogiem, który nas kocha i daje siłę, by kochać, służyć, ewangelizować. Jeśli chcemy kogoś przyprowadzić do Boga, ważne jest, byśmy najpierw sami rozmawiali z Bogiem o tej osobie. Przez modlitwę Bóg może wskazać nam konkretny sposób okazania troski i miłości tym, których chcemy przyprowadzić do Niego i do wspólnoty Kościoła. Chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie: w jaki sposób dotrzeć do mych rówieśników, osób, z którymi żyję, najpierw trzeba zastanowić się, kto z moich znajomych, bliskich, nie doświadczył jeszcze miłości Boga i nie odnalazł w Kościele swego miejsca. Modlitwa jest początkiem wszystkich ważnych dzieł i posług. Chcąc dzielić się wiarą pytam najpierw Boga, do kogo On chce dotrzeć przeze mnie. Może to być jedna lub dwie osoby.

Zachęcamy, by najpierw przypomnieć sobie wszystkie osoby, z którymi mamy kontakt na co dzień, rozmawiamy, spotykamy się w szkole, miejscu pracy i odpoczynku, a które nie doświadczyły miłości Boga, może w ogóle nie chodzą do Kościoła, nie znają przyjaźni z Bogiem (można na kartce wypisać ich imiona). Wybieramy spośród nich tylko jedną lub dwie osoby, które mają najmniej kontaktu z Kościołem, prosząc Boga, by pomógł nam rozeznać, do kogo nas posyła. Istotne jest, by liczba tych, których pragniemy przyprowadzić do Pana w poszczególnym okresie czasu, nie była zbyt duża, ponieważ w przedstawianej tu drodze ewangelizacji zakłada się zaangażowanie w osobistą relację z osobą, z którą pragniemy podzielić się wiarą. Ważne jest, by codziennie pomodlić się za tę osobę, własnymi słowami lub jakąś wybraną formą modlitwy (różaniec, koronka do Miłosierdzia Bożego, adoracja, modlitwa spontaniczna, przez 10 – 15 minut dziennie). Kiedy zaczniemy modlić się regularnie za tę osobę, zaczniemy się o nią troszczyć, odczuwając w pewnym stopniu odpowiedzialność za nią przed Bogiem.

Modlitwa zawsze ma sens, choć nie zawsze będziemy dostrzegać wszystkie jej owoce od razu. Za niektóre osoby trzeba będzie się modlić kilka lat, inne wcześniej mogą otworzyć się na miłość Bożą i nasze świadectwo o niej. Nie ulegajmy pokusie zniechęcenia w modlitwie, pamiętając, że niezależnie od dostrzeganych następstw naszej modlitwy, wstawiennictwo zawsze jest przejawem troski o kogoś, a sam Bóg pragnie, by wszyscy doszli do poznania prawdy w czasie wybranym przez Niego. Owocem modlitwy jest miłość i mądrość, odwaga bycia świadkiem Jezusa, pokój i głęboka radość, której każdy bardzo pragnie.

W praktyce i w skrócie:

Zastanów się, kto w Twoim otoczeniu jest daleki od Boga, na kim Ci zależy. Zacznij modlić się za tę osobę codziennie, a dla siebie proś o umiejętne wychodzenie do tej osoby i szansę na ewangelizację.

2. Służba

Twoje życie może być jedyną Ewangelią, jaką przeczyta ktoś żyjący w Twym otoczeniu. Dziś osoby, które są szczęśliwe, gotowe komuś bezinteresownie poświęcić swój czas, podzielić się dobrem materialnym, czy zainteresować się problemami i przeżyciami drugiego, wywołują często zaskoczenie. Służba, która jest wyrazem miłości, powinna być w naturalny sposób wpisana w nasze chrześcijańskie życie, jako otwartość na drugiego, na Boga i człowieka. Najważniejsze to służyć temu, który jest blisko, kto spragniony jest naszego uśmiechu i słowa. Codzienność przyniesie nam wiele okazji do pogłębienia relacji z osobami, za które się modlimy, do wsłuchania się w ich problemy, przeżycia, pytania. Czasem ludzie widząc czyjąś serdeczność, życzliwość, otwartość, zadają sobie pytanie – dlaczego on jest właśnie taki, co sprawia, że traktuje mnie jak kogoś wartościowego, interesującego? Być może ktoś do nas skieruje takie pytanie: – czemu jesteś radosny, spokojny, życzliwy dla mnie? Wówczas samo to pytanie przynosi nam okazję, by powiedzieć o Chrystusie, który jest źródłem naszego szczęścia. Słowa uczą, czyny pociągają, a świat dziś, jak powiedział Paweł VI, potrzebuje bardziej świadków niż nauczycieli, a jeśli słucha nauczycieli to dlatego, że są jednocześnie świadkami1.

W praktyce i w skrócie:

Bądź życzliwy, otwarty i uśmiechnięty przy kontakcie z osobą, za którą się modlisz. Pomagaj i wychodź naprzeciw w różnych sprawach, aż w końcu znajdziesz okazję do rozmowy o Bogu.

3. Dzielenie się swoją wiarą

Słowo Boże zachęca nas, byśmy zawsze byli gotowi do uzasadnienia tej nadziei, która w nas jest (por. 1 P 3, 15). Święty Paweł wyraźnie podkreśla, że wiara rodzi się z tego, co się słyszy (por. Rz 10, 17). Jeśli modlę się regularnie za konkretne osoby, podejmuję służbę wobec nich, będę przygotowany na moment podzielenia się wiarą, doświadczeniem Bożej miłości. Ludzie otwierają się, odsłaniają swe wnętrze, dostrzegając czyjeś zainteresowanie, odczuwając akceptację i miłość. Poznając problemy, pytania i trudności, z jakimi zmaga się wybrana osoba, możemy uświadomić jej, że nie jest sama, że jest kochana miłością bezwarunkową i bezinteresowną przez samego Boga, który chce jej pomagać każdego dnia. Poznając zranienia, pytania, przeżycia danej osoby, możemy w pewnym momencie dać jej świadectwo, wyrażone naszymi słowami, opowiadając o tym, w jaki sposób Chrystus nam pomógł, przez jakie sytuacje uświadomiliśmy sobie Jego miłość i doświadczyliśmy jej.

Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana2. Wiara jest naszym najcenniejszym skarbem, którego nie możemy zatrzymywać tylko dla siebie. Jeśli mówimy innym o Panu Bogu, to zobowiązujemy się, by naprawdę żyć tym, co głosimy. Aby nasza wiara była żywa, trzeba się nią dzielić. Mówienie o Chrystusie daje radość temu, kto się Nim dzieli. Podzielenie się doświadczeniem miłości Chrystusa, który jest źródłem naszej najgłębszej radości i prawdziwego szczęścia, jest pełnieniem woli Bożej. Jest to łaska nie tylko dla innych, ale i dla nas. Słowo może budować, ale i niszczyć. Słowo o Jezusie, w formie osobistego świadectwa o Jego działaniu w naszym życiu lub w formie podzielenia się wydarzeniami, które wiążemy z Jego obecnością, może wzbudzić w drugiej osobie pragnienie spotkania Boga i poznania Go. Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. A jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swymi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami do zbawienia (Rz 10, 8 – 10).

W praktyce i w skrócie:

Szukaj dobrej okazji, by powiedzieć wybranej osobie o Bogu, który ma realny wpływ na Twoje życie. Świadectwem nie musi być wyłącznie rozmowa, ale też i czyn wiary.

4. Zaproszenie do wspólnoty

Każdy z nas rozwija się dzięki obecności i miłości drugiej osoby. Jesteśmy powołani do tego, by kochać Boga i bliźniego, który jest obok nas. W świecie współczesnym, w którym wzrasta tempo życia, może nastąpić kryzys więzi międzyludzkich. W głębi serca pragniemy przyjaźni, akceptacji, jedności z drugim człowiekiem, a tak często nie wiemy, jak prowadzić dialog. Wspólnota, która jest dla nas miejscem formacji, wzrostu duchowego, jest także drogą pogłębiania relacji z innymi ludźmi, uczenia się słuchania i prowadzenia dialogu, miejscem gdzie razem idziemy do wspólnego celu, patrząc w tym samym kierunku. Do nieba idziemy we wspólnocie Kościoła, poprzez który Bóg nas prowadzi. Aby zrozumieć, czym jest Kościół i odnaleźć w nim swe miejsce, odkryć dary, jakie zostały nam dane przez Boga w sakramencie chrztu świętego, warto spotykać się w małej grupie z innymi wierzącymi. Wspólnota, jaką tworzymy, może się stać dla naszych rówieśników pomocą w rozwoju, nawiązywaniu relacji przyjaźni, odkrywaniu sensu ich życia.

Jeśli rozmawiamy z innymi na temat wiary w Jezusa Chrystusa, sensu życia i cierpienia, możemy przy tej okazji podzielić się tym, co daje nam Kościół i wspólnota, do której należymy. Wydaje się to dzisiaj szczególnie pilne, bo wielu ludzi mówi: „Bóg tak, Kościół nie”.

Jeśli wspólnota jest dla nas miejscem nieustannego nawracania się, w którym uczymy się modlitwy, służby, spędzania czasu w wartościowy sposób, będziemy chcieli zaprosić do niej osoby z naszego otoczenia, by i one mogły spędzić czas w podobny sposób. Każdy sam musi rozeznać, w jakim czasie zaprosi do wspólnoty osoby, za które się modli. Dzielenie się wiarą, wartościami chrześcijańskimi, trudno czasem jakoś oddzielić od opowiadania o wspólnocie, w której te wartości poznaliśmy. Trzeba pamiętać, że naszym najważniejszym celem nie jest zaproszenie do wspólnoty, do której należymy, ale pobudzenie lub ożywienie wiary wśród naszych rówieśników, którym chcemy pomóc odkryć, kim jest Jezus Chrystus, który żyje i działa w Kościele. Jednak bez udziału we wspólnocie, która jest dla nas szkołą miłości, miejscem wzrostu w dojrzałości ludzkiej i chrześcijańskiej, trudno być świadkiem Jezusa. Wspólnota stwarza warunki do tego, by nowi uczniowie Jezusa wzrastali w wierze i osiągali świętość.

Ważna jest otwartość i życzliwość wszystkich tworzących wspólnotę w chwili przyjścia do niej nowej osoby. Można wybrać jedną lub dwie osoby w sposób szczególny odpowiedzialne za przywitane nowej osoby, zatroszczenie się o nią. Ważna jest postawa otwartości i miłości wszystkich tworzących wspólnotę. We wspólnocie chrześcijańskiej nie może być obmawiania, lekceważenia drugiego, okazywania mu wzgardy, czy braku akceptacji. Takie zachowania rozbijają każdą wspólnotę, trzeba więc podjąć starania, by relacje jakie tworzymy we wspólnocie z nowymi osobami były oparte na szacunku, otwartości i akceptacji. Po tym poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 35).

W praktyce i w skrócie:

Szukaj dobrej okazji, by zaprosić wybraną osobę do swojej wspólnoty. Przez to ułatwisz jej szansę nawiązania relacji z Bogiem i związania się z Kościołem.