Prawdziwa wolność jest w nas!

Spośród wszystkich piosenek świata najwięcej jest tych o miłości. Drugi najbardziej oblegany przez tekściarzy temat to chyba WOLNOŚĆ. Już teraz wiem, jaką myślą zakończę ten tekst. Nie żebym był tendencyjny. Po prostu w pewnych kwestiach mam czelność mieć własne zdanie. Nic na to nie poradzę. Ale zacząłbym od zajrzenia na różne podwórka by zobaczyć, jak inni ogarniają temat wolności.

Korzenie

Jeśli podejdziesz pod miasto, by z nim prowadzić wojnę, najpierw ofiarujesz mu pokój, a gdy ono ci odpowie pokojowo i bramy ci otworzy, niech cały lud, który się w nim znajduje, zejdzie do rzędu robotników pracujących przymusowo, i będą ci służyli. Jeśli ci nie odpowie pokojowo i zacznie z tobą wojować, będziesz je oblegał. Skoro Pan, Bóg twój, wyda ci je w ręce – wszystkich mężczyzn wytniesz ostrzem miecza. Tylko kobiety, dzieci, trzody i wszystko, co jest w mieście, cały łup zabierzesz i będziesz korzystał z łupu twoich wrogów, których ci wydał Pan, Bóg twój. 

To nie jest Koran. To Biblia. Ja akurat mam z tym problem. Z tym, że duchy Starego Testamentu i świętej księgi Islamu bywają niepokojąco zbieżne. Niewolnictwo istnieje na tej planecie od zarania dziejów. To nie jest jakiś tam wynalazek złych ludzi, z którego kiedyś zaczęto korzystać i który kiedyś tam, w imię humanitarnych idei wyrzucono na śmietnik historii. Zjawisko niewolnictwa jest organicznie związane z dziejami człowieka. Z jego naturą. Od zawsze zepsutą grzechem. Ta natura nienawidzi bycia poddanym komukolwiek i czemukolwiek. Ta natura kocha panować nad innymi. Dlaczego? Bo odzywa się w niej demoniczne pragnienie by być jak Bóg, który ze swej natury nikomu nie jest poddany i nad wszystkim panuje. Niewolnictwo jest powszechne. Istniało od zawsze we wszystkich kulturach, narodach i religiach. Rzymianie mieli niewolników księgowych, nauczycieli i gladiatorów. Amerykanie – wiadomo, niewolników z Afryki. Mamy tutaj mit o złym, białym człowieku, który na drewnianym statku przypływał do porośniętego palmami lądu, polował na czarnych dzikusów i potem sprzedawał ich jako niewolników innym złym, białym ludziom w Ameryce. Dlaczego mit? Bo nikt nie wie o tym, że na terenie Afryki murzynów hurtowo sprzedawali białym… muzułmanie. U nich niewolnictwo istniało na długo przed Mahometem. Zdziwko? Ten system religijno-polityczny w temacie krwawych podbojów bije na głowę faszyzm, komunizm i inkwizycję razem wzięte. W Europie i Rosji niewolnictwo ukrywało się pod hasłem pańszczyzna. Niewolników mieli chrześcijanie, żydzi, buddyści, Grecy i Egipcjanie. Mówi się, że początkiem końca niewolnictwa było wynalezienie maszyny parowej. Formalnie zaczęło znikać z życia państw w XVIII wieku. Najbardziej znanym jego zniknięciem jest 13 poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych uchwalona w 1865 roku zamaszystym podpisem Abrahama Lincolna. Można by sądzić, że od tej chwili w dziejach świata zaczęła się złota era wolności. Nieprawda.

Show must go on

Niewolnictwo to zaprzeczenie wolności. Niewolnik to czyjaś własność. Własność pracująca za kompletną darmochę. Właściciel musiał jedynie zapewnić swojej własności wikt i opierunek. Dzisiaj jest trochę inaczej. Pracujemy za jakieś tam wynagrodzenie. Większe lub mniejsze. Ale za to sami musimy sobie zapewnić jedzenie i dach nad głową. Ta zmiana w istocie polega na jednym – na zmianie rodzaju bata. Kiedyś był nim skórzany rzemień. Dzisiaj jest nim pieniądz. Świadomość, że od naszej pracy zależy ilość otrzymanej kasy potrafi nas doprowadzić do obłędu. Bo tak ma być. Rządzący zawsze najbardziej obawiali się jednej rzeczy – buntu poddanych. Każda dyktatura jest skazana na porażkę, o ile poddani zorientują się o co chodzi. Więc rządzący musieli dać rządzonym tylko jedną rzecz – poczucie wolności. I dali im to. W tym poczuciu wolności bezkrytycznie wykonujemy polecenia systemu. System każe nam się szczepić, edukować w jego szkołach, pracować i odprowadzać ustalone przez niego podatki. System daje nam media, dzięki którym wiemy co myśleć i co robić. System wyraźnie sugeruje nam, że warto mieć dom, auto i porządne wakacje. A ponieważ bez kredytu ani rusz, oczywiście go bierzemy. Potem drugi. A jak drugi kredyt, to i druga praca, żeby było z czego spłacać. 30 lat z głowy. A dwa marne tygodnie wakacji w roku mają to nasze poczucie wolności podtrzymywać. I tak biegnie rok za rokiem. W końcu dopada nas starość. Dostajemy emeryturę, na którą pracują inni. Kiedyś tymi innymi byliśmy my. Na co wydajemy te emerytalne grosze? Na leki oczywiście. Kiedyś przecież trzeba odchorować tysiące spędzonych w samochodzie i przed komputerem godzin. Te smaczne, tanie i zabijające jednocześnie jedzenie, którym system przez lata nas karmił. Umieramy. Nasze dzieci przejmują pałeczkę. I tak dalej.

Ktoś policzył, że dzisiaj na świecie jest więcej niewolników niż kiedykolwiek w historii. Trzy czwarte z nich to kobiety. Ponad połowa to dzieci. Szacuje się, że niecałe 30 milionów ludzi żyje w niewoli. Ale to niewolnicy klasyczni. Ci, którzy wiedzą, że są niewolnikami. Tych, którzy o tym nie wiedzą jest znacznie więcej. Czy w ogóle w dzisiejszym świecie jest szansa na wolność? Na połamanie bata, rozerwanie kajdanów i uniknięcie wciągnięcia w finansowy wyścig szczurów? Jest. Ale to nie gwarantuje nam prawdziwej wolności. To tylko tylko zmiana zewnętrznych okoliczności. Prawdziwa wolność jest w nas.

Wolność jest w nas

Największą niewolą człowieka wcale nie są kraty więzienia czy niesprawiedliwy system finansowy. Największą niewolą człowieka jest grzech. Historia zna przypadki niezliczonej ilości czarnych niewolników, którym udało się odzyskać wolność. Okazuje się, że nawet z tak pilnie strzeżonego więzienia jakim było Alcatraz da się zwiać. Są ludzie, którzy olali system i mieszkają w lesie bez telefonu i karty kredytowej. Ale z więzienia grzechu jeszcze nikt o własnych siłach się nie wymknął. Na pytanie, czym jest prawdziwa wolność, odpowiadam – ufnym rzuceniem się w ramiona Jezusa. Nie to, co przeżywasz, ale to, jak przeżywasz ma znaczenie. Możesz żyć w wielkim pałacu, być milionerem i ultrawpływową osobą i jednocześnie doświadczać skrajnej niewoli. Możesz odsiadywać wieloletni wyrok czując się jednocześnie wolnym człowiekiem. Wolność to wierność własnym ideałom. Pokorne przyjęcie tego co jest. To ujarzmienie swoich nieuporządkowanych pragnień. To konsekwentne kroczenie drogą wartości, a nie przyjemności. Wolność jest wtedy, gdy nie pozwalasz by twój egotyran rozkazywał ci, co masz robić. Wolność to pokonanie samego siebie. Prawdziwa wolność jest w nas.