Rok 2020 – ciąg dalszy. Kalifornia w ogniu. Widoki jak z Marsa

Rok 2020 nie zwalnia tempa w swojej dziwaczności i dramatyczności. Po pożarach w Australii, szarańczy w Afryce i Azji, suszach i błagalnych modłach o deszcz w Polsce i następujących po nich powodziach, wybuchu w Bejrucie i trwającej pandemii koronawirusa, przyszła pora na dramatyczne sceny z Kalifornii.

Trwają tam od kilku dni spektakularne pożary. Ich siłę obrazuje aura nad całym zachodnim wybrzeżem USA, która przypomina fotografie z Marsa, albo filmu postapokaliptycznego. Czerwono-pomarańczowa łuna utrzymuje się przez cały dzień. To sprawka dymu, tak gęstego, że blokuje światło słoneczne.

Winne są oczywiście zmiany klimatyczne.

Waleed Abdalati z Uniwersytetu Colorado, który w przeszłości zajmował stanowisko Głównego Naukowca NASA, tłumaczy, że trajektoria coraz gorszych katastrof i zmiany klimatu, powodowanej przez spalanie węgla, ropy i gazu, jest jasna i wynika z podstaw fizyki – podaje businessinsider.com.pl.

Naprawdę mocno wierzę, że za 10 lat, na pewno za 20, a już zdecydowanie za 50 lat, spojrzymy w przeszłość i powiemy: Łał, 2020 był szalonym rokiem, ale tęsknię za nim – twierdzi Abdalati, przytoczony na łamach portalu.

Z kolei aktor Jason Momoa grający m.in. Aquamana w serii filmów DC skomentował na instagramie sytuację słowami: Mój Boże, szaleństwo. Jest 9:30 rano. To wygląda jak (scena) z Diuny.

Jednym z elementów wpływających na szalejące pożary jest powstawanie ekstremalnie mokrych i suchych pór na zachodzie USA, co powoduje rozkwit traw i zarośli, które szybko wysychają. Wówczas wystarczy już tylko iskra, by podpalić całe hektary lasów.

W sieci już krążą niesamowicie wyglądające filmy z aktualnych wydarzeń

Szczególnie często pojawia się motyw muzyczny z Blade Runnera, który w ogromnej metropolii zabarwionej pomarańczowym mrokiem robi piorunujące wrażenie. Co czeka nas dalej w 2020 r.?