Po kraksie na Tour de Pologne. Pamiętajmy w modlitwie. Myślmy przy sporcie

Wczorajsze tragiczne zdarzenie na mecie chorzowsko-katowickiego odcinka 77. Tour de Pologne poruszyła nie tylko kibiców kolarstwa. To sportowe zdarzenie, jakie nie powinno mieć miejsca i z pewnością zostaną wyciągnięte konsekwencje. Wczoraj najbardziej poszkodowany w wypadku Fabio Jakobsen trafił w ciężkim stanie do szpitala. Po północy jednak Czesław Lang potwierdził pozytywne wieści, że życiu kolarza nie zagraża już niebezpieczeństwo.

Przypomnijmy, że na końcowym odcinku wczorajszego wyścigu Dylan Groenewegen (Team Jumbo – Visma) zepchnął do barierek wyprzedzającego go tuż przed metą Jakobsena (Deceuninck – Quick-Step). Ten przewalił barierki i wyskoczył w powietrze jak z procy w mrożący krew w żyłach sposób. Poszkodowanych zostało kilku jadących za nimi kolarzy oraz osoba stojąca za barierkami.

Ratownicy wprowadzili Jakobsena w stan śpiączki farmakologicznej, zaintubowali i zawieźli do szpitala. Pomoc została udzielona też pozostałym poszkodowanym, a ceremonia dekoracyjna została odwołana.

Wszyscy specjaliści twierdzą, że takie zachowanie sportowca jest skandaliczne i wobec Groenewegena zostaną wyciągnięte poważne konsekwencje sportowe, jeśli nie nawet kryminalne.

Szczęśliwie wieści ze szpitala podane po północy, nastrajają pozytywnie, jednak i tak nie wiadomo czy obrażenia Jakobsena nie będą na tyle poważne, że będzie on musiał zrezygnować ze sportu. To prawdziwa życiowa tragedia. Jest się o co modlić. Na szali jest zdrowie, kariera (czytaj – powołanie człowieka), a także kwestia sumienia nieszczęsnego prowodyra wypadku.

To także nauczka dla wszystkich zawodowców, bo choć emocje są potężne w czasie rywalizacji, to jednak pewnym odruchom nie można folgować. To też wskazówka dla wszystkich amatorów sportu i nas, aktywnie wypoczywających w wakacje, by zwrócić szczególną uwagę na swoje bezpieczeństwo.