youtube.com / misyjne.pl

Rozważanie wideo na niedzielę 1 listopada

"Życie chrześcijanina to trudna praca, ale emerytura nieprawdopodobna". O święcie Wszystkich Świętych rozmawiają o. Marciej Drzewiczak OMI z Sebastianem Szymczakiem.

https://youtu.be/KZO82X29mwU

Źródło: misyjne.pl / Redakcja NINIWA


unsplash.com

Jak zrozumieć swoją wiarę? Czym jest wiara?

Dekalog określa co należy, a czego nie należy robić, by być w zgodzie z bożym prawem. To kwestia praktykowania naszej wiary. Równie ważne jest to, by tą wiarę zrozumieć.

Katolickie prawdy wiary trochę w tym pomagają, ale mogą pozostawiać niedosyt. O ileż łatwiej przystąpić do działania, kiedy rozumiemy skąd się bierze jego potrzeba i do czego konkretnie to działanie nas prowadzi. Dzisiaj dzieciom nie wystarczy kazać coś zrobić. One muszą wiedzieć dlaczego mają to zrobić i jakie z tego będą mieć korzyści. To wielkie wyzwanie dla rodziców, katechetów i innych siewców słowa.

Oto dziesięć kroków do tego, by lepiej zrozumieć swoją wiarę:

1. Jestem stworzeniem

Wbrew pozorom to dla człowieka nie jest takie oczywiste. Pokusa by być jak Bóg pracuje w naszych sercach od pierwszego oddechu. Nie istnieję od zawsze. Już fakt mojego istnienia nie jest zależny ode mnie. Kto inny o tym istnieniu zdecydował. Nie jestem w stanie stworzyć ani jednego atomu, ani jednego prawa fizyki, wygenerować ani jednej sekundy czasu. Nie jestem w stanie przejąć pełnej kontroli nad jakąkolwiek najdrobniejszą nawet sferą mojego życia. Choć staję na głowie by taką kontrolę mieć. I czasem wydaje mi się, że ją mam. Ale po chwili już wiem, że to tylko złudzenie. Nawet władza nad ruchem powiek jest iluzoryczna. Wszystko jest łaską.

2. Bóg istnieje

Skoro jestem stworzeniem i masa konkretnych faktów to potwierdza, to znaczy, że musi istnieć Stwórca. Bo, jak czytamy w Kybalionie, każdy skutek ma swoją przyczynę. Odkrycie oczywistości istnienia Boga jest pierwszym ważnym krokiem ku wierze. Zanim zaczniemy się zastanawiać, jaki ten Bóg jest, czego od nas wymaga i z jaką religią będzie nam do Niego najbliżej, musimy doświadczyć tego fundamentalnego odkrycia - Bóg jest. Osobiście nie wysyłałbym osoby poszukującej Boga na niedzielne kazanie. Nie ten moment. Ja swojego dorosłego nawrócenia nie przeżyłem słuchając teologicznych wywodów internetowego kaznodziei. Przeżyłem je siedząc samotnie nad brzegiem szumiącego morza. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Mdr 13, 5

3. Bóg ustala reguły gry

Bóg z racji tego, że jest Bogiem ustala reguły gry nazwanej życiem. Wszechświat to Jego projekt. On wymyślił i stworzył czas, przestrzeń, materię i prawa fizyki rządzące tym wszystkim. On wymyślił wodę, powietrze, światło, mrok, ośnieżone wzgórza i czarne dziury. On postanowił, że będą rośliny i zwierzęta. I że w środku tego wszystkiego pojawi się człowiek, istota dla której całe to kosmiczne zamieszanie powstało. Bóg ustalił co jest dobre, a co złe. Dał nam Dekalog, odwieczne prawo moralne, które pochodzi prosto z Jego serca. Dał nam czytelny komunikat, dotyczący konsekwencji przestrzegania lub nieprzestrzegania Jego prawa. I dał nam wolną wolę. Nasz wybór jest jedyną rzeczą, która zależy tylko od nas.

4. Nie próbuj Boga zrozumieć

To jedna z większych pułapek naszej wiary. Boża logika jest dla naszego wąskiego, ludzkiego umysłu nie do ogarnięcia. Próby zrobienia tego często kończą się utratą wiary. To te dylematy z cyklu dlaczego na świecie jest tyle cierpienia? Jezus jest najlepszym przykładem na to, że człowiek nigdy Boga nie zrozumie. Że Bóg zawsze będzie go wyprzedzał. Że nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić tego, jak bardzo jest dobry. Jezus jest świadectwem na istnienie Boga, którego człowiek nie byłby w stanie wymyślić. Bóg nie oczekuje, że Go zrozumiemy. On chce byśmy Mu zaufali.

5. Dlaczego istnieje cierpienie

Dlatego, że Bóg nie rzuca słów na wiatr. Skoro uprzedził, że złamanie Jego prawa zaleje świat cierpieniem i śmiercią, to czego innego mielibyśmy się spodziewać, skoro to prawo zostało złamane? Boża sprawiedliwość jest święta. Ale dlaczego cierpią niewinni? Pierwszym niewinnym, który cierpiał był Bóg Ojciec. Czy ktoś zastanawiał się kiedykolwiek, co musiał czuć Bóg, kiedy pierwsi ludzie rozkoszowali się zerwanym owocem? A czy znamy bardziej przejmujący obraz niewinnego cierpienia niż zmasakrowany na krzyżu Jezus? Kiko Arguello z dylematem niewinnie cierpiących bujał się latami po peryferiach żywej wiary. I w końcu doznał oświecenia. Zrozumiał, że w niewinnie cierpiących jest obecny sam Bóg. On cierpi razem z nimi. Niewinne cierpienie jest jedyną skuteczną odtrutką na śmiertelny jad grzechu.

6. Po co nam Biblia?

Do Boga należała decyzja czy i jak skomunikować się ze swoim stworzeniem. Widać uznał, że taki kontakt jest wskazany. Kontakt taki nazywamy Objawieniem. Człowiek musi wiedzieć, że Bóg jest, jaki jest i czego od nas oczekuje. Przeszukując pliki w mózgu wyodrębniłem cztery formy Objawienia. Przede wszystkim Jezus Chrystus. Bóg objawił się w Nim w sposób najdoskonalszy, najbardziej przekonujący i (nie bójmy się tego słowa) najbardziej spektakularny. Bóg objawia się też poprzez swoje stworzenie. Obserwując świat trzeba mocno zamykać oczy, by nie dostrzec działającego w nim Boga. Są też prorocy. Wybrańcy, którym została dana łaska osobistego widzenia. Po to, by to, co podczas tego widzenia usłyszeli podać dalej. I wreszcie Słowo Boże. Pismo natchnione. List Boga do człowieka. List długi, niełatwy, wymagający i powszechnie dostępny. Ale nie polecam czytania Biblii od dechy do dechy w celu zrozumienia i pogłębienia wiary. Zacząłbym od przystępnych interpretacji tych, którzy są dobrzy w te klocki. W Kościele aż roi się od takich.

7. Po co Bogu Msza święta?

Msza święta nie jest Bogu do niczego potrzebna. To my jej potrzebujemy. To absolutnie wyjątkowa Pamiątka jaką zostawił dla nas Zbawiciel. To realne w duchowym wymiarze urzeczywistnienie Jego zbawczej misji. To uczta, na której otrzymujemy Pokarm, bez którego jesteśmy jak krzew bez wody i słońca. Msza Święta to idealne miejsce i czas by wielbić Boga. To punkt styczny między niebem a ziemią. Wielbienie Go to obowiązek i zarazem wielki przywilej człowieka. Boża chwała jest, o czym może nie wszyscy wiemy, podstawowym celem dzieła stworzenia i zbawienia. Bóg jest tak niewyobrażalnie jej godny, że czczenie Go jest dla nas kosmicznym wyróżnieniem. Podobno Aniołowie w niebie codziennie przez całą wieczność non-stop wielbią Boga. Wciąż odkrywają nowe powody tego uwielbiania i nigdy im się to nie nudzi. Szkoda tylko, że nasze prymitywne zmysły nie są w stanie choć trochę dotknąć tej transcendentnej rzeczywistości. Gdyby tak było, kościoły codziennie pękały by w szwach. Ale jest tak jak jest, a słowa Jezusa o tym, że błogosławieni są ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli są niezmiennie aktualne. 

8. Skąd wiadomo, że Kościół Katolicki jest tym prawdziwym?

Kiedyś znajomy powiedział genialną rzecz: nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. Ale tylko dla katolików. Genialne. Absolutnie nie będę z siebie robił arbitra w kwestii zbawienia innowierców. Nie mam wątpliwości, że Bóg to ogarnie jak trzeba. Ja mam swój Kościół, swoje przykazania, swoją rodzinę, wspólnotę i swoją historię. Odpowiadam za własne podwórko. Można też to pytanie odwrócić: skąd tyle religii, Kościołów i denominacji? Powiem tak - pierwszym owocem grzechu jest brak jedności. Po pierwsze pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Po drugie pomiędzy ludźmi. Rajski dramat pod drzewem poznania dobra i zła pokazuje to jasno: on mówi - to ona! Ona mówi - to on! Pierwszy podział. I poszło dalej. I wciąż idzie. Świat jest posiekany jak kawałek mięsa na mielone. Jak Ciało Zbawiciela na krzyżu.

9. Po co żyję?

To jedno z najczęściej stawianych pytań egzystencjalnych. Odpowiedzi tysiące. Są i tacy, którzy twierdzą, że życie nie ma sensu i że nie powinno go być. Ja myślę jednak, że skoro świat i życie istnieje, to znaczy, że musi to wszystko mieć jakiś sens i cel. Życie to zbyt poważna sprawa by można było o nim mówić, że jest bezcelowym dziełem przypadku. Zaglądam w swoje serce. Na tyle obiektywnie na ile jestem w stanie. Zakładam (może naiwnie), że mam serce statystycznego mieszkańca tej planety. I co odnajduję? Dwa rdzenne pragnienia, splecione w jeden warkocz: pragnienie bycia szczęśliwym i pragnienie, by to szczęście trwało wiecznie. Śmiem twierdzić, że to jest sens życia - wieczne szczęście. Jest tylko pytanie o to, gdzie go szukać. Myślę, że św. Augustyn może w tym temacie coś podpowiedzieć: niespokojne jest życie człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu.

10. Miłość

Drugie imię Boga. Jego istota. Jeżeli chcemy zrozumieć naszą wiarę, nasze życie, nasze zmagania i naszą historię, to jest tylko jeden klucz, który pozwala to zrobić. To klucz miłości. Bez niej wszystko staje się egoistyczną udręką. Egzystencją, o której rzeczywiście można powiedzieć, że jest bezsensowna. Wiele spraw i pragnień zaprząta nasze serca. Wiele rzeczy wypełnia nasze życie. Czasem zbyt wiele. Ale tylko jedna rzecz nadaje temu życiu sens. Sensem życia jest umieranie z miłości.


Photo by ThisisEngineering RAEng on Unsplash

Czemu prace nad szczepionką na SARS-COV-2 idą szybciej, niż na HIV i HCV

Próby opracowania szczepionek na HIV czy HCV trwają od dekad i wciąż nie zakończyły się sukcesem. Jednak gdyby nie lata badań m.in. nad tamtymi wirusami, prace nad terapiami przeciw SARS-CoV-2 nie toczyłyby się tak szybko - mówi wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

Choć od wybuchu epidemii COVID-19 minęło zaledwie kilka miesięcy, to w różnych ośrodkach na świecie trwają już zaawansowane badania kliniczne nad szczepionką przeciw SARS-CoV-2. Tymczasem próby opracowania szczepionek na HIV czy HCV (wywołujący wirusowe zapalenie wątroby typu C - WZW C, którego odkrycie nagrodzono w tym roku Noblem z medycyny i fizjologii) trwają od dekad i wciąż nie zakończyły się sukcesem. W rozmowie z PAP wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk z Uniwersytetu Gdańskiego tłumaczy, skąd się biorą różnice w tempie prac nad różnymi szczepionkami przeciw wirusom. Okazuje się, że nie chodzi tylko o nakłady na badania.

Badaczka zauważa, że prace nad szczepionką i lekami na SARS-CoV-2 nie toczyłyby się tak szybko, gdyby nie doświadczenie, które naukowcy zdobyli w pracach nad terapiami przeciw innym wirusom - nie tylko SARS-CoV-1, ale i HCV, HIV, Ebolą, grypą czy WZW typu B. "Na innych wirusach wypróbowano bardzo różne warianty konstrukcji szczepionek. Dzięki temu wiemy, jakie rozwiązania mają większą szansę zadziałać w przypadku SARS-CoV-2" - mówi wirusolog.

RODZAJE SZCZEPIONEK

Badaczka wymienia, co jest najważniejszym składnikiem istniejących na rynku szczepionek:

  • wirus osłabiony, atenuowany (np. jedna z pierwszych szczepionek przeciw polio opracowana w latach 50-ych XX wieku przez Hilarego Koprowskiego);
  • wirus zabity, inaktywowany (np. szczepionka przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu);
  • cząstki wirusopodobne, nie zawierające materiału genetycznego wirusa ( np. szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka, HPV, która zapobiega także rozwojowi raka szyjki macicy);
  • fragmenty wirusa oczyszczone z naturalnego wirusa (np. szczepionka przeciw grypie);
  • fragmenty wirusa uzyskane in vitro, np. w drożdżach (np. szczepionka przeciw WZW B);
  • lub fragmenty wirusa przenoszone przez wektory, czyli niegroźne dla gospodarza wirusy (np. szczepionka na Ebolę).

STAN PRAC NAD SZCZEPIONKAMI NA SARS-CoV-2

Jeśli chodzi o SARS-CoV-2 - tłumaczy naukowiec z UG - to w Oksfordzie trwają teraz badania kliniczne 3. fazy nad szczepionką ostatniego typu, wektorową. Bazuje ona na niepatogennych odmianach adenowirusów, do których dołączono białka charakterystyczne dla SARS-CoV-2. Adenowirusy to powszechnie występujące wirusy, wywołujące u ludzi objawy przeziębienia, więc organizm ludzki je łatwo rozpoznaje i mógłby szybko eliminować, w związku z tym w szczepionce zastosowano jako tzw. wektory rzadkie warianty tych wirusów lub podobne adenowirusy zwierzęce. Podobny pomysł na szczepionkę (wykorzystanie adenowirusów) mają Rosjanie, ale ich szczepionka - zastrzega prof. Bieńkowska-Szewczyk - nie była testowana zgodnie z obowiązującymi regułami badań klinicznych.

Zaawansowane prace, prowadzone w USA i Niemczech, dotyczą też szczepionki opartej na mRNA - fragmencie informacji genetycznej, który ma pomóc gospodarzowi wytworzyć białko antygenowe do zwalczania SARS-CoV-2.

To eksperymentalny wariant. Takiej szczepionki jeszcze nigdzie wcześniej nie zastosowano, choć prowadzono liczne prace nad wykorzystaniem mRNA w szczepionkach przeciwnowotworowych. Choć pokazano w badaniach wstępnych jej bezpieczeństwo, potrzeba jeszcze wielu testów, by sprawdzić jej skuteczność - komentuje wirusolog.

Zaznacza jednak, że jeśli chodzi o do masową produkcję na potrzeby całego świata, taką szczepionkę byłoby znacznie łatwiej produkować, niż inne typy.

Z kolei w Chinach trwają badania kliniczne 3. fazy nad szczepionką z wirusami inaktywowanymi.

EBOLA - SZYBKO, ALE NA MAŁĄ SKALĘ

Opowiadając o historii szczepień przeciw wirusom wirusolog mówi, że największym dotąd sukcesem, jeśli chodzi o tempo prac, okazały się prace nad szczepionką na Ebolę (bazuje ona na wirusach VSV, wywołujących zapalenie jamy ustnej u bydła). Chociaż ta gorączka krwotoczna znana była w Afryce od dłuższego czasu - to dopiero wtedy, kiedy jej ogniska alarmująco się rozszerzały i pojawiły się zakażone osoby w Europie i USA, tempo prac nad szczepionką nabrało rozmachu.

To była jedyna szczepionka, którą otrzymano w niewiele ponad dwa lata - zaznacza.

Akurat tej szczepionki nie planowano do masowego użycia. Ona jest używana po to, by wygasić ognisko choroby. Szczepi się osoby, z którymi się chorzy kontaktowali, a potem - kontakty tych osób - opowiada. Szczepienia nie obejmują więc całej populacji, a jedynie osoby wokół ognisk. Dzięki takiemu podejściu można nadążyć z produkcją szczepionek.

Ebola to ciężka choroba i nie sposób przeoczyć jakiegoś jej ogniska. W przypadku SARS- COV-2 jest inaczej - u wielu pacjentów infekcja przebiega bezobjawowo, przez co trudno zidentyfikować wszystkich nosicieli choroby. Szczepionki potrzeba więc właściwie dla całej populacji na Ziemi.

Nigdy tak szybko nie zrobiono szczepionki w takiej skali. I właśnie skala produkcji szczepień będzie teraz największym wyzwaniem - komentuje badaczka.

BRAK SUKCESU W SZUKANIU SZCZEPIONKI NA HCV

W przypadku Eboli szczepionka wektorowa, bazująca na innych wirusach, spisała się świetnie. Takie podejście testowano jednak już wcześniej w badaniu szczepionki na HIV i HCV, niestety bezskutecznie. Wirusolog opowiada, że jej zespół był zaangażowany w prace nad szczepionką wektorową przeciw HCV, która była oparta na adenowirusach.

Tej szczepionki właściwie nie ma. Prace zakończyły się w 2019 r., a stopień ochrony, jaka dawała ta szczepionka, był zbyt niski, aby można mówić o sukcesie - mówi.

Dodaje jednak, że choćby zespół z Oksfordu bazując na wiedzy, którą zdobył na tych badaniach, pracuje teraz nad podobną szczepionką na SARS-COV-2.

Prof. Bieńkowska-Szewczyk tłumaczy, że wirus HCV mutuje bardzo szybko. O ile w przypadku SARS-CoV-2 od pół roku mamy podobne szczepy wirusowe na całym świecie, tak w wypadku HCV zaledwie w ciągu doby pojawia się olbrzymia ilość wariantów - nazywamy je pseudogatunkami - które znacznie się od siebie różnią. Szczepionką trudno to zwalczać. To jak celowanie kamieniem w całą chmurę obiektów - ocenia rozmówczyni PAP.

HIV I WIELKA PORAŻKA THAI TRIAL

Wielką porażką zakończyły się też dotychczasowe badania nad szczepionką przeciw HIV, mimo że zagwarantowano na nie ogromne środki (m.in. z fundacji Billa Gatesa). Tzw. Thai trial - badania kliniczne trzeciej fazy - przeprowadzono w 2003 r. na kilkunastu tysiącach żołnierzy i obywateli Tajlandii. Połowie osób podano badany preparat, a połowie - placebo.

Badania trwały pięć lat, a różnice w częstotliwościach zakażania się wirusem pomiędzy grupami wynosiły od kilkunastu do 30 procent. To za mało, by wprowadzić szczepionkę na rynek - komentuje rozmówczyni PAP.

Dodaje, że w przypadku HIV problemem jest - jak w przypadku HCV - szybkie tempo mutowania wirusa. Kolejną ważną kwestią jest fakt, że HIV namnaża się w komórkach układu odpornościowego - limfocytach T. Do walki z wirusem pobudza się szczepionką układ zaatakowany przez tego wirusa. Układ ten musi walczyć sam ze sobą. To duże utrudnienie - zauważa.

W przypadku zaś SARS-CoV-2 jest łatwiej, bo wirus ten atakuje przede wszystkim układ oddechowy.

NIE DA SIĘ SZCZEPIĆ, ALE MOŻNA LECZYĆ

Wirusolog zaznacza, że choć na HCV i HIV szczepionki jeszcze nie ma, to są już dostępne skuteczne leki przeciw tym wirusom (szczepionki - podawane prewencyjnie - "uczą" organizm, jak wygląda wirus i przygotowują do przyszłej z nim walki, a leki - stosowane doraźnie - hamują chorobę lub jej objawy).

I tak w przypadku HIV dostępne są leki, na tyle skuteczne, że zapobiegają rozwinięciu choroby AIDS i zapewniają chorym normalne życie, choć nigdy całkowicie nie eliminują wirusa z organizmu. Od kilku lat pojawiły się też leki, które mogą usuwać w szybkim tempie wirusa HCV. Dla ich stworzenia kluczowe były prace tegorocznych laureatów Nobla z dziedziny medycyny. Badaczka zaznacza, że leki te są wprawdzie skuteczne, ale ciągle bardzo drogie, a przez to niedostępne dla milionów chorych, np. w Indiach czy Chinach. Dlatego jeden z odkrywców HCV, noblista Michael Houghton, którego poznałam na wielu konferencjach wirusologicznych, nadal pracuje nad szczepionką na HCV - mówi badaczka.

Prace dzisiejszych noblistów to nie tylko izolacja i identyfikacja wirusa zapalenia wątroby typu C, ale także (prace Altera i Houghtona) przyczynienie się do zatrzymania tysięcy zakażeń wirusowych dzięki zaprzestaniu używania w klinikach krwi od płatnych dawców ( dawniej w ten sposób pozyskiwano krew do transfuzji i jeden zakażony dawca mógł być źródłem infekcji całych banków krwi). Ponad 30-letnie prace z laboratorium Charlesa Rice ogromnie przyczyniły się do poznania wirusa HCV, jednego z najtrudniejszych „do rozgryzienia” wirusów ,którego do niedawna nie można było hodować w laboratorium i którego jedynym gospodarzem jest człowiek - dodaje.

Opracowanie leków na choroby wirusowe powodowane przez HIV i HCV nie byłoby możliwe, gdyby nie rozpracowano biologii molekularnej patogenów - zauważa prof. Bieńkowska-Szewczyk.

Dzięki temu udało się znaleźć substancje, które blokują działanie białek, niezbędnych wirusom do namnażania się.

To, sukces, jeśli znajdzie się związek, który hamuje enzymy patogenów, ale nie uszkadza procesów w komórkach ludzkich - mówi badaczka.

I zwraca uwagę, że jeśli chcemy znaleźć lek na COVID-19 - musimy bardzo dobrze zrozumieć biologię SARS-Cov-2: wiedzieć, jak patogen się namnaża, w jakie interakcje wchodzi z gospodarzem. Musimy znaleźć słabe punkty wirusa i uderzyć w nie, bez uszkadzania komórki, w której patogen się znajduje - tłumaczy wirusolog.

Pracę biologów molekularnych porównuje ona do pracy śledczych wywiadu wojskowego. "Tak jak w wojsku ważne jest poznanie sekretów wroga, tak i szukanie nowych metod terapeutycznych oparte musi być na badaniu biologii wirusa" - podsumowuje.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl / lt / zan


Luis Gerardo on cathopic.com

Czas na profesjonalizację e-duszpasterstwa. Czy to konieczność?

Kościół już dawno odkrył Internet jako narzędzie komunikacji religijnej, podjął też próbę praktycznego wykorzystania go w duszpasterstwie. Pandemia pokazała, jak ta forma komunikacji jest ważna. Teraz czas na jej profesjonalizację – takie m.in. tezy przedstawił mgr. Lic. Artur Górski z UKSW w swoim referacie pt. „Wykorzystanie mediów społecznościowych w celach duszpasterskich w dobie koronawirusa. Studium pastoralne”. Referat wygłoszony został podczas konferencji on – line pt. „Kościół w dobie koronawirusa. Aspekt teologiczno-praktyczny” zorganizowanej przez Instytut Nauk Teologicznych Uniwersytetu Szczecińskiego.

Mgr Artur Górski w swoim wystąpieniu odwoływał się do danych z metropolii warszawskiej. Podkreślił, że Kościół uczestniczy świadomie w rewolucji komunikacyjnej, która wynika z wykorzystania Internetu. Zwrócił uwagę, że podstawowy wymiar duszpasterstwa parafialnego, jak sakramenty i Eucharystia, nie może dokonywać się w Internecie, jednak wiele jego aspektów może tam funkcjonować.

– Kościół może zamienić Internet we współczesną ambonę – powiedział.

Zaznaczył, że komunikacja w Internecie wiąże się z interaktywnością, która może być źródłem pewnych zagrożeń – kreowaniem fikcji, czy agresją.

Trudno jednak rezygnować z tego narzędzia w imię leku, ze ktoś sobie z taką komunikacją nie poradzi. Jak podkreślił, strona internetowa parafii powinna być integralną częścią duszpasterstwa, z nastawieniem na interaktywność. To nie może być kopia tablicy ogłoszeń.

Prelegent poinformował, że 97 proc. księży z archidiecezji warszawskiej codziennie korzysta z Internetu. Pomaga im on m.in. przygotowywać nauki i homilie. Wielu księży modli się on-line. Nawiązując do dokumentu nt. obecności księży w Internecie, wydanego przez diecezję warszawsko – praską, przypomniał, że ta obecność musi się wiązać z ewangelizacją i misją Kościoła. Na pewno nie może być wykorzystywana do głoszenia treści przeciwnych Bogu, Kościołowi, czy własnym przełożonym.

Mgr Górski mówił też o znaczeniu zaangażowania laikatu w tworzenie stron parafialnych i treści internetowych na potrzeby duszpasterskie – gdyż przekracza to możliwości samych duchownych.

Następnie prelegent mówił o wykorzystywaniu mediów, w tym Internetu, w czasie pandemii, podkreślając, że Kościół zareagował na nowe wyzwania bardzo szybko poprzez bardzo dużą liczbę inicjatyw. Podsumowaniem refleksji na ten temat było stwierdzenie, że wierni, choć są częścią całego Kościoła, w bardzo dużym stopniu jednak czują się związani z własną parafia – jest to pewnym odkryciem tej epidemii.

Mgr Górski przypomniał, że Kościół już dawno odkrył Internet jako narzędzie komunikacji religijnej, podjął też próbę praktycznego wykorzystania go w duszpasterstwie. Teraz czas na kolejny etap – czyli profesjonalizację. Jej ważnym elementem jest nauczenie się nowego języka komunikacji i jej unowocześnienie.

Źródło: KAI


Wikimedia Commons / Johannes Hahn

Taizé: od 30 października bracia nie przyjmują przyjezdnych

Wspólnota z Taizé poinformowała, że w związku ze środkami ostrożności wprowadzonymi przez władze zamyka przyjmowanie osób od piątku 30 października, prawdopodobnie co najmniej do 1 grudnia b.r.

W środę wieczorem brat Alois rozmawiał z młodymi Francuzami przebywającymi obecnie w Taizé. Na zakończenie poinformował o wprowadzeniu w całym kraju lockdownu.

Zobaczymy jak szybko uda się nam wznowić transmisję w mediach społecznościowych modlitwy wieczornej z Taizé, tak jak to czynimy w każdą sobotę wieczorem i jak to czyniliśmy przez cały okres kwarantanny na wiosnę bieżącego roku – informują bracia z Taizé.

Źródło: KAI


Rozważanie na sobotę, 31 października

Łk 14,1.7-11
Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. Opowiedział wówczas zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”. I musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

Najczęściej sami siebie stawiamy w centrum. Może niekoniecznie zewnętrznie, ale w myśleniu już znacznie częściej. Wszystkich porównujemy do siebie i uważamy, że to my jesteśmy normą dla całego świata. Posadź Boga w swoim życiu na pierwszym miejscu, słuchaj Go i pozwól, by On cię w życiu ustawił tam, gdzie trzeba, tam, gdzie to będzie najlepsze dla ciebie.


youtube.com / Przewodnik Katolicki

Twitter zablokował konto kard. Duki

Twitter zablokował konto kard. Dominika Duki. Jak podał rzecznik prasowy praskiej archidiecezji Jiří Prinz, społecznościowy portal nie poinformował Prymasa Czech o powodach swojej decyzji.

Archidiecezja przypuszcza, że Twitter zablokował kard. Dukę, po tym jak udostępnił on na swym profilu artykuł o Amy Coney Barrett, nowej sędzi Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Czeskie media, które informują o zablokowaniu konta, podkreślają, że arcybiskup Pragi należy do konserwatywnego skrzydła czeskiego Kościoła. Sprzeciwia się m.in. Konwencji Stambulskiej.

W ubiegły piątek kard. Duka jednoznacznie zdementował też pogłoski o rzekomej zmianie nauczania Kościoła w sprawie związków jednopłciowych, po manipulacjach, jakich dopuścił się Evgeny Afineevsky, reżyser filmu „Franciszek”. Powołując się na powagę swego urzędu, prymas Czech oświadczył, że „nie istnieje żaden kościelny dokument, który dotyczyłby zmiany nauczania Kościoła katolickiego w tej dziedzinie, ani papieski, ani żadnej rzymskiej instytucji”. Zdaniem kard. Duki całą tę sprawę należy postrzegać w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich w USA, a jej celem jest dezinformacja katolików.

Źródło: Vatican News / Krzysztof Bronk


youtube.com / aljazeera

Papież apeluje o pokój w Kamerunie

Papież jest wstrząśnięty rzezią niewinnych dzieci w Kamerunie. W ubiegłą sobotę uzbrojeni napastnicy napadli na szkołę w mieście Kumba. Zginęło co najmniej 8 uczniów, a 11 zostało rannych. Ten południowo-zachodni region Kamerunu jest areną ostrych konfliktów z angielskojęzycznymi separatystami, którzy dążą do utworzenia oddzielnego państwa.

Na środowej audiencji ogólnej Franciszek zwrócił się do rodzin, które w sobotnim zamachu straciły swoje dzieci.

Łączę się w bólu z rodzinami młodych uczniów barbarzyńsko zamordowanych w ubiegłą sobotę w Kumbie, w Kamerunie. Jestem do głębi wstrząśnięty tym okrutnym i bezsensownym aktem, który odebrał życie niewinnym dzieciom uczestniczącym w szkolnych zajęciach. Niech Bóg oświeci serca, aby już nigdy więcej nie dochodziło do takich incydentów i aby umęczone regiony Kamerunu mogły zaznać wreszcie pokoju.

Źródło: Vatican News / Krzysztof Bronk


youtube.com

Ojciec Cantalamessa: mój kardynalat to uznanie dla Słowa Bożego

„Nominacja kardynalska nie wpłynie na moje życie. Dalej przede wszystkim będę głosił Słowo Boże”. Tak o niespodziewanej dla siebie decyzji Papieża Franciszka mówi ojciec Raniero Cantalamessa, który od 40 lat jest kaznodzieją Domu Papieskiego, czyli głosi Słowo Boże kolejnym papieżom i ich najbliższym współpracownikom.

86-letni kapucyn znalazł się gronie 13 osób, które Franciszek wyniesie do godności kardynalskiej podczas konsystorza 28 listopada. Przez wiele lat przybliżał Ewangelię Włochom w programie telewizyjnym „Motywy nadziei”. Aktywnie zaangażowany jest w Ruch Charyzmatyczny i dialog ekumeniczny. Obecnie mieszka w pustelni niedaleko Rzymu, gdzie jako kapłan służy niewielkiej wspólnocie sióstr klauzurowych.

„Ten kardynalat to nie jest wyraz uznania dla mnie, ale dla Słowa Bożego” – mówi ojciec Cantalamessa w rozmowie z Radiem Watykańskim.

„Papież Franciszek wnosi swój styl we wszystkie rzeczy, także w nominacje. Święty Franciszek jest w tym mocno obecny, widać to po ostatniej encyklice. Nie chciałbym jednak nadawać zbytniej wagi temu, że wśród nowych kardynałów jest teraz kilku franciszkanów, wcześniej byli przecież jezuici – mówi papieskiej rozgłośni kardynał-nominat. – Myślę, że będę nadal kontynuował moją misję głoszenia Słowa i mam nadzieję, że pandemia pozwoli na to, bym mógł to zrobić dla Ojca Świętego w nadchodzącym Adwencie. Po mojej nominacji otrzymałem wiele gratulacji także od chrześcijan innych wyznań. Cieszyłem się, bo od zawsze jestem zaangażowany w budowanie jedności i dialogu. Te życzenia to również docenienie wielkiego zaangażowania Papieża Franciszka w budowanie mostów.“

Źródło: Vatican News / Beata Zajączkowska


youtube.com

Papież zatwierdził cud Matki Czackiej, założycielki ośrodka w Laskach

Kościół w Polsce będzie miał nową błogosławioną. Papież Franciszek zatwierdził dekret uznający cud za wstawiennictwem matki Elżbiety Czackiej, stanowiący ostatni warunek do jej beatyfikacji. Matka Czacka to opiekunka niewidomych, założycielka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi i Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża.

Urodziła się 22 października 1876 r. w Białej Cerkwi, na terenie dzisiejszej Ukrainy. W wieku 22 lat straciła wzrok. Potraktowała to jako wezwanie do zajęcia się niewidomymi. Poznała nowoczesne metody pracy z niewidomymi i w 1910 r. założyła w Warszawie pierwszy dom dla niewidomych dziewcząt, z którego wyrosło Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. Dostosowała alfabet Braille’a do wymogów języka polskiego. W 1918 r. utworzyła nowe zgromadzenie zakonne Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, którego charyzmatem jest służba niewidomym i wynagradzanie za duchową ślepotę świata. W 1922 r. rozpoczęła budowę zakładu w Laskach pod Warszawą, który dawał wykształcenie niewidomym, przygotowując ich do samodzielnego życia. Zmarła w 1961 r.

Źródło: Vatican News / Krzysztof Bronk