Wyprawa piesza 2020 – dzień 17

Bolące blazy wśród szumiących kniei

Panie Janie, panie Janie pora wstaaaać! Wyszliśmy raniutko, każdy dzierżąc w ręku po pysznym jabłku od proboszcza. Wśród dostojnych buków nawet mieszanka z maślanki i Jakuba smakowała znośnie. Śladami papieża szliśmy i widzieliśmy przepiękne jeziorka z intensywnie wrześniowymi drzewami wokół. W chatce na przełęczy odbyła się Msza i po szybkim suszeniu prania ruszyliśmy dalej. Na jednym ze szczytów nagrodą za wejście była przerwa obiadowa. Niestety nagroda nie obejmowała dostępu do wody, co doprowadziło do dalszych eksperymentów smakowych, znaczy płatki zalane herbatą są całkiem dobre. Jakoś się dotoczyliśmy na sam dół, po naprawdę stromym stoku (nikt nie zleciał!). Kolejny raz spotkaliśmy Sympatycznego Pana Który Również Przechodzi GSB. Zmęczeni ze zmęczonymi stopami, nogami i głowami mogliśmy odpocząć w Galerii Ikon. Dzień zakończył się ciepłym i interesującym spotkaniem z ciocią Karoliny o ikonach (właścicielką galerii).

Kasia

Dystans: 31 km

Przebytych kilometrów do tej pory: 445