2 grudnia| Artykuły

Jak być szczęśliwym? Szczęście od ręki

Dla człowieka religijnego szczęście jest utożsamiane z nadejściem Królestwa Bożego – nie będzie łez, cierpienia i tak dalej. Wpisuję w […]

Dla człowieka religijnego szczęście jest utożsamiane z nadejściem Królestwa Bożego – nie będzie łez, cierpienia i tak dalej. Wpisuję w googlu: Kiedy nadejdzie (tutaj patrzę co wujek podpowie, spodziewając się, że podpowie Królestwo Niebieskie). Nic z tych rzeczy. Czytam: kiedy nadejdzie … przelew! To tylko internetowy algorytm. Dla mnie znak. Jesteśmy nieszczęśliwi, bo szczęśliwości szukamy tam, gdzie nie ma go za grosz.

Oddychaj

Szczęścia się nie szuka zakopanego głęboko w ziemi. Nie zdobywa się go wypruwając żyły. Tak szukamy swojego nie-szczęścia. Szczęście się odkrywa. Ono jest wciąż obok. Jak okulary na nosie zdesperowanego Hilarego. Albo nawet nie obok. Ono jest w nas. Tak długo jak czynniki zewnętrzne będą je warunkować, tak długo będzie ono domkiem z kart. Może i chwilę postoi. Ale wystarczy mały podmuch życia i wszystko się wali.

Jedną z pięciu rzeczy, których najbardziej żałują umierający ludzie jest to, że nie pozwolili sobie być szczęśliwymi. Tak po prostu. Łoże śmierci weryfikuje całe nasze życie. Wszystkie tak zwane ważne rzeczy zostają zdegradowane do zera. Nie liczy się pieniądz, pozycja i nienaganny wizerunek. Na łożu śmierci odkrywamy, że goniąc za szczęściem byliśmy bezlitośnie oszukiwani. Przez samych siebie.

W Toy Story jest taka scena, kiedy Chudy nagle otwiera Buzz Astralowi hełm. Strażnik galaktyki wpada w panikę, myśląc, że po nim. A tu zaskoczenie. Okazuje się, że wokół jest powietrze i że można nim normalnie oddychać. Bo szczęście jest jak powietrze. Jak powietrze, którym można normalnie oddychać. A żyjemy tak, jakbyśmy się dusili.

Decyzja

Ludzie nigdy nie wiedzą, że są szczęśliwi. Wiedzą tylko kiedy, byli szczęśliwi. To William Somerset Maugham. Mickiewiczowo parafrazując można by rzec – Szczęście, ile cię cenić trzeba było ten tylko się dowie, kto cię stracił. Albo tak – ile cię będzie trzeba cenić ten tylko się dowie, kto cię odkryje. Słownik definiuje szczęście jako emocję spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. I to w sumie bardzo trafna definicja. Bo zakłada, że to ty decydujesz o tym, czy jesteś szczęśliwy czy nie.

Jeżeli to co spotyka cię w życiu widzisz tylko i wyłącznie w czarnych kolorach i wciąż bezskutecznie gonisz jakiegoś króliczka, którego nazwałeś swoim szczęściem, to szału raczej się nie spodziewaj. Cały szkopuł nie tkwi w tym co cię spotyka, ale w tym, jak na to, co cię spotyka patrzysz. Jak to interpretujesz. Głupi robi wszystko, by spotykały go tylko dobre rzeczy. Mądry jest mądry, dlatego wszystko co go spotyka traktuje jak dobro. Albo przynajmniej jak szansę dla dobra. Ot i cała filozofia. A banalny dowcip o tym, że pesymista na cmentarzu widzi same krzyże, a optymista same plusy wcale nie jest taki banalny. Bo krzyż to największy plus świata.

Pięć powodów, dla których warto i można być szczęśliwym już teraz

1. Jestem

Fakt, że istniejesz jest wystarczającym powodem by poczuć się szczęśliwym. Wybranym. Istnienie to dar fundamentalny. Nikt nie żyje dlatego, bo sobie tak ubzdurał. Albo na to zasłużył. Życie jest darem z innego Życia. Jest cudem samym w sobie. Oddychamy, śmiejemy się, pijemy kawę, spacerujemy brzegiem morza, przytulamy ukochanych – to wszystko składowe szczęścia naszej egzystencji. Ale łatwo je ignorujemy i fiksujemy się na punkcie życiowych dopalaczy. Lista jest spora: kasa, kariera, smartfon najnowszej generacji. I tak dodatki stają się istotą życia. A istota jego dodatkiem. O prawdziwym szczęściu można zapomnieć.

A co jak nie jest różowo? Jak podpięli nas do aparatu tlenowego bo mamy kłopoty z oddychaniem, jak nie jest nam do śmiechu bo na dobrą kawę nas nie stać, a ukochane osoby odeszły od nas na zawsze? Po ludzku patrząc, nie da się w tym znaleźć śladów szczęścia. Ale ludzie nie muszą patrzeć po ludzku. Mogą po Bożemu. To wybór każdego z nas. Patrzenie po Bożemu nadaje cierpieniu wielki sens i transcendentną perspektywę szczęścia TOTALNEGO. To trochę wyższa szkoła jazdy, ale da się. Jak można śpiewać radosne pieśni będąc rzuconym lwom na pożarcie? Patrząc po Bożemu można.

2. Są inni

Jeżeli nie jesteś pustelnikiem, ani Robinsonem Crusoe, prawdopodobnie jesteś otoczony innymi ludźmi. Doceniasz to? Chyba nie minę się za bardzo z prawdą jak napiszę, że uważne wsłuchiwanie się w drugiego człowieka z utkwionymi w niego oczami przegrywa w przedbiegach z szybkim przeglądaniem tasiemca postów na mediach społecznościowych. Zgadza się? Cywilizacja, w której żyjemy doprowadziła do strasznej rzeczy – cenne przedmioty, które nas otaczają stały się dla nas ważniejsze niż ludzie. Większość nie zgodzi się z tym oczywiście. Ale poświęcony czas i zaangażowanie mówią swoje. To są fakty. Zamiast tak pałować się naszymi gadżetami odkryjmy obok siebie drugiego człowieka. Pielęgnujmy relację z nim. By uprawiać mały ogródek szczęścia.

3. Nic nie trzeba

Nie musisz być mistrzem świata. Choć świat ci to wmawia. Nie tylko Ewangelia o tym mówi. Cała dobra psychologia też. Porównywanie się z innymi to wyjątkowo zdradliwa pułapka. Nie można być tym, kim się nie jest. Można być tylko sobą. Nigdy nie będziesz taki jak ktoś inny. A ktoś inny taki jak ty. Jesteśmy różni. Nie lepsi czy gorsi. Różni. System wartościowania jaki się na ogół stosuje należy czym prędzej wyrzucić do kosza na śmieci.

Mistrz świata w biegu na sto metrów nie jest lepszy od kogoś przykutego do wózka inwalidzkiego. On nawet nie jest lepszy od tego, który na metę przybiegł jako drugi. Jasne, że w sporcie trzeba to zmierzyć i jakoś ich na tym podium postawić. Ale już poza stadionem nikt z nich nie ma podstaw, by czuć się lepszym czy gorszym. Wiem, trudno uciec od odczuwania tej lepszości i gorszości. Pisałem, że to wyjątkowo zdradliwa pułapka. Ale spróbuj nie dać się w nią złapać! Ktoś więcej zarabia? Spójrz na niego jak na kogoś, kto ma większy rozmiar buta. Ktoś gorzej gra w piłkę niż ty? Pomyśl sobie, że jesteś rozpieszczonym dzieciakiem, który od rodziców dostał na gwiazdkę droższy prezent. I tyle. Może pomoże.

4. Zdemaskować marzenia

Jeśli chcesz już teraz złapać szczęście za nogi, musisz jak najszybciej pożegnać się z zewnętrznymi jego warunkami. Jak to zrobić? Zdewaluować w sercu swoje marzenia. Każdy je ma. Ale nie jest dobrze, jak od ich spełnienia uzależniamy zbyt wiele. Podobno nie ma nic bardziej rozczarowującego, niż marzenia spełnione. Bo gdy się spełnią, okazuje się, że poza chwilowym zastrzykiem endorfiny króliczek szczęścia wciąż jest przed nami. Nie wszystkie marzenia da się spełnić. Trudno. To tylko marzenia. Nasze wizje i głody. Iluzoryczne pragnienia. Nie pozwólmy im warunkować naszego szczęścia. Nie zasługują na to.

5. Bóg

Zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest. Łk 17, 20-21 To jest dokładnie to o czym rozpisałem się wyżej. Uporczywie szukamy szczęścia przez całe życie, a jak ktoś nam je oferuje to łykamy bez zastanowienia. Jak klienci badziewnych telesklepów. Ostatecznie Bóg jest gwarantem naszego szczęścia. Czy się to komuś podoba czy nie. I każdy wcześniej czy później to zrozumie.

To nie jest tak, że na te szczęście rajskiego obcowania ze Stwórcą trzeba czekać nie wiadomo ile. I zasłużyć nie wiadomo czym. To obcowanie z Bogiem jest już tu i teraz. Może w innej formie niż to będzie kiedyś tam, może zakłócone przez grzech, może zamulone przez naszą zmysłową cielesność. Ale jednak jest. Możemy z Bogiem żyć już tu i teraz. I nie oczekiwać nadzwyczajnych znaków potwierdzających tą zażyłość. Bóg to jednak Bóg, a nie tani efekciarz. Choć, co tu dużo gadać, bywa wyjątkowo efektowny. Taka jest właśnie tajemnica życia z Bogiem. To szczęście dostępne od ręki.

Adam Szewczyk

Adam Szewczyk

Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.