Wyprawa piesza 2020 – dzień 2

Pierwsza noc „w przedsionkach Pańskich” była deszczowa, przetoczyła się nawet burza, jednak my byliśmy cali, bezpieczni, i w zasadzie niezbyt mokrzy. Obudzeni o 5.00 przez Bartka, postanowiliśmy opóźnić wymarsz o 30 minut i na szlak wyruszyliśmy o godzinie 6.30 po profesjonalnej rozgrzewce, którą prowadziła Marysia. Deszcz nieco zelżał, jednak aby oszczędzić nasze buty i stopy Kacper, który prowadził dziś trasę, zmodyfikował ją nieco do pogody i szliśmy asfaltem.

Cały dzień upłynął nam pod znakiem deszczu: małego deszczu, większego deszczu i gradodeszczu, który złapał nas na Baraniej Górze. Mimo niezbyt sprzyjającej pogody humory dopisywały. Najtrudniejsze i najbardziej strome odcinki szlaku pod koniec trasy, kiedy schodziliśmy do Węgierskiej Górki, deszcz ustał. Po dojściu na miejsce mieliśmy chwilę na zakupy w supermarkecie. U niektórych z nas dwa dni bez cywilizacji sprawiły, że zrobienie podstawowych zakupów spożywczych urosło do rangi wielkiego wydarzenia, które trwało niemal w nieskończoność. 😉 Po 26 km wędrówki nadszedł czas na odpoczynek i Eucharystię. Wieczorem dołączyła do nas kolejna wyprawowiczka – Dorota. Dzisiejszy nocleg będziemy mieć pod dachem, dzięki uprzejmości księdza proboszcza parafii w Cięcinie. Noc zapowiada się deszczowa, jednak nie tracimy dobrych humorów i z niecierpliwością czekamy na kolejne etapy wyprawy.

Dystans: 26 km

Przebytych kilometrów do tej pory: 54