Relacja z Kuźni Charakteru 2020 #2

Byłam już w tym miejscu nie raz, jednak zawsze odkrywam coś nowego, przychodzi nowa bryza wiary, tej duchowej i ludzkiej.

Tym razem Kuźnia również była możliwością walki ze swoimi słabościami, z dnia na dzień otwieranie się na ludzi stawało się bardziej możliwe a Słowo Boże coraz jaśniejsze. Konferencje, spotkania w grupach czy też rozmowy, w których uczestniczyłam utwierdziły mnie w przekonaniu, że każda z perspektyw jest ciekawa na swój sposób, nie ma jednej możliwości przeżywania a nieodczuwanie obecności nie oznacza jej braku. Rekolekcje uświadomiły mi również, że jednym z kluczy do pięknego życia jest ciągły rozwój, poznawanie świata ale też samych siebie, akceptacja swojego „ja”, swojej przeszłości, swojego „życiowego bagażu”, a budując przyszłość pamiętanie o relacjach, każdej z nich, lecz szczególnie tej z Bogiem, Kimś Kto nas nie zostawi, Kto ma dla nas czas oraz niebanalny plan, wymagający od nas otwierania umysłu i oczu szeroko.

Wychodzenie ze strefy komfortu, pozbywanie się codziennych wygód było swego rodzaju resetem, wyciszeniem a towarzystwo natury tylko potęgowało jego efekt. Praca, choć męczyła, sprawiała później uśmiechy na twarzach innych, co było dla mnie najpiękniejszym wynagrodzeniem jakie mogłam otrzymać. Dźwięki gitary, skrzypiec oraz melodyjne głosy na długo pozostawią piętno w mojej pamięci. Wyjazd na Jasną Górę dał mi wiele powodów do radości oraz pokazał, że kremówki smakują wyśmienicie nie tylko w Wadowicach.

Szukam odpowiednich słów którymi mogłabym ładnie to podsumować, jednak wydaje mi się że ten cytat będzie bardziej odpowiedni:

Duchu Święty naucz ufać Ci bez granic
I poprowadź mnie po wodzie,
Gdziekolwiek mnie powołasz.
Zabierz dalej niż mnie nogi mogą ponieść,
Będę wierzył coraz mocniej,
W obecności mego Zbawcy.

Laura