27 listopada| Artykuły

Królowa grzechów. Uwodzi i kusi…

Czy pycha jako królowa grzechów i pycha jako określenie czegoś niebywale smacznego mają ze sobą coś wspólnego? Jak najbardziej. W […]

Czy pycha jako królowa grzechów i pycha jako określenie czegoś niebywale smacznego mają ze sobą coś wspólnego? Jak najbardziej. W obu przypadkach mamy do czynienia z uwodzącą pokusą zagwarantowania sobie jakiejś rozkosznej satysfakcji. Cielesnej bądź duchowej.

Pycha to postawa postawa człowieka, charakteryzująca się nadmierną wiarą we własną wartość i wyniosłością. Dla katolików pycha to pierwszy z siedmiu grzechów głównych. Pycha uznawana jest za przyczynę innych grzechów.

Niektórym wydaje się, że pycha i poczucie własnej wartości to to samo. Nieprawda.

Pocisk

Rajski owoc to symbol. Symbol pokusy, by mieć i przeżyć więcej niż jest nam dane. Pycha mieni się wieloma kolorami. Jednym z najjaskrawszych z nich jest chciwość. Prosta sprawa – gdyby ludziom wystarczało to co mają i to kim są, nie było by wojen, kradzieży, depresji, zazdrości. Ale nasze serce ma wroga. Kusiciela, który dniem i nocą atakuje. Choć nocą kiedy śpimy raczej niewiele może zdziałać. Podobno w czasie snu nie da się zgrzeszyć i możemy śnić co nam się tylko zachce. 🙂 Ale na jawie już nie ma taryfy ulgowej. Jest walka. Dosyć łatwo można wychwycić te chwile, kiedy wróg wypuszcza w kierunku naszego serca pocisk. Na przykład – kumpel kupuje sobie lepsze auto, o którym i my marzymy, ale na które nas nie stać.

Pocisk uderza. Dzieje się z nami coś dziwnego. Coś niekomfortowego. Pojawiają się sądy. Zazdrość. I zniewalająca potrzeba, by nie być gorszym od kolegi. Bo z takim poczuciem bycia gorszym to fatalnie się żyje. Albo ktoś z kim pracowaliśmy w jednym zespole nagle dostaje awans i staje się naszym przełożonym. Nie daj Boże jest to ktoś, za kim nie przepadamy. To już jest pocisk rakietowy. Tragedia. W takich sytuacjach ulegamy złudzeniu, że jedynym sposobem, by nasze życie było znośne, to mieć więcej niż kolega (albo przynajmniej tyle samo) i więcej od niego znaczyć (albo przynajmniej tyle samo). To fundamentalne kłamstwo demona.

Kłamstwo grzechu

Za każdym razem, kiedy grzeszymy jesteśmy okłamywani. Choć można grzeszyć na dwa sposoby. Bardziej i mniej świadomie. Kiedy sumienie jest jakby mniej wrażliwe, można łamać przykazania nawet nie wiedząc o tym. Albo po prostu nic sobie z tego nie robiąc. Dopiero jak (wcześniej czy później) uderzają w nas konsekwencje tego łamania, dociera do nas to, że zostaliśmy oszukani. A jak sumienie wyczulone bardziej (patrz: święci i im podobni) to grzesząc jest już świadomość popełnianego puebla. I tego, że będzie bolało. Wtedy ulega się pokusie nie dlatego, że nie została zdemaskowana, ale dlatego, że po prostu zabrakło sił by jej nie ulec. Pycha jest tak przebiegła, że potrafi zainstalować swoją zawirusowaną aplikację na najbardziej nawet świętym sercu.

Często to właśnie te tak zwane święte serca są najbardziej narażone na jej hakerskie ataki. Tak było właśnie z bajecznie pięknym cedrem, o którym pisze Ezechiel: Pięknym go uczyniłem obfitością jego gałęzi i zazdrościły mu tego wszystkie drzewa Edenu, które były w raju Boga. Dlatego tak mówi Pan Bóg: Ponieważ tak wysoko wyrósł, a wierzchołek swój podniósł aż do chmur i serce jego wbiło się w pychę z powodu własnej wielkości, dlatego podałem go w ręce mocarza wśród narodów, aby się z nim obszedł stosownie do jego niegodziwości. Odepchnąłem go. A cudzoziemcy, ci najgroźniejsi spośród narodów, wycięli go i porzucili. Na góry i na wszystkie doliny spadły jego gałęzie, a jego konary połamane utonęły we wszystkich czeluściach ziemi, a spod jego cienia usunęły się wszystkie narody ziemi i opuściły go.

Czy pycha to egoizm?

Na pewno mają ze sobą wiele wspólnego. Bolesne skoncentrowanie na sobie samym. Można powiedzieć, że egoizm to potężny konar drzewa pychy. Zasada jest prosta – im mniej myślimy o sobie, tym jesteśmy szczęśliwsi. Albo inaczej – nie można zrobić więcej dla siebie niż o sobie zapomnieć! Koncentracja na sobie jest tragicznym owocem naszej zranionej grzechem natury. Człowiek skazuje się na absurdalne cierpienie i ostatecznie na piekło, kiedy stawia się w centrum swojego życia. W zasadzie wszyscy mamy z tym problem, bo wszyscy mamy problem z grzechem. To przeklęty krąg pychy/egoizmu, z którego sami nie jesteśmy w stanie się wyrwać. Ktoś nam podaje pomocną dłoń. Wystarczy mocno się jej złapać i odważnie z niego wyjść. Ktoś inny straszy nas śmiercią. Ale to kolejne kłamstwo. Poza kręgiem pychy/egoizmu jest życie. I to takie naprawdę życie. By życie, w żyłach którego płynie obsesja wzbicia się swoim wierzchołkiem aż do chmur to nie życie. To śmierć.

Lekarstwo

Trudno palcem wskazać kogoś, kto każe nam kupować cały ten światowy chłam. Ten mocno wyczuwalny komunikat o konieczności zrobienia kariery, bycia kimś kto ma prestiż i autorytet. Konieczności zrobienia dobrych pieniędzy. Takiego ustawienia się w życiu, by to inni dla nas pracowali, a nie my dla innych. Komunikat o konieczności wypracowania perfekcyjnego wizerunku, wygrywania konkursów i posiadania konta z milionami lajków. Trudno wskazać palcem kogoś, kto każe nam za tym wszystkim się uganiać. Bo oficjalnie wszyscy są oczywiście ambasadorami dobroci dla ludzi i zwierząt. Oficjalnie. W rzeczywistości ci sami wszyscy są zanurzeni w egoistycznym wyścigu szczurów, w którym liczy się tylko jedno – własne JA. Taka jest prawda o świecie, który odrzuca Boga. Nawet jeśli tym Bogiem, za przeproszeniem, wyciera sobie ten świat gębę. Lekarstwo na hegemonię pychy jest tylko jedno – pokora. Pokora to nie słabość i frajerstwo. To mądrość i siła. Pokora to najwyższy stopień naszego człowieczego wtajemniczenia. Najsłynniejsi mędrcy wschodu i zachodu powiadają – najtrudniej jest zwyciężyć z samym sobą.

Tym jest właśnie pokora. Zwycięstwem nad sobą samym. Najtrudniejsza rzecz na świecie. Dlaczego Jezus nie zachęca do robienia kariery tylko mówi, że ostatni będą pierwszymi i przestrzega, by nie zajmować przy stole pierwszego miejsca? Czemu nie zachęca do robienia pieniędzy, tylko mówi by rozdać wszystko ubogim i przekonuje, że wielbłądowi łatwiej jest przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do nieba? Dlaczego Jezus nie nawołuje nas byśmy się w życiu dobrze ustawili tylko mówi, że nie przyszedł na świat po to by inni Mu służyli, ale po to by służyć? Jezus pragnie byśmy z Jego łaską stawali się wolnymi mistrzami życia, a nie więźniami marnej doczesności.

Pokorne kroki

Droga pokory jest wbrew pozorom prosta. Po pierwsze nie możemy od razu chcieć wszystkiego. To przejaw pychy. Zadowalajmy się małymi krokami. I nic więcej. W pokorze. Co robić, by rozpocząć wychodzenie z uzależnienia od pychy? Trzy zasady:

  1. Robimy małe, realne rzeczy
  2. Poświęcamy swój czas, pieniądz, zaangażowanie (whatever) całkowicie bezinteresownie
  3. Działamy w ukryciu, bez oczekiwania reakcji zwrotnej

To może być cokolwiek. Codzienne 3 minuty modlitwy za kogoś kogo nie lubisz. Wrzucanie dziesięciny (jeśli za dużo to może być pięcina albo nawet dwuina) do skarbony w jakimś ubogim kościółku. Zamiast neurotycznego podglądania ilość lajków na swoim kanale, polajkowanie kogoś, kto ciebie nigdy nie zalajkował. Lista może być nieskończona. Jest bardzo wiele sposobów na to, by łamać naszą pychę i egoistyczne lenistwo. Trzeba tylko to zrobić. Pokora to najlepsza inwestycja naszego życia.

Adam Szewczyk

Adam Szewczyk

Gitarzysta, kompozytor, aranżer, felietonista. Człowiek o wielkiej ciekawości świata patrzący na rzeczy racjonalnie i przez pryzmat wiary. Absolwent Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Wieloletni jej wykładowca.