Photo by Ben White on Unsplash

6 sekretów św. Dominika!

Dziś, w święto św. Dominika Guzmana, założyciela Zakonu Dominikanów, wybraliśmy 6 faktów z jego życia, żeby przybliżyć sylwetkę świętego i zasady życia, którymi się kierował. Może i dla ciebie będą ważną wskazówką?

1. Po święceniach kapłańskich został wybrany na kanonika kapituły katedralnej w swojej rodzinnej diecezji - w Osmie. Jednak nie spoczął na laurach i nie wybrał życia wygodnego i prestiżowego. Został ewangelizatorem heretyków i pogan w Europie.

2. Heretycy, z którymi miał do czynienia wyznawali równość dwóch sił - dobra i zła - dlatego odrzucali wszystko co, cielesne (w tym cielesność Jezusa) i materialne. Słusznie jednak krytykowali nadmierne bogacenie się Kościoła. Dla swojej wiarygodności św. Dominik wybrał więc życie w ubóstwie, życie żebraka.

3. Swoją postawą św. Dominik zrodził zapał też u innych kapłanów, z którymi założył zakon wg surowej reguły św. Augustyna, ale zmodyfikowanej pod kaznodziejstwo. Polegało to na żebraczym przemieszczaniu się z miejsca na miejsce, ale także powrotami do wspólnoty, by studiować. Na naukę zresztą św. Dominik kładł ogromny nacisk, jako elementowi przygotowania do głoszenia Jezusa.

4. Tuż po zatwierdzeniu zgromadzenia w 1216, św. Dominik miał proroczy sen: pojawili mu się Apostołowie św. Piotr i św. Paweł, i zachęcili go, by na cały świat wysyłał swoich współbraci jako kaznodziejów. Niedługo potem rozesłał, więc grupę 17 pierwszych zakonników: do Hiszpanii, Bolonii i do Paryża.

5. Jego następca, bł. Jordan z Saksonii mówił o nim: Wszystkich ludzi ogarniał ramionami swej miłości, a ponieważ kochał wszystkich, sam też był przez wszystkich kochany. Wziął sobie za osobistą zasadę, by weselić się z ludźmi wesołymi, a płakać z tymi, którzy płaczą.

6. Jego ostatnie słowa brzmiały: Miejcie miłość, strzeżcie pokory i nie odstępujcie od ubóstwa. Zmarł 6 sierpnia 1221 r. na rękach swych współbraci.


Photo by Kristaps Solims on Unsplash

Nawyki. Jak je zmienić? Jak w sekundę rzucić palenie?

Nie każde działanie nawykowe może wydawać się sensowne. Ale może każde ma jakiś cel? Taką perspektywę pokazuje psycholog dr Ewa Szumowska z UJ. Jej zdaniem jeśli chcemy pozbyć się jakiegoś szkodliwego nawyku, to warto się przyjrzeć, jakiemu celowi on tak naprawdę służy.

W literaturze psychologicznej przyjmowało się dotąd, że działania są albo celowe, albo nawykowe. Albo więc robimy coś, aby osiągnąć jakiś cel, albo podejmujemy działania, bo mamy taki nawyk - mówi w rozmowie z PAP dr Ewa Szumowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Nawykiem może być choćby poranne mycie zębów, kontrolowanie różnych sygnałów na drodze podczas prowadzenia samochodu, poranne bieganie, palenie papierosów, picie kawy, unikanie przechodzenia pod drabiną czy wieczorne zasiadanie do oglądania seriali. To działania tak długo praktykowane w określonym kontekście/sytuacji, że wykonujemy je w tych warunkach niemal automatycznie. Dlatego zwykło się uważać, że to sam kontekst wyzwala owe działania – niezależnie czy tego chcemy, czy nie (tj. niezależnie od naszych celów).

Szukajmy celu w naszych działaniach

Tymczasem naszą tezą jest to, że każde działanie ma cel. Nie ma więc działań bezcelowych. Również działania nawykowe są więc naszym zdaniem środkiem, aby osiągnąć jakiś pożądany efekt - mówi dr Szumowska.

Jej praca na ten temat - napisana wspólnie z Arie Kruglanskim z University of Maryland - ukazała się w prestiżowym czasopiśmie "Perspectives on Psychological Science". Jesteśmy jednak otwarci na pomysły, jakie działania można uznać za bezcelowe - dodaje. Psycholog ma nadzieję, że badania te pomogą w pozbywaniu się szkodliwych zachowań nawykowych. Jeśli chcemy pozbyć się niepożądanych nawyków, warto zastanowić się, jakie cele tak naprawdę realizujemy przez te działania - mówi.

Cel? Nie pal!

Spojrzenie, jakie psycholodzy oferują w nowej publikacji, może pomóc np. w terapii osób, które chcą zerwać z niechcianym nawykiem, takim jak np. nawyk podjadania, obgryzania paznokci czy uzależnienie.

I tak np. jeśli dana osoba chce rzucić palenie, warto, by zidentyfikowała cele, jakie realizuje paląc. To może być np. radzenie sobie z emocjami czy ułatwienie nawiązywania kontaktów towarzyskich. A potem należy znaleźć inne, nieszkodliwe dla tej osoby działanie, które prowadzi do realizacji tego samego celu. Jeśli nowe działanie będzie równie lub bardziej skuteczne niż dotychczas stosowane działanie nawykowe, jest szansa, że pozwoli zerwać ze starym nawykiem.

Jeśli podejmuję jakieś działanie, to robię to po pierwsze dlatego, że chcę, tj. dla osiągnięcia pożądanego przez mnie rezultatu, a po drugie dlatego, że oczekuję, że przyniesie ono ów pożądany rezultat. Aby więc pozbyć się jakiegoś nawyku, mogę albo uświadomić sobie, że czegoś już nie chcę (tj. dany efekt stracił dla mnie swoją wartość), albo uświadomić sobie, że to działanie przestało być skuteczne w dążeniu do mojego celu - mówi.

I dodaje, że może być też tak, że cel, do którego prowadzi działanie nawykowe stał się dla mnie mniej ważny niż inny cel, który mogę osiągnąć tylko poprzez zerwanie z nawykiem. To wyjaśnia dlaczego ludzie zrywają z nałogiem w obliczu poważnej diagnozy (troska o zdrowie bierze górę) albo zmieniają swoje dotychczasowe nawyki w obliczu ważnych zmian w życiu (którym zwykle towarzyszy zmiana w hierarchii celów).

Działało dawniej - będzie działać zawsze?

Większość nawyków pozwala nam szybko, płynnie i skutecznie realizować codzienne działania i osiągać nasze cele. Kłopot z nimi jest jednak taki, że wykonujemy je często, od dawna i w niezmienionej formie. To utarte, sztywne sposoby działania, które wcześniej dobrze się spisywały. Wydaje się nam więc, że będą działały już zawsze. W związku z tym nie testujemy, czy działają nadal, tj. nie sprawdzamy ich konsekwencji.

W przypadku zachowań, które nawykami nie są, wykonujemy działanie i sprawdzamy, czy jego efekt jest taki, jak się spodziewaliśmy. Jeśli nie, działanie odpowiednio modyfikujemy. W przypadku nawyków, nie sprawdzamy konsekwencji działania i dlatego możemy wykonywać daną czynność w przekonaniu, że jest ona skuteczna nawet wtedy, kiedy tak już nie jest.

Odkrycie i zrozumienie, że działania nawykowe przestały skutecznie realizować założony cel - zajmuje niekiedy sporo czasu. Zanim jednak do tego dojdziemy - dalej wydaje nam się, że są one drogą do jakiegoś efektu.

Ministerstwo Głupich Kroków do celu

Dr Szumowska jako przykład działań celowych choć nieskutecznych (aczkolwiek nie w mniemaniu samego zainteresowanego), podaje przestrzeganie przesądów. Np. jeśli ktoś spluwa przez lewe ramię, kiedy czarny kot przebiegnie drogę - to w swoim mniemaniu robi to w jakimś celu - aby uniknąć pecha (niezależnie jednak czy ktoś spluwa czy nie - nieszczęście zwykle nie nadchodzi, bo spluwanie i pech nie są ze sobą powiązane w sposób przyczynowo-skutkowy).

Takiej osobie trudno odkryć, że to działanie nie jest skuteczne w realizacji danego celu. Bo jeśli nie przydarzyło się nieszczęście, to tylko utwierdza to osobę w przekonaniu, że jej działanie przyniosło pożądany skutek. Dlatego zachowania unikowe są szczególnie trudne do zmiany czy wygaszenia - mówi psycholog.

Niepostrzeżona zmiana celów

Czasem przez dane działanie nawykowe możemy też realizować inny cel, niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Dr Szumowska podaje przykład nawyku podjadania. Celem tego, że jemy, może być nie tylko to, żeby zaspokoić głód. Przez podjadanie możemy realizować też inne cele: to może być próba radzenia sobie z negatywnym afektem, stresem, nudą. Albo jest to potrzeba przyjemnych doznań, nagrodzenia siebie. Może też chodzić o względy estetyczne (np. niektórzy mają swój rytuał picia porannej kawy czy delektowania się szklanką ulubionej herbaty).

Może być więc tak, że robimy coś, bo dawniej prowadziło to nas do jakiegoś celu (np. piliśmy kawę, żeby się pobudzić), ale z czasem okazuje się, że cel jest już inny (teraz robimy to dla przyjemności lub np. w celach towarzyskich).

Nie jesteśmy niewolnikami sytuacji

W literaturze przyjmuje się – podsumowuje dr Szumowska - że nawyk to działanie wywoływane przez pewien sygnał z otoczenia, kontekst. Gdy słyszę dany dźwięk - reaguję w określony sposób. Gdy widzę czerwone światło – zatrzymuję się. Kiedy jestem z danym kolegą - palę. Stąd płynął wniosek, że jestem pod kontrolą otoczenia i okoliczności, w których się znajduję.

A my pokazujemy inną perspektywę - według mnie bardziej optymistyczną, w pewnym sensie uwalniającą - nie jesteśmy niewolnikami sytuacji, a raczej działamy w służbie własnych celów. A moim celem jest coś, czego ja pożądam. On zależy ode mnie. I mogę go modyfikować - mówi. Choć przyznaje, że nie zawsze zmiana celu jest łatwa.

Kontekst aktywuje cel

Jej zdaniem jednak nie należy pomijać roli kontekstu sytuacyjnego. W przypadku nawyków ma on bardzo duże znaczenie. My zakładamy jednak, że nie wywołuje działania nawykowego automatycznie, ale dlatego, że aktywizuje nasze cele - mówi.

Podaje przykład, że kiedy przechodzimy koło piekarni - nagle odczuwamy głód. Aromat świeżo parzonej kawy sprawia z kolei, że nachodzi nas ochotą na filiżankę małej czarnej. A gdy jesteśmy w kinie, kupujemy popcorn, choć nie jesteśmy głodni. Nie jest jednak tak, że to sam zapach pieczywa, kawy czy wizyta w kinie powodują te działania. Kluczowe jest to, że lubię pić kawę, zapach pieczywa budzi we mnie przyjemne emocje, a popcorn jest w moim mniemaniu ważną częścią udanego seansu. Jeśli tak nie jest, bodźce te nie wywołają zachowania nawykowego - podsumowuje badaczka.

Dokąd lecimy na autopilocie?

Zaznacza, że nawyki ułatwiają nam życie, bo nie musimy zastanawiać się nad wszystkim, co robimy i szukać za każdym razem nowych rozwiązań.

Często jednak ludzie mają sprzeczne dążenia i doświadczają konfliktu celów – chcę smacznie jeść i być szczupła, chcę mieć dobrą kondycję (w związku z czym powinnam biegać co rano), ale chciałabym się również wyspać itd. Bywa, że z jednym z tych celów wiąże się działanie nawykowe. Działanie takie - jako dobrze wyćwiczone, utrwalone i niewymagające kontroli – często bierze górę nad działaniem alternatywnym. Można powiedzieć, że na tym polega siła nawyku – zwraca uwagę psycholog.

Dlatego jej zdaniem, jeśli chcemy utrzymać kondycję, powinniśmy wypracować nawyk porannego biegania. Wtedy codzienne wyjście na jogging będzie wymagać od nas dużo mniej siły woli i wiązać się z mniejszym prawdopodobieństwem porażki, zwłaszcza w sytuacji stresu, zmęczenia czy złego nastroju.

W naszych badaniach chcemy uzmysłowić, że nawyki czemuś służą. Warto się przyjrzeć czemu. Najlepiej, żeby cel, jaki realizujemy przez dany nawyk, prowadził nas do czegoś dla nas dobrego - podsumowuje psycholog. I dodaje, że warto wyrabiać jak najwięcej dobrych nawyków. I zastanowić się, dlaczego trzymamy się tych złych.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl / lt / agt /


Amazon / Google / Apple / Facebook

Jak Apple, Google, Facebook i Amazon wykańczają konkurentów i ciebie?

Kongres USA prowadzi dochodzenie antymonopolowe wobec największych firm technologicznych w Stanach, czyli Apple, Google, Facebook i Amazon. Jaki wpływ ma to na szarego obywatela, nie tylko USA, ale i świata?

Gdy konsumenci, pracownicy i firmy nie są zadowoleni ze swojego dostawcy usługi czy pracodawcy, mogą zdecydować o zmianie i wybrać innego. Jesteśmy tu dziś, bo tego wyboru już nie ma - mówił senator David Cicilline na przesłuchaniu.

Przez lata ci giganci budowali swoją siłę i pozycję na rynku. Mimo wielu skandali i naruszeń prawa oraz płaceniu wielkich kar, dalej osiągają ogromne zyski dostarczając swoje usługi klientom. Sprawa ma znaczenie nie tylko gospodarcze i ekonomiczne, ale także społeczne i etyczne, bo wielka siła tych organizacji przekłada się na wpływ na szarego człowieka. Przyjrzyjmy się każdej z tych firm:

  1. Apple - dostarcza komputery, urządzenia i oprogramowanie głównie dla klientów indywidualnych, jest jedną z najlepiej rozpoznawalnych marek świata
  2. Google - dostarcza oprogramowanie dla klientów indywidualnych i firm, w tym wiele darmowych użytkowych aplikacji, system operacyjny dla telefonów Android, a także największą przeglądarkę internetową Google,
  3. Facebook - właściciel serwisów społecznościowych jak Facebook, Instagram, Snaptchat, komunikatorów Messenger, WhatsApp i wielu innych, które najczęściej wykupywał lub włączał do swojej firmy,
  4. Amazon - największa w USA platforma sprzedaży internetowej, zajmująca ok. 70% udziału rynku.

Każdy z tych gigantów ma trochę inny obszar działania, ale ich właściciele lub szefowie udzielają zaskakująco podobnych odpowiedzi, jeśli chodzi o kontrowersyjne kwestie. Tim Cook, Sundar Pichai, Mark Zuckerberg i Jeff Bezos przepytywani byli 29.07 br. w trwającym w USA dochodzeniu o praktyki monopolistyczne.

Wątpliwości budzą i zarzuty formułowane są względem m.in poniższych kwestii:

  • praktyki wpływające na rozwój konkurencji, wykupywanie zarówno dojrzałych produktów i producentów jak i obiecujących start-upów,
  • decydowanie o wpuszczaniu na swoje platformy sklepowe określonych dostawców usług i sprzedawców, a innych nie (szczególnie Apple na AppStore i Amazon np. w kategorii książek),
  • arbitralne dopuszczenia rozwiązań i mechanizmów stosowanych w tych aplikacjach oraz zmiany zasad i mechanizmów w toku procesu tworzenia i rozwijania,
  • filtrowanie, ocena i skalowanie wyników wyszukiwania deprecjonująca znaczenie konkurentów, określonych ideologii, czy treści,
  • kradzież treści z serwisów, stron i portali do wykorzystywania we własnych celach (przy braku zgody, formułowane są groźby o usunięciu z wyników wyszukiwania),
  • klonowanie konkurencyjnych lub uruchamianie produkcji własnych aplikacji, mając na celu przejęcie kolejnego rynku,
  • tworzenie regulaminów i zasad użytkowania utwierdzających dominację w obszarach, w których firmy działają,
  • dysponowanie potężnymi bazami danych, a także posługuje się regulaminami, mającymi ogromny wpływ na każdego użytkownika.

Oczywiście w wielu przypadkach giganci zasłaniają się troską o jakość, prywatność i bezpieczeństwo, jednak to prawda wiedzą najlepiej sami twórcy oprogramowania lub poszkodowani decyzjami użytkownicy wyłączonych arbitralnie kont w mediach społecznościowych czy usługach.

Co może dotknąć ciebie?

Prowadzone dochodzenie dotyczy głównie monopolu biznesowego, ale nie sposób uciec od jego przyczyn. A są one takie, że oprócz zysków, duża siła daje ogromne możliwości kreacji rzeczywistości. Coraz częściej słychać frustrację twórców i użytkowników narzekających na rozlewające się wszędzie macki wielkich dostawców usług. Na pozór mamy przyjemną platformę do publikacji filmów jak Youtube, czy miejsce spotkania ze znajomymi - Facebook. Łączmy się, cieszmy i dzielmy doświadczeniami? Brzmi miło, ale sielanka nie trwa wiecznie. W praktyce bowiem dochodzi do niepokojących, cenzurujących i ograniczających wolność praktyk. Przykłady? Proszę bardzo...

  • Nasza koleżanka została poinformowana przez Facebooka, że jej konto narusza standardy i bez dalszej komunikacji, zostało zawieszone. Nie ma możliwości odwołania. Nie ma dyskusji. Brak nawet sensownych domysłów, jakiej kategorii nadużyć mogły dotyczyć zarzuty. Bach. Nie ma cię.
  • Filmowi twórcy na Youtubie już od dawna są ograbieni z możliwości zarabiania na filmach, np. instruktorzy i propagatorzy muzyki, gry na instrumentach, którzy przez odegranie kilku nut zastrzeżonych utworów z klasyki muzyki rozrywkowej, muszą oddać forsę z reklam na rzecz wydawców i autorów). Ogromny niepokój i frustracje budzą jednak zablokowane filmy lub komentarze - i to bez konkretnego powodu. Jeden z kanałów na YT, który publikuje filmy z dzieciakami i osobami niepełnosprawnymi, dający nadzieję i budujący atmosferę troski i miłości w stosunku do osób w trudnej sytuacji, został ograbiony z możliwości wyświetlania i dodawania komentarzy pod filmami. Powód? "Osoby przedstawione w waszych filmach narażone są na mowę nienawiści i dyskryminacji". Co? Czy odbieranie prawa wypowiedzi i kontaktu takich osób ze światem, to nie właśnie dyskryminacja? Czy to nie ustawianie problemów w cień społeczeństwa zamiast oswajania i budowania świadomości społecznej? Warto dodać, że 99% komentarzy na tym kanale było pozytywnych, motywujących i wspierających. Matki nieżyjących już dzieci przedstawionych w filmach, czerpały pokrzepienie z komentarzy wyrażających miłość i sympatię. Teraz ich już nie przeczytają. Nie ma możliwości dyskusji czy interwencji, a nawet stosownych wyjaśnień od YT. Bach. Nie ma cię.
  • Frustrujące mogą być zasady reagowania na opinie wystawiane przez klientów usług lub firm. Można odpowiedzieć, ale nie można usunąć krzywdzącej, hejterskiej opinii osoby negatywnie nastawionej do naszego biznesu.
  • Jako NINIWA już od kilku lat próbujemy zmienić w Google Maps nazwę ulicy, przy której mieści się nasza siedziba. Urzędowa zmiana wprowadzona kilka lat temu zmieniła odcinek ulicy od DK11 na ul. Posmyk, podczas, gdy dalsza część ulicy nazywa się ul. Osiedle Posmyk. To niestety mylące. Dla Google może to mało istotna zmiana, ale dla kurierów i klientów używających GPS ma to już znaczenie. Na szczęście zaprzyjaźniony pan listonosz wie, że adresowane do nas omyłkowo listy należy dostarczać do nas, a nie do oddalonego o kilkaset metrów dalej domu rodzinnego o tym samym numerze.
  • Profilowanie, czyli dostarczanie użytkownikowi treści, określonej na podstawie udostępnionych przez nas danych jak płeć, zainteresowania itp. Czy wiesz, że użytkownikom Facebooka wyświetlają się te treści, które odpowiadają ich profilowi? Tzn. ,że nie zobaczysz zbyt wiele informacji, z którymi zasadniczo się nie zgadzasz. To świetnie - dostaję to, co lubię! - Tylko pozornie jest to dobre. Jeśli chcesz dotrzeć ze swoim przesłaniem, pomysłem do osób, które myślą odmiennie i zainicjować u nich refleksję, będzie to bardzo utrudnione. To forma cenzury. Siedzimy w wygodnych bańkach naszego myślenia, a Facebook to podsyca i troskliwie pielęgnuje.
  • Obiektywna cenzura treści narzucanych przez poprawne politycznie idee. Sprzeciw wobec ideologiom może być uznany za dyskryminację i mowę nienawiści. Przez lata, proces ten postępuje i granica się przesuwa w liberalnym kierunku. Niestety dostawcy technologii nie są neutralni, ale czynnie biorą udział w indoktrynacji.

Nie wszystko złoto co się świeci

Jakość i funkcjonalność narzędzi i urządzeń udostępnionych przez powyższe firmy stoją na naprawdę wysokim poziomie. Wielu z nas ich używa, ale czy mamy sensowną alternatywę? Tak dobrych produktów aż żal nie używać. To, że często udostępnione są "za darmo" powinno budzić nasze myślenie. Ceną lub "okupem", który płacimy są już nie tylko nasze dane osobowe, ale coraz częściej fakt, że jesteśmy podatni na kształtowanie. Dobrowolnie pozwalamy, by ciosano nas do standardów... No właśnie. Jakich dokładnie?

Po przesłuchaniu powstaje raport o nadużyciach gigantów i wskazania w celu poprawy ich funkcjonowania. Czy przyniesie to realne zmiany w działaniach tych firm i ich partnerów oraz użytkowników, czy będzie to tylko kilka kolejnych zdań dopisanych do regulaminów i zasad użytkowania, które pozostaną bez większego wpływu na szarego obywatela? Czas pokaże.

Z pewnością jednak świat przechodzi znaczne przemodelowanie. Korporacje już mają ogromny wpływ na władzę. A być może już politycy są jedynie marionetkami w rękach bogatych tego świata, bez żadnego realnego wpływu na modelowanie prawa i obyczajów państw?


youtube.com

Mąż i ojciec rodziny sekretarzem w biurze watykańskich finansów

Kolejna świecka osoba zajmie odpowiedzialne stanowisko w Watykanie. Mowa o hiszpańskim ekonomiście Maximino Caballero Ledzie. Papież Franciszek mianował go sekretarzem dykasterii odpowiadającej za watykańskie finanse. Biorąc pod uwagę różne zawodowe scenariusze nawet przez myśl mi nie przyszło, że Ojciec Święty może powierzyć mi tak odpowiedzialne zadanie – mówi Radiu Watykańskiemu Caballero Ledo.

Hiszpan z urodzenia, Amerykanin z adopcji – tak mówi o sobie nawiązując do bardzo bogatego doświadczenia zawodowego. Po studiach z ekonomii i biznesu przez dwadzieścia lat pracował w Barcelonie i Walencji. Swe doświadczenie wykorzystywał m.in. pomagając w wielu krajach Bliskiego Wschodu i Afryki. W 2007 r. wyjechał z rodziną do Stanów Zjednoczonych, gdzie związał się z prestiżową firmą medyczną Baxter Healthcare Inc., w której odpowiadał za globalne projekty na całym świecie.

Jego kandydaturę przedstawił Franciszkowi obecny prefekt Sekretariatu ds. Ekonomii, hiszpański jezuita o. Juan Antonio Guerrero Alves. Obydwaj pochodzą z tego samego miasta i ich rodziny są zaprzyjaźnione. Kiedy dostałem tę propozycję przyszła mi do głowy cała seria argumentów, z powodu których powinienem odmówić. Po refleksji odebrałem pokładane we mnie zaufanie, jako rodzaj konkretnej misji i powiedziałem swoje «fiat», a poparła mnie w tym żona – wyznaje Caballero Ledo. 61-letni ekonomista podkreśla, że nie tylko księża i zakonnice mają konkretne zadanie do spełnienia w Kościele.

Moje talenty oddaję na służbę Ojca Świętego ufając, że przyczynię się do budowania przejrzystości ekonomicznej Stolicy Apostolskiej – mówi Caballero Ledo.

Swoją misję rozpocznie w połowie sierpnia, gdy wraz z żoną, z którą są małżeństwem od 31 lat przeniesie się do Rzymu. Dwie dorosłe już córki zostaną w Stanach Zjednoczonych.

Źródło: Vatican News / Beata Zajączkowska


youtube.com / TVP

Po kraksie na Tour de Pologne. Pamiętajmy w modlitwie. Myślmy przy sporcie

Wczorajsze tragiczne zdarzenie na mecie chorzowsko-katowickiego odcinka 77. Tour de Pologne poruszyła nie tylko kibiców kolarstwa. To sportowe zdarzenie, jakie nie powinno mieć miejsca i z pewnością zostaną wyciągnięte konsekwencje. Wczoraj najbardziej poszkodowany w wypadku Fabio Jakobsen trafił w ciężkim stanie do szpitala. Po północy jednak Czesław Lang potwierdził pozytywne wieści, że życiu kolarza nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Przypomnijmy, że na końcowym odcinku wczorajszego wyścigu Dylan Groenewegen (Team Jumbo – Visma) zepchnął do barierek wyprzedzającego go tuż przed metą Jakobsena (Deceuninck – Quick-Step). Ten przewalił barierki i wyskoczył w powietrze jak z procy w mrożący krew w żyłach sposób. Poszkodowanych zostało kilku jadących za nimi kolarzy oraz osoba stojąca za barierkami.

Ratownicy wprowadzili Jakobsena w stan śpiączki farmakologicznej, zaintubowali i zawieźli do szpitala. Pomoc została udzielona też pozostałym poszkodowanym, a ceremonia dekoracyjna została odwołana.

Wszyscy specjaliści twierdzą, że takie zachowanie sportowca jest skandaliczne i wobec Groenewegena zostaną wyciągnięte poważne konsekwencje sportowe, jeśli nie nawet kryminalne.

Szczęśliwie wieści ze szpitala podane po północy, nastrajają pozytywnie, jednak i tak nie wiadomo czy obrażenia Jakobsena nie będą na tyle poważne, że będzie on musiał zrezygnować ze sportu. To prawdziwa życiowa tragedia. Jest się o co modlić. Na szali jest zdrowie, kariera (czytaj - powołanie człowieka), a także kwestia sumienia nieszczęsnego prowodyra wypadku.

To także nauczka dla wszystkich zawodowców, bo choć emocje są potężne w czasie rywalizacji, to jednak pewnym odruchom nie można folgować. To też wskazówka dla wszystkich amatorów sportu i nas, aktywnie wypoczywających w wakacje, by zwrócić szczególną uwagę na swoje bezpieczeństwo.


youtube.com / Nauka. To Lubię

Sprawdź czy jesteś uzależniony od sieci! Czym jest FOMO?

Czym jest FOMO? Gdzie leży granica między niewinnym przeglądaniem treści w mediach społecznościowych, a uzależnieniem od sieci? Dr Tomasz Rożek wyjaśnia krok po kroku.

Poniżej znajdziesz linka do prostego testu, który choć nie jest narzędziem diagnostycznym, może dać ci wskazówkę, czy powinieneś zwrócić na ten problem większą uwagę.

https://www.youtube.com/watch?v=fCd3Ma5OU40

Ankietę do quizu o FOMO znajdziesz tutaj >>


youtube.com / BBC

Po wybuchu w Bejrucie Liban zwraca się do św. Szarbela

Co najmniej jedna potężna eksplozja wstrząsnęła Bejrutem we wtorkowe popołudnie. Przyczyna wybuchu na razie nie jest znana. Chrześcijańscy przywódcy w Libanie wezwali do modlitwy, a libański premier Hassan Diab ogłosił, że środa będzie dniem żałoby w całym kraju.

Eksplozja wywołała pożary i zniszczyła budynki na terenie miejskiego portu oraz spowodowała zniszczenia w całym mieście. Według lokalnych źródeł zginęło co najmniej dziesięć osób, są też setki rannych (wg nowszych źródeł zginęło ponad 70 osób, a tysiące są ranne - przyp. red. niniwa.org). W internecie pojawiły się filmy pokazujące wybuch, a później kolejne, na których widać zniszczone samochody i rozbite okna w budynkach.

Zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie zwracają się w tym trudnym czasie w o pomoc do św. Szarbela.

On nie ma żadnych geograficznych ani religijnych ograniczeń. Kiedy ludzie proszą - odpowiada - zapewnił o. Louis Matar, rektor sanktuarium św. Szarbela.

Znajduje się ono na terenie klasztoru, w którym przez prawie 20 lat mieszkał ten maronicki mnich i pustelnik. Każdego roku przybywa tu około 4 milionów pielgrzymów, zarówno chrześcijan jak i muzułmanów. W księdze cudów przypisywanych świętemu, która prowadzona jest w klasztorze, znajduje się wiele świadectw złożonych przez muzułmanów, którzy za wstawiennictwem św. Szarbela doświadczyli łaski.

Źródło: Vatican News / Łukasz Sośniak SJ


Photo by Tom Parkes on Unsplash

Jak będzie wyglądało chrześcijaństwo w Europie w 2050 roku?

W krajach europejskich z największym odsetkiem mieszkańców przyznających się do chrześcijaństwa niewiele się zmieni w ciągu najbliższych 30 lat, jeśli chodzi o ich profil wyznaniowy, ale dramatyczny spadek wyznawców Chrystusa może nastąpić w przyszłości w tych państwach, w których chrześcijan jest obecnie mniej – prognozuje portal worldatlas.com. Jak przewidują specjaliści, liczba osób określających się jako chrześcijanie w Wielkiej Brytanii i Francji może spaść nawet o 50 proc. do 2050 roku.

W 2010 roku, według Pew Research Center, krajami europejskimi, w których zdecydowana większość mieszkańców wyznawała chrześcijaństwo, były: Watykan, Rumunia, Wyspy Owcze, Mołdawia, Malta, Islandia, Polska, Chorwacja, Serbia i Irlandia. W 2050 roku swe pozycje w pierwszej dziesiątce stracić mają Polska, Irlandia i Serbia, mimo, że odsetek wierzących będzie tam wciąż duży - na rzecz Liechtensteinu, San Marino i Litwy.

Z kolei w krajach, w których odsetek mieszkańców skłonnych określać się jako chrześcijanie jest mniejszy, w ciągu najbliższych 30 lat mają nastąpić poważne zmiany. Na przykład, o ile w 2010 roku około 64 proc. osób w Wielkiej Brytanii identyfikowało się z chrześcijaństwem, to do roku 2050, jak zakładają analitycy, odsetek ten spadnie do około 45 proc., we Francji z około 63 do 43 proc., a w Macedonii z 59 do 42 proc.

Portal, wskazując na przyczyny odchodzenia od Kościoła, wymienia na pierwszym miejscu konsekwencje wynikające z postawy wyznawców niepraktykujących.

Ich wychowywane w tym duchu dzieci, po wejściu w dorosłość, nie są skłonne utożsamiać się z żadną religią – przekonuje portal.

Raporty wskazują też, że w takich krajach jak Wielka Brytania coraz więcej ludzi postrzega chrześcijaństwo jako „fałszywe źródło władzy i część staroświeckiego imperium” – można przeczytać w konkluzji serwisu worldatlas.com, który wśród czynników zniechęcających do uczestnictwa w zorganizowanej religii i przyspieszających proces sekularyzacji w społeczeństwach wymienia korupcję i różne nadużycia ludzi Kościoła, a także postrzeganie myśli naukowej jako czegoś, co wyklucza wiarę.

Portal zwraca uwagę, że w Europie Środkowej i Wschodniej, gdzie większość mieszkańców (powyżej 70 proc.) identyfikuje się z prawosławiem lub katolicyzmem, coraz mniej wiernych regularnie uczęszcza do kościoła. Odnosząc się do Rosji i Polski, strona dowodzi, że tożsamość chrześcijańska jest tam mocno spleciona z identyfikacją narodową. Podkreśla też, że „gorliwość o tożsamość religijną we wschodniej Europie” to także wynik długoletniego przebywania w warunkach reżimów komunistycznych, które narzucały obywatelom ateizm. Po upadku totalitarnych systemów politycznych mieszkańcy tego regionu odkryli na nowo „religijną wolność”, a wiara jest wciąż dla nich ważna, choć nie zawsze idzie ona parze z uczęszczaniem do kościoła.

Źródło: KAI


youtube.com / Mladifest

Papież do młodych: to Jezus jest pięknem i młodością świata

Papież Franciszek skierował przesłanie do uczestników Międzynarodowego Festiwalu Młodych w Medziugorie. Odczytał je nuncjusz apostolski w Bośni i Hercegowinie abp Luigi Pezzuto.

Papież przypomniał, że festiwal młodych, to czas spotkania żywego Chrystusa, szczególnie w Eucharystii i w sakramencie pojednania, ale także w innych młodych ludziach. Pozwala ono odkryć sposób życia odmienny od promowanego przez współczesną kulturę, w której nie ma nic wiecznego i trwałego, a liczy się jedynie radość chwili.

Na ten klimat relatywizmu odpowiada hasło festiwalu: „Przyjdźcie i zobaczcie” (J 1, 39) skierowane przez Jezusa do uczniów.

Również dzisiaj Jezus spogląda na ciebie i zachęca, abyś poszedł za nim. On jest prawdziwym pięknem i młodością świata. Wszystko, czego dotknie, staje się młode i nowe, wypełnione życiem i znaczeniem – napisał Franciszek.

Papież zaapelował do młodych ludzi, aby nie żałowali czasu na spotkanie z Bogiem i byli gotowi na fascynującą przygodę życia, jaką jest więź z Jezusem.

Idźcie do Niego, bądźcie z Nim w modlitwie, powierzcie się Temu, który jest ekspertem od ludzkiego serca – zachęcił Franciszek.

Na koniec Ojciec Święty przypomniał, że wielkim wzorem Kościoła o młodym sercu, gotowym do naśladowania Chrystusa ze świeżością i uległością, jest Maryja. Uderza nas siła jej «tak», które wypowiedziała do anioła. Jej zgoda oznacza pełne zaangażowanie się i podjęcie ryzyka, bez innej gwarancji niż pewność, że jest się posiadaczem obietnicy Bożej. Niech ten przykład was fascynuje i prowadzi – napisał Papież.

Źródło; Vatican News / Łukasz Sośniak SJ


youtube.com

Życie bez 3 chromosomów. Czego Trey może nas nauczyć?

Nie mówi, ale świetnie się komunikuje. Mimo cierpień, to on stara się pocieszać wszystkich dookoła. Nie rozumie zła i wrogości, za to chce żeby wszyscy dookoła byli przyjaciółmi.

Poznaj historię Treya i doceń życie swoje i innych ludzi. Uczmy się od niego niewinności!

Pamiętaj o włączeniu napisów w j. polskim w dolnej części odtwarzacza.

https://www.youtube.com/watch?v=go7dc66PISM