Ziarnko do ziarnka

Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka – polskie przysłowie, które przekonuje, że będąc systematycznym i cierpliwym można dojść do zamierzonego celu. To banał, ale właśnie banały są fundamentem naszej szczęśliwej egzystencji.

Jedynie Bóg ma taką możliwość, by mieć od razu to o czym sobie pomyśli. Całą resztę w osiąganiu celów obowiązuje zasada małych kroków.

Natura

Bez względu na to, czy bliżej prawdy są ewolucjoniści czy kreacjoniści, zasada małych kroków obowiązuje cały wszechświat. Ten mikro i ten makro. Tutaj nic nie jest od razu. To znaczy nie do końca. Poczęcie w łonie kobiety, czyli powstanie nowego życia to jest moment. Nagła śmierć w wypadku samochodowym to też jest moment. Ale życie od momentu poczęcia wchodzi na drogę małych kroków. Mały człowieczek na początku w ogóle nie jest podobny do człowieka. Choć nim jest. Najpierw jest embrionem, potem wykształcają się kolejne organy, zaczyna bić serce, działać słuch i wzrok. Człowiek zaczyna się ruszać i w końcu wychodzi na zewnątrz. I wciąż porusza się do przodu małymi krokami. Uczy się jeść, pić, chodzić, mówić i robić siusiu do nocnika. Uczy się odnajdywać w relacji z drugim człowiekiem. Krok po kroku odnajduje swoje miejsce w świecie. Rośnie. Z noworodka w niemowlaka. Z niemowlaka w dzieciaka. Z dzieciaka w nastolatka. I tak dalej. Odkrywa swój potencjał i postanawia go realizować. Jena szkoła, druga, trzecia. Pomału buduje swoją pozycję społeczną pnąc się po szczeblach zawodowej kariery. Podąża za swoimi marzeniami, w miarę możliwości realizując je. Pojawia się wątek rodziny. Człowiek uczy się być małżonkiem i rodzicem. I tak krok po kroku zmierza w kierunku obowiązującym bez wątpienia wszystkich. W kierunku śmierci. Bo tym właśnie jest życie. Powolnym kroczeniem w kierunku śmieci. Jasne, że te powolne kroczenie może zostać przerwane nagłym zgonem. Ale to wypadki, których chcielibyśmy uniknąć. To dlatego modlimy się: od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie.

Życie

Nic nie jest od razu. Największe imperia finansowe, artystyczne wyżyny czy sportowa doskonałość – do tego wszystkiego dochodzi się pomalutku. No chyba, że ktoś nagle dostanie spadek po ojcu miliarderze. Ale uznajmy takie sytuacje za wyjątki w regule. Generalnie zasada od pucybuta do milionera obowiązuje w świecie jednak jako powszechna norma. Moc systematycznego oszczędzania odczułem już w szkole podstawowej. Kto pamięta kultowy skrót SKO, ten wie o czym piszę. Oczywiście to Szkolna Kasa Oszczędności. Kiedy wpłacałem na nią co tydzień po kilka złotych, nie czułem by to miało większy sens. Poczułem to dopiero na koniec roku. Okazało się, że uzbierało się na tyle dużo, że mogłem sobie za to kupić konkretny zestaw klocków LEGO. Potem w moim życiu przyszedł czas, kiedy klocki LEGO i inne zabawki musiały ustąpić miejsca muzyce. Zapytałem kiedyś kuzyna, co trzeba robić by dobrze grać. Odpowiedział krótko: ćwiczyć w każdej wolnej chwili. Zrozumiałem. On tego pewnie nie wie, ale to była najważniejsza lekcja w moim życiu.

Ciało

Wyczytałem gdzieś, że odporność organizmu realnie zaczyna się poprawiać dopiero po minimum trzech do sześciu miesięcy działań. Czyli zmiana diety, ruch, odpowiednie dawki snu itd. Z efektami chodzenia na siłkę jest podobnie. Wakacje z postem Daniela są obok tych all inclusive najbardziej obleganymi. Głównym wabikiem jest tutaj wizja zrzucenia kilku znienawidzonych kilogramów w zaledwie tydzień. Często ten efekt jest osiągany. Ale uwaga, jest jedna zdrada – im szybciej chudniemy, z tym większym impetem wraca do nas dawna waga. A nawet nowa, o kilka kilo bogatsza. Pokusa by jakoś ominąć konieczność cierpliwego i żmudnego dochodzenia do upragnionych efektów małymi krokami jest spora. To na niej żerując powstał najważniejszy przekaz reklamowy dzisiejszego głównego nurtu: od razu, bez wysiłku, za darmo. To nie jest nauczanie biblijne.

Pokora

Zamiary pracowitego przynoszą zysk, a wszystkich śpieszących się – biedę. Prz 21,5

Idea oszczędzania i życia zgodnego z zasadą małych kroków jest na wskroś biblijna. Gdyby poszukać synonimów do słowa oszczędzanie, okaże się, że będą to słowa wprost opisujące świętość – cierpliwość, wyrzeczenie, sumienność, konsekwencja, dalekowzroczność. Owoce cierpliwości i konsekwencji zawsze będą bardziej trwałe i cenne niż owoce intensywnych, krótkich podrygów. Bajka o zającu i żółwiu jest świetną ilustracją tego prawidła. Żółw teoretycznie nie ma szans na zwycięstwo w tym wyścigu, bo był wolny jak… żółw. Ale miał coś, czego nie miał szybki zając – świętą cierpliwość w dążeniu do celu. I to ostatecznie zdecydowało o jego wygranej. Gdybyśmy tak zaczęli patrzeć na życie i zamiast spektakularnych błysków wybrali powolne dążenie do pełni światła? W gruncie rzeczy to jest istota świętości.

Jezus też nie zbawił świata od razu. Mógł, ale zrobił to małymi krokami. Betlejem, Egipt, Jerozolima. Setki kazań i przypowieści. Kompletowanie apostołów jeden po drugim. Godzina za godziną w krwawym Getsemani. Krok za krokiem na Golgocie. Dzień za dniem w grobie. Dopiero wtedy doszedł do celu. Zmartwychwstał. Tak jakby chciał nam pokazać, że droga małych kroków jest przeznaczeniem człowieka. Ktoś powiedział, że szczęście to wielkie drzewo podlewane małymi łzami. Też tak uważam.