Główne prawdy Wiary. Skąd się wzięły i jak je rozumieć?

Każdy na religii wkuwał główne prawdy wiary, ale pewnie nie wnikał za bardzo w niuanse. Trzeba było zdać i tyle. Najwyższy czas przyjrzeć się temu, co się zdawało.

Mały katechizm naszej wiary wymienia sześć głównych prawd wiary:

      1. Jest jeden Bóg.
      2. Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze.
      3. Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty.
      4. Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
      5. Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
      6. Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna.

Jak to brzmi? Trochę dziwnie? Okazuje się, że o tych sześć punktów toczy się od dawna w Kościele (i poza nim) zażarta dyskusja. Zobaczmy o co chodzi.

Źródło głównych prawd wiary

Poszukując źródła, z którego wypływa tych sześć prawd można się zdziwić. Sam się zdziwiłem. Klika wersów wyżej, przed ich wyrecytowaniem najpierw napisałem tak: KKK wymienia sześć głównych prawd wiary: (…). Po chwili zorientowałem się, że muszę to zmienić. Okazuje się, że w KKK na temat głównych prawdach wiary w formie jaką proponuje tak zwany mały katechizm nie ma śladu. Czad. Temat postanowił kiedyś zgłębić pallotyn, ks. dr hab. Sławomir Pawłowski. Przed obecnie obowiązującym KKK, pod którym podpis złożył sam kard. Ratzinger mieliśmy katechizmy kard. Pietra Gasparriego z 1930 r. i Roberta Bellarmina z 1598 r. I w nich próżno szukać sześciu głównych prawd wiary. Nie natknął się ksiądz Pawłowski na nie i w żadnym z zagranicznych katechizmów. Na pierwszy ich trop wpadł w krótkim katechizmie dla młodzieży wydanym w Wilnie w 1833 roku. Mimowolnie rodzi się hipoteza, że za głównymi prawdami wiary nie stoi oficjalne nauczanie Kościoła i autorytet papieża, a jedynie polska, katolicka tradycja. Mało tego. Zazwyczaj w modlitewnikach i małych katechizmach sześć głównych prawd wiary jest umieszczane przed Credo, Dekalogiem czy ośmioma błogosławieństwami. Teologiem nie jestem, ale to chyba nie ta kolejność?

Luki w głównych prawdach wiary

Podczas jednego ze Zjazdów Gnieździeńskich niejaki Budzy wygłosił kontrowersyjne świadectwo (jak to Budzy). Powiedział między innymi: Odszedłem od Kościoła, bo nie słyszałem dobrej nowiny. Widziałem Boga jako potężnego starca z wielką pałką. Słyszałem tylko moralizm. Słyszałem, że Pan Bóg za dobre wynagradza, a za złe karze. W takiej sytuacji Bóg mnie skarze, bo ja jestem zły. A podczas jednych z rekolekcji dla Papieża Franciszka i jego ekipy ojciec Ermes Ronchi grzmiał: Bardzo długo Kościół głosił wiarę ulepioną z lęku. Wszystko obracało się wokół paradygmatu winy i kary, zamiast rozwoju i pełni. Krytycy głównych prawd wiary zwracają uwagę, że brakuje w nich wspomnienia o trzech ultraistotnych sprawach:

Bóg jest miłością. Zdefiniowanie Boga jedynie jako sędziego, który za dobro wynagradza, a za zło karze jest chyba najmniej fortunnym w dziejach Kościoła. I najbardziej szkodliwym. Pominięcie wymiaru Jego nieskończonego Miłosierdzia (które jak zeznała św. Faustyna zawsze będzie przed sprawiedliwością) jest jak brak jedynki w teologicznym uzębieniu.

Po drugie zgadza się, Jezus dla naszego zbawienia umarł na krzyżu. Ale przede wszystkim ZMARTWYCHWSTAŁ. Bo gdyby nie zmartwychwstał, to jak mówi św. Paweł – daremna była by nasza wiara. I widzę, że ten brak wzmianki o Zmartwychwstaniu gdzieniegdzie próbuje być uzupełniany. Czasem czwarta główna prawda wiary formułowana jest tak: Syn Boży stał się człowiekiem, umarł na krzyżu i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. I dobrze, ale tak nie powinno być czasem, tylko zawsze.

A co z ciałem? Piąty punkt mówi o nieśmiertelnej duszy. To nie wyczerpuje tematu. Jest jeszcze ciało. Wiem, dla wielu katolików ciało to proch marny, który po śmierci zniknie na zawsze. Tylko, że to nie jest nauczanie Kościoła Katolickiego. Pamiętamy końcową frazę Credo setki razy wypowiadaną w czasie Mszy i innych okazji? Wierzę w ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen.

Niedawno Franciszek zaparafował zmiany w oficjalnym tłumaczeniu biblijnej modlitwy Ojcze Nasz. Da się? Da się. Może warto pójść tym tropem i nanieść poprawki w brzmieniu głównych prawd wiary, które jakby nie było tekstem biblijnym nie są?

Jest jeden Bóg

Prawda. Chrześcijaństwo jest religią monoteistyczną. To znaczy, że wierzymy w jednego osobowego Boga, a nie kilku. Prawda o Trójcy Świętej to zupełnie inna para kaloszy. O tym później.

Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze

To chyba najbardziej kontrowersyjny punkt. Wtłaczany dzieciom do głów nie może nie narobić szkód. Większych lub mniejszych. Księża na rekolekcjach dwoją się i troją, by odkręcić nasze postrzeganie Boga jako surowego sędziego, który tylko czyha na nasze potknięcia. Taki obraz Boga to głównie problem osobistej relacji z rodzonym ojcem. Ale niestety, jest skutecznie wspierany drugą główną prawdą wiary. Cała prawda jest taka, że Bóg jest jednocześnie sprawiedliwy i miłosierny. Ze wskazaniem na to drugie. Jak możliwe jest współistnienie takich dwóch sprzeczności? Przykładem, który świetnie to wyjaśnia jest historia dziewczyny powodującej wypadek samochodowy. Dziewczyna ląduje na ławie oskarżonych. Sędzia wydaje wyrok. Za spowodowanie dużego zagrożenia dla zdrowia i życia innych ludzi, dziewczyna musi zapłacić karę wysokości stu tysięcy dolarów. Jest załamana, bo nie ma takich pieniędzy. A to znaczy, że czeka ją więzienie. Po zakończeniu rozprawy sędzia wstaje i podchodzi do dziewczyny wręczając jej sto tysięcy dolarów. Ów sędzia był jej ojcem.

Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty

Jeśli myślicie, że pomogę wam zrozumieć tajemnicę Trójcy Świętej to się rozczarujecie. Nigdy tego tak naprawdę nie rozumiałem i nie sądzę, bym kiedykolwiek zrozumiał. Ludzie wymyślają różne przykłady, które mają pomóc w ogarnięciu tej tajemnicy. Ale to i tak nic nie zmieni. To po prostu Dogmat Kościoła, który ja, jako Jego owieczka pokornie przyjmuję do wiary. Nie do zrozumienia, ale do wiary właśnie. Ostatecznie zatwierdzony na Soborze Konstyntanopolitańskim w 381 roku. A jakieś podparcie biblijne? Proszę bardzo: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Mt 28,19

Syn Boży stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.

Po to, by umrzeć na krzyżu i ostatecznie zmartwychwstać. To najważniejsze wydarzenie w dziejach ludzkości. Oczywiście jeśli przyjąć chrześcijański punkt widzenia, gdzie jest Bóg, który stwarza wszechświat i umieszcza w jego centrum człowieka. Człowiek trochę miesza Bogu w planach, co nie wychodzi mu na dobre. Nie jest w stanie sam odkręcić tego co narobił, więc kochający człowieka Bóg odkręca wszystko osobiście pieczętując historię zmartwychwstaniem swojego Syna.

Dusza ludzka jest nieśmiertelna

Ta informacja może napawać przerażeniem. Okazuje się, że przed istnieniem nie ma ucieczki. Nie da się przestać istnieć. Może się skończyć jakaś jego forma, ale samo istnienie nie. Ale o jakiej nieśmiertelności mówimy? Duszy czy ciała? Może jednego i drugiego? Niewiele mówimy o zmartwychwstaniu ciała. Nasza religijna intuicja bardziej zmierza w kierunku takiej wizji nieba, w której pozbawiona balastu ciała dusza fruwa sobie jak gołąbek. Tylko nie wiem czy to jest właściwa wizja. Pożyjemy zobaczymy.

Łaska Boża jest do zbawienia koniecznie potrzebna

Nic dodać, nic ująć. Człowiek nie jest w stanie się zbawić o własnych siłach. Zbawia Jezus, a my w wolności możemy tą łaskę przyjąć lub nie. Trudno mi zrozumieć, że można tej łaski nie chcieć. No, ale widocznie można, skoro zakłada się taką możliwość.

Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. J 15,5-7