Wyprawa piesza 2020 – dzień 11

Grzyby z lasu i dzikie koty

Leniwie (bo dopiero o 6.30) wychodzimy z Krynicy Zdrój i opuszczamy noclegownię, w której zostaliśmy ugoszczeni. Pożegnaliśmy dziś Marię, nad czym bardzo ubolewamy.

Zaczynamy od stromego podejścia na pierwszy ze szczytów. Na szczęście dzisiaj czeka nas jedynie 28 km. Po drodze widzimy grzyby, które Dorota, Błażej, Bartek oraz Michał zaczynają zbierać.

W porze obiadowej stołujemy się na trawniku przed wiejskim sklepikiem. Tam też nasz grupa została zaatakowana przez groźnego, kilkumiesięcznego kota. Pierwszą ofiarą był Kamil, do którego owego zwierza przyciągnęła mielonka. Następnie kot przeszedł do Ojca, który najprawdopodobniej przyciągnął go swoim urokiem osobistym.

Po południu rozbijamy się na polu namiotowym w Regietowie. Z zebranych grzybów Dorota drugi raz przygotowuje nam wybitnie dobry makaron. Nikt jednak nie jest teraz pewien czy nasz następny nocleg będzie w schronisku, czy też na SORze. Ufamy jednak, że Błażej dobrze rozróżnił grzyby jadalne od trujących.

Na koniec dnia, przy ognisku, Asia ukulturalnia nas szczyptą następującej poezji:

Gdy się spać położę,
łóżka mego brzegiem
idą pchły szeregiem,
że jedna z nich
Mnie ugryźć może
Smutno mi
Boże

Wojtek

Dystans: 28 km

Przebytych kilometrów do tej pory: 292