Relacja z lipcowej, pieszej wyprawy przygotowawczej

Zakończyliśmy pieszą wyprawę przygotowawczą. Jej cel? Zmierzyć się z górami, przypomnieć radości i trudy wędrowania, poznać ludzi, z którymi przyjdzie nam dzielić doświadczenie drogi.

Tegoroczna wyprawa przygotowawcza cieszyła się wielkim zainteresowaniem, czego dowodem była spora, bo aż 32-osobowa, grupa uczestników, która wspólnie przemierzyła niemal 45 km. Oto jak wspominają zmaganie dwie uczestniczki wyprawy.

Szlak, jaki obraliśmy, wiódł nas przez malownicze tereny Beskidu Żywieckiego, począwszy od Zwardonia, poprzez Przegibek, Wielką Raczę, ruiny owczarni (gdzie rozbiliśmy namioty), a skończywszy na Rycerce – punkcie docelowym, który był zarazem miejscem wspólnej, niedzielnej Eucharystii.

Nasze wędrowanie rozpoczęliśmy w sobotę, we wspomnienie św. Jakuba. Dla wielu z nas, którzy przeszli piękny szlak Camino do Jego grobu, był to znak błogosławieństwa i opieki Apostoła. Tego dnia powitała nas również słoneczna pogoda zwiastująca dobry, choć długi dzień wędrówki. Już na początku odczuliśmy Bożą opiekę i życzliwość spotykanych osób. Pomimo złej pogody, która przywitała nas w Zwardoniu Pan Bóg zaplanował dla nas wspaniały nocleg. Dzięki uprzejmości Księdza Proboszcza, który zaprosił całą 33-osobową grupę do siebie, mogliśmy się poznać, porozmawiać. Było dużo śmiechu, żartów, opowiadań.

Wieczorem, kiedy zapłonęło ognisko i rozbrzmiały dźwięki harcerskich i turystycznych piosenek każdy z uczestników wyprawy miał okazję powiedzieć kilka słów o sobie, pozostali słuchali, zadawali pytania… Cała gama i bogactwo charakterów, doświadczeń, umiejętności, talentów…

2020.07.24-26 Piesza wyprawa przygotowawcza

Każdy wnosi wiele do naszej wspólnoty i każdy wydaje się niezbędny do jej prawidłowego funkcjonowania.

W niedzielę, pomimo pęcherzy na stopach, które dawały o sobie znać z każdym krokiem, pomimo irytujących komarów, nie odstępujących nas na krok oraz spiekoty słońca, przyprawiającej nas o rumieńce, nie poddaliśmy się i wytrwale dążyliśmy przed siebie. Radość i motywację czerpaliśmy od siebie nawzajem, gdyż każdy odcinek drogi był dla nas świetną okazją, by rozmawiać, dzielić się swoimi doświadczeniami, a także by wspierać się słowem i czynem.

Ten stosunkowo krótki, lecz niezwykle bogaty czas zaowocował w nowe znajomości, umocnił nas duchowo i pozostawił w pamięci majestatyczne, górskie widoki. Nie obyło się jednak bez kilku nieprzyjemnych doświadczeń, będących konsekwencją nieprawidłowo dobranego obuwia, wadliwego sprzętu lub nieświeżego jedzenia. Te pozornie trudne chwile udowodniły, że mimo trudności, jakie napotykamy na życiowej drodze, z odrobiną wsparcia i silnej woli jesteśmy w stanie przezwyciężyć własne słabości i brnąć do przodu z podniesionym czołem. Ukojeniem na koniec dnia był wspólny śpiew przy ognisku oraz niekończące się historie, dotyczące każdego z nas.

Przed nami miesiąc ostatnich przygotowań, treningów, może jeszcze indywidualne, krótkie wycieczki w góry. Prosimy wszystkich o pamięć w modlitwie, zarówno teraz, jak i w czasie wyprawy.

Tym, którzy życzyli nam małej ilości komarów dziękujemy! Nie było ich prawie wcale… 🙂

uczestniczki, Edyta i Klaudia