22 listopada – rocznica zamachu na prezydenta USA Johna Kennedy’ego

Jak mówimy prezydent, to myślimy amerykański. Do tej pory było ich 45. Z Trumpem włącznie. Ośmiu spośród nich zmarło w trakcie sprawowania urzędu. Czterech z przyczyn naturalnych. Czterech zostało zamordowanych. Dzisiaj, 22.11, przypada rocznica najbardziej znanego zamachu na prezydenta USA – Johna F. Kennedy-ego. Oto kilka faktów na temat zamachów na prezydentów USA.

Abraham Lincoln

Ikona amerykańskiej prezydentury. Licencjonowany barman, który nigdy nie ukończył żadnej szkoły. Rozczytany w Biblii i Wędrówce pielgrzyma Johna Bunyana, dryblas (195 cm!!!). A jak już coś nucił sobie przy goleniu to to:

Choć jak patrzę na jego fotografie, to chyba za często się nie golił. I w jakimś sensie Abraham Lincoln żyje do dziś. Jego zabalsamowane ciało spoczywa w mauzoleum w Spriengfield. To tam możemy przeczytać wyryte na ścianach słowa z jego historycznej przemowy gettysburskiej: Teraz toczymy wielką wojnę domową, której celem jest odpowiedź na pytanie, czy ten naród lub jakikolwiek naród poczęty w takim duchu ma szanse na przetrwanie. Przyszło nam spotkać się na wielkim polu bitewnym tej wojny. Przybyliśmy tu, aby poświęcić część tego pola, jako miejsce ostatniego spoczynku ludzi, którzy oddali tu życie za życie naszego narodu w poczuciu wolności. I oni, i my znaleźliśmy się tu w słusznej sprawie, ale to naszą powinnością jest oddanie czci jej obrońcom. Zabawne, że takie słowa chętnie wkładają sobie w usta wszyscy inni prezydenci. Nie tylko amerykańscy. Nawet ci, wojujący ze sobą na śmierć i życie. 9 kwietnia 1865 roku generał Robert E. Lee podpisał kapitulację armii konfederatów. Tak oficjalnie zakończył się koszmar wojny secesyjnej. Ale prezydent Lincoln mimo tego był z lekka przygaszony. Jego ochroniarz zeznał, że prezydent miał wtedy wypowiedzieć słowa: Wydaje mi się, że są ludzie, którzy chcą mnie zgładzić, i nie wątpię, że spróbują to zrobić. Abraham Lincoln kompletnie nie miał wtedy ochoty iść do teatru. Niestety, jego żona tak. Sala była wypełniona po brzegi. Prezydencki ochroniarz uznał, że jest bezpiecznie i wyskoczył na jednego. A loży, w której wtedy siedział Lincoln dziwnym trafem tego dnia nie dało się zamknąć od wewnątrz. John Wilkes Booth, aktor i konfederacki agent nie miał najmniejszego problemu, by cichutko wejść, stanąć tuż za prezydentem i wykrzykując Niech taki będzie zawsze los tyranów! strzelić w łeb. Kilka dni później złapano Bootha i jego wspólników. On został zastrzelony w czasie akcji. Resztę ekipy powieszono. Ameryka była wstrząśnięta. To pierwszy w historii śmiertelny zamach na prezydenta kraju. Jak się okazało, nie ostatni.

James Garfield

Pochodzący z ultra ubogiej rodziny protestancki kaznodzieja. Do 18 roku życia nie chodził do żadnej szkoły. Samodzielnie pochłaniał tony książek i tak budował swoje rzeczywiste wykształcenie. Był generałem amerykańskiej armii. Jego polityczna kariera doprowadziła go do fotelu senatora, na którym miał zasiąść 8 czerwca 1880 roku. Nigdy tego nie zrobił. Partia Republikańska błyskawicznie mianowała go kandydatem na prezydenta. Uznano go najuczciwszym politykiem w kraju. Wydaje się, że jedno wyklucza drugie, no ale wyjątki się zdarzają. Prezydenckie wybory w 1880 roku wzbudziły wyjątkowe emocje wśród amerykanów. Dwie partie całkowicie zdominowały polityczną scenę i tylko ich kandydaci się liczyli. Brzmi znajomo, prawda? James Garfield został zaprzysiężony na 20. prezydenta Stanów Zjednoczonych 4 marca 1881 roku. Jego prezydentura przypadła na okres, gdy rodziły się imperia Rockefellerów i im podobne. Kilku sprytnych kolesi zorientowało się, że można zrobić kasę o jakiej nie piszą nawet Baśnie z tysiąca i jednej nocy. I zrobili ją. Tak zaczęła się epoka wielkich, prywatnych fortun, które do dzisiaj trzęsą całym światem. Ludzie stojący za nimi mają w kieszeniach partie polityczne, banki, rządy państw, organizacje społeczne i wszystkie Białe Domy razem wzięte. To oni wywołują kryzysy gospodarcze i wojny. To oni w końcu stworzyli System Rezerwy Federalnej, który przejął w XX i XXI w. całkowitą kontrolę nad pieniądzem i rezerwami złota w Ameryce. Czyli nad planetą. Czy z uczciwym prezydentem – kaznodzieją mogło im być po drodze? Niekoniecznie.

2 lipca 1881 roku James Garfield planował wyjazd do Nowej Anglii. Nie dojechał. Na dworcu w Waszyngtonie zaszedł go od tyłu 40 letni prawnik Charles Julius Guiteau. Krzyknął: Jestem Stalwart i obecnie Arthur jest prezydentem. Po czym oddał dwa strzały. James Garfield po dwumiesięcznej agonii zmarł 19 września 1881 roku. Zabójca podczas procesu powiedział: Bóg kazał mi zamordować Gerfielda. Że też tym Bogiem wszyscy muszą wycierać sobie gębę.

Wiliam MacKinley

I on pochodzi z ubogiej rodziny. Jego rodzice ledwo wiązali koniec z końcem, ale udało im się wysłać go na studia. Niestety, z powodu wojny secesyjnej przerwane. Zaciągnął się do armii gdzie dzielnie walczył. Został majorem. Po wojnie, już jako prawnik i bohater, zaczął piąć się po szczeblach politycznej kariery. Tuż po trzydziestce został członkiem Izby Reprezentantów. W 1897 roku rozpoczął swoją pierwszą kadencję jako prezydent Ameryki. Bo wygrał walkę i o drugą. Jak się okazało, pechowa to była wygrana.

Powiadają, że prezydent USA to jeden z najniebezpieczniejszych zawodów świata. Wyliczono, że istnieje przynajmniej 10 procentowa szansa na bycie zamordowanym w chwili objęcia tego zaszczytnego urzędu. MacKinley urzędował w okresie nasilonych zamieszek społecznych. Robotnicy przeżywali rozkwit buntu wobec kapitalistycznych rządów. W Europie nastroje anarchistyczne zalewały kontynent. Do sali obrad francuskiego parlamentu ktoś wrzucił bombę. Prezydent Francji nie ułaskawił tego kogoś, więc w drodze rewanżu został zasztyletowany przez innego anarchistę, który ostatecznie wylądował pod gilotyną. Jeszcze inny włoski anarchista wbił zaostrzony pilnik w serce cesarzowej austriackiej Sissi. Na procesie zeznał: Chciałem po prostu zabić jakiegoś władcę, nieważne jakiego. W więzieniu popełnił samobójstwo. Jeszcze inny anarchista, Geatano Bresci, zastrzelił sobie, ot tak, króla Włoch Humberta I. Odsiadując dożywocie został zatłuczony przez więziennych strażników. I tego typu klimaty przedostawały się też do USA.

Prezydent William MacKinley 6 września 1901 roku odwiedzał Wystawę Panamerykańską w Buffalo. Po przemowie zszedł do ludzi by podać im rękę. Był wśród nich Leon Czołgosz, młodzieniec z zabandażowaną ręką. Ale ręka była całkowicie zdrowa. Pod bandażem był ukryty niewielki rewolwer. Pierwszy pocisk odbił się od prezydenckiego guzika. Dopiero drugi wszedł w ciało. Rana nie wydawała się mega groźna. Ale wdała się gangrena i 25 prezydent Stanów Zjednoczonych William MacKinley umiera 14 września 1901. Leon Czołgosz ostatnie chwile swego życia spędził na krześle elektrycznym. Prawdopodobnie był czubkiem.

Johna F. Kennedy

To najbardziej legendarne i tajemnicze zabójstwo prezydenta w dziejach. John F. Kennedy dla odmiany urodził się w dobrze sytuowanej rodzinie. Syn handlowca, bankiera i polityka. Uczył się i studiował pilnie w wielu znamienitych szkołach i uczelniach. Był też w Armii i na wojnie. Po wojnie na serio zaczął myśleć o polityce. Oficjalnie stał się kandydatem na prezydenta 2 stycznia 1960 roku. Kennedy nigdy nie krył tego, że  jest katolikiem. Nie wszystkim to odpowiadało. Zawsze powtarzał: Nie jestem katolickim kandydatem na prezydenta. Jestem kandydatem Partii Demokratycznej na prezydenta, który, tak się złożyło, jest katolikiem.

Był uwielbianym prezydentem. Ale nie przez wszystkich. O szczegółach jego urzędowania poczytajcie sobie na Wikipedii. Ale być może istotę jego prezydentury odnajdziemy w tym historycznym, krótkim przemówieniu:

22 listopada 1963 roku para prezydencka przebywała w Forth Worth. Zgodnie z planem dnia mieli polecieć do Dallas i przejechać przez miasto kawalkadą samochodów. Koło godziny 12.30 limuzyna z prezydentem przejeżdżała Ross Avenue w kierunku Dealey Plaza, mijając magazyn książek. W tym momencie padły strzały. JFK złapał się za szyję i krzyknął: Boże, zostałem trafiony! Komisja Warrena uznała za winnego śmierci prezydenta Kennedy’ego marksistę, byłego żołnierza US Marines Lee Harvey Oswalda. 24 listopada skutego wyprowadzono go z aresztu powiatowego. Nagle z tłumu dziennikarzy wyskoczył powiązany z mafią Jack Rubby i oddał w kierunku Oswalda strzał z rewolweru Colt 38. Oswald zmarł w tym samym szpitalu co JFK 48 godzin później. Jack Rubby dostał karę śmierci, ale jej nie dożył. Zmarł na raka przed jej wykonaniem. I tak wydaje się, że tajemnica śmierci JFK na zawsze została zabrana do grobu. Do dzisiaj zdecydowana większość amerykanów wierzy, że 35 prezydent Stanów Zjednoczonych zginął w wyniku konspiracji.