Michał Jóźwiak: algorytmy przejmują naszą wolność?

Między wpływem a manipulacją jest bardzo cienka granica. Wirtualna rzeczywistość jest przestrzenią, w której raczej mamy do czynienia z tym drugim. Bywa, że algorytmy sterują naszymi wyborami i znacząco wpływają na naszą świadomość.

Media społecznościowe nie proponują nam treści w sposób przypadkowy. To, co czytamy na Facebooku, Twitterze, Instagramie, propozycje reklam, stanowią starannie wyselekcjonowaną treść. Aplikacje zbierają dane o nas na różne sposoby. Analizują w jakie treści klikamy, co oglądamy najdłużej, jakich dokonujemy zakupów, a nawet to, o czym piszemy w prywatnych wiadomościach lub o czym rozmawiamy przez telefon. Nikt już nie ma wątpliwości co do tego, że każdy nasz ruch w internecie jest nie tylko odnotowywany, ale też wnikliwie analizowany. Nie oznacza to oczywiście, że dane o naszych poczynaniach w formie zaszyfrowanej tabelki dostają się w ręce tajemniczego pana w przeciwsłonecznych okularach. Mechanizmem tym rządzą algorytmy, czyli formuły zbierające lub przetwarzające informacje o naszych działaniach w sieci, a później proponujące nam treści, które najbardziej pasują do naszych preferencji.

Treści szyte na twoją miarę

Pozornie można ocenić takie zjawisko jako całkiem pozytywne. Każdy z nas dostaje sprofilowane materiały i oferty reklamowe. Trafiamy na produkty i wiadomości, które najbardziej nas interesują. Dość wygodne. Prawdopodobieństwo znalezienia (nawet bez wyszukiwania) tego, co nas zaciekawi jest bardzo duże.

Bazowanie na algorytmach pozornie może mieć swoje blaski, ale kiedy przyjrzymy się sprawie z bliska zobaczymy, że dominują cienie. Dopasowywanie treści do naszych upodobań wiąże się z zagrożeniem, że w wirtualnym świecie będziemy spotykać się głównie z opiniami, które utwierdzają nas w naszych przekonaniach. A wiadomo przecież, że nic tak ożywczo nie działa na debatę i własne myślenie jak weryfikacja poglądów, czyli krytyczna analiza i poddawanie ich w wątpliwość. Jeśli chcemy być w naszym myśleniu uczciwi, powinniśmy szukać takich danych, które podważają nasz światopogląd. To przeniesienie na codzienne życie zasady, którą w nauce proponował Karl Popper. Jest ona o tyle cenna, że każe koncentrować się nie na poszukiwaniu potwierdzeń naszej teorii, ale właśnie tego, co może ją podważyć. W taki sposób nasze przekonania się „hartują”, a nie szukają fałszywego poklasku w innych, wątpliwych przesłankach. Obecnie w internecie trudno o takie podejście, bo łatwiej i bardziej opłacalnie jest tworzyć mechanizmy obracania się tylko we własnym środowisku.

Michał Jóźwiak | misyjne.pl

Czytaj dalej na misyjne.pl >>