Koronawirus okiem księdza. Zwykła grypa vs V przykazanie

Ks. Zbigniew Gełdon to kapłan, który do tej pory praktycznie każdą godzinę dnia wypełniał na działania duszpasterskie, nie lubił siedzieć zbyt długo w jednym miejscu. Teraz przeżywa swoje dni w samotności, walczy z wirusem, oddaje się modlitwie i medytacji. Mimo, że jest w sile wieku, dba o siebie i nie ma chorób obciążających, przyznaje: Covid-19 nie jest jak grypa. To poważna choroba. Apeluje, by dbać o siebie i nie narażać innych. A wszystkim – chorym i zdrowym – poleca cysterską prostotę modlitwy. Rozmawia z nim Maciej Kluczka na misyjne.pl.

Ks. Zbigniew to aktywny, silny mężczyzna, więc jak mogła go położyć „zwykła grypka”?

Powiem, że wkurza mnie to, gdy ktoś mówi: „Aaa… to masz tę grypę”. To nie jest grypa. Trzy tygodnie temu miałem anginę i miałem osłabiony organizm i to pewnie przyspieszyło złapanie wirusa. Miałem przez cały tydzień wysoką gorączkę, 38,5 stopnia i kaszel. Teraz, dopiero po dziesięciu dniach, czuję się nieco lepiej. Kaszel może mnie nie dusi, ale jest mocno odczuwalny. Jestem też bardzo zmęczony. Starałem się dbać o siebie, nie jestem otyły, aktywnie spędzałem czas, ćwiczyłem też na siłowni, mam więc w miarę dobrą sprawność fizyczną, a jednak Covid-19 mnie położył. Nie można tego wirusa bagatelizować – wyjaśnia ks. Gełdon.

Kapłan zakaził się wirusem na jednym z wesel swoich przyjaciół, gdzie (okazało się po fakcie) jedna z osób miała koronawirusa. Dlatego przed uczestnictwem w kolejnym, ks. Zbigniew na wszelki wypadek zrobił sobie test. Już w trakcie czekania na wyniki dostał on gorączki. Zauważa on, że na weselach ciężko zachować dystans i środki ostrożności, więc warto w trosce o innych jednak pomyśleć o nieco skromniejszych imprezach. A co uważa na temat przypadków niestosowania wytycznych w Kościele lub na wydarzeniach czy w czasie uprawiania turystyki?

To bardzo nieodpowiedzialne. Też byłem w górach, starałem się zachowywać odstępy. Byłem też ze znajomymi na termach w Białce Tatrzańskiej, było mnóstwo ludzi, tam o dystans było trudniej. Pandemia pokazuje nam, jak krusi jesteśmy. Świat ma tak rozwiniętą technikę, naukę,a jeden wirus mógł zatrzymać świat i zagrozić milionom ludzi – twierdzi ks. Zbigniew – Myślę, że i tak jako Kościół bardzo na to uważamy… Jest wiele różnych miejsc w przestrzeni publicznej, które nie przestrzegają tych wytycznych tak skrupulatnie. Słyszałem o takich knajpach, które wolą zapłacić 30 tysięcy złotych kary, niż zachowywać reżim sanitarny. „Opłaca” im się zapłacić karę wystawioną przez sanepid, bo więcej zarobią na klientach, których przyjmą w większej liczbie niż powinni.

Pełną treść wywiadu przeczytasz tutaj, na misyjne.pl >>

Źródło: misyjne.pl