Skąd wiesz, że wiesz?

Świat w wielu dziedzinach zdaje się dochodzić do granic swoich możliwości. To oczywiście złudzenie. Sto lat temu też tak myśleli. Apoteoza perfekcji ustala reguły gry. Nie wiem czy to zjawisko ma coś wspólnego z biblijnym proroctwem o tym, że w dniach ostatnich nastąpi szybki wzrost poznania, ale jedno jest pewne – współczesne technologie w ciągu kilku lat zmieniły rzeczywistość bardziej niż to się działo na przestrzeni wieków. Obszarem gdzie ta perfekcja staje coraz bardziej niepokojąca jest ten – oszukiwanie człowieka.

Cyfrowe życie

Cyfrowa imitacja rzeczywistości towarzyszy nam od lat. Odkąd elektroniczne aparaty zdetronizowały te analogowe, poprawianie zdjęć stało się czymś tak oczywistym jak poprawianie fryzury. Nie mówię o kadrowaniu, zmianie nasycenia kolorów czy redukcji efektu czerwonych oczu. Chodzi mi o ingerencję w autentyczność wizerunku – usuwanie zmarszczek, prostowanie nosa, wstawianie nowych zębów i bezkrytyczne ujmowanie lat. Pamiętam wiele takich szokujących rozczarowań, kiedy medialny wizerunek znanej osoby zderzył się ze spotkaniem face to face, albo z tak zwanym zdjęciem prawdziwym. Nie chcę po nazwisku, ale pozdrawiam z tego miejsca Magdę Gessler i Marylę Rodowicz. Fotomontaż to pójście jeszcze dalej. Dopóki cyfra nie zagościła do kina, filmowcy musieli fizycznie produkować potwory, scenografie i efekty specjalne. Od czasów Parku Jurajskiego (chyba), wszystko się zmieniło. Granica pomiędzy realnym ujęciem, a komputerowym oszustwem jest coraz trudniejsza do wychwycenia. Informatycy potrafią „wychodować” w swoich obwodach każdą scenografię, tło, zwierzę czy innego stwora. Człowieka również.

Sztuczna muzyka

Muzyka tak zwana elektroniczna to jedno. Ona z założenia ma być tworzona przez instrumenty elektroniczne i ma elektronicznie brzmieć. Ja myślę tutaj o cyfrowym falsyfikacie muzyki żywej. Nie zdajemy sobie sprawy, że w większości dzisiejszych popowych produkcji nie słuchamy żywego perkusisty, basisty czy klawiszowca. Nie słuchamy żywej orkiestry smyczkowej ani sekcji dętej. Słuchamy cyfrowych algorytmów, które bez większego problemu potrafią oszukać nasze uszy i mózg. Ludzki głos podrobić jest najtrudniej. Ale można z nim robić co się chce. Nie trzeba śpiewać czysto, równo i nie wiadomo jaką barwą. Program do nagrywania z każdego może zrobić wybitnego artystę.

Wykrywacz kłamstw

Globalny problem jakim jest Deepfake mówi nam tą prawdę: świat pełen jest kłamstwa. Kłamią politycy (dlaczego akurat od nich zacząłem?), kłamią koncerny, kłamią religijni guru, kłamią artyści i bankierzy. Wszyscy. Po co? Żeby sprzedać swój towar albo uderzyć w konkurencję. Można by to gorzko skonstatować tak: dzisiaj bez kłamstwa nie ma szans na sukces. Skoro dzisiaj nie możesz być pewnym wiarygodności niczego co dociera do ciebie przez WiFi, to czemu i komu wierzyć? Skoro mówiący do ciebie z monitora papież może być tak naprawdę uzbrojonym w odpowiedni program oszustem? Jak wychwycić tą granicę pomiędzy prawdą a kłamstwem? Łatwe to nie jest. A ponieważ większość gawiedzi bezkrytycznie buduje swoje przekonania w oparciu o medialne nauczanie, mamy miliony, którym tylko wydaje się, że wiedzą. Mimo tego, niektórzy próbują przebić ten mur. Na dwa sposoby.

Czym jest deep fake? Przeczytaj więcej >>

Zasada kilku źródeł

Nigdy nie buduj swojej wiedzy bazując na jednym źródle. No chyba, że to jest Biblia. Wiarygodność tego źródła została dawno potwierdzona. Pewność zrodzona w naszej głowie po obejrzeniu jednego filmiku na YT to żart. Niestety większość z nas ma tendencje do wpadania w tą pułapkę. Jak pogrzebiesz, to na 100% znajdziesz w sieci antytezę do każdej innej wcześniej znalezionej tezy. Są źródła mniej i bardziej wiarygodne. Filtruj to. Te anonimowe, badziewne i opatrzone sugestywną muzyką możesz spokojnie olać. Ja czytam i oglądam tylko to, pod czym podpisany jest konkretny człowiek. Ewentualnie wiarygodna, istniejąca instytucja. Jak napisali, że w Uzbekistanie urodził się kogut z szyją żyrafy, sprawdź to na wszystkie możliwe sposoby, zanim to kupisz. Jak masz nazwisko konkretnego człowieka, zawsze możesz się z nim skontaktować. Może nawet spotkać się osobiście. Pamiętaj, kłamstwo, fake i manipulacja to absolutnie największa zaraza mediów. Zanim w coś uwierzysz, kilka razy nie uwierz.

Zasada odcięcia

Są tacy, którzy poza godzinami odjazdów autobusów nie są zainteresowani żadnymi innymi treściami jakie oferują media. Skoro ryzyko nabrania się jest tak duże (a jest), to lepiej nie ryzykować. Jeżeli nie masz zawodowego obowiązku śledzenia tych hipnotyzujących strumieni, to lepiej sobie darować. Korzyści są co najmniej dwie. Po pierwsze żyje się spokojniej. Każda osoba, która zrobiła sobie porządny detox od portali informacyjnych i społecznościowych mówi to samo – jest o wiele lepiej. Po drugie bardziej można zacząć żyć swoim życiem. Skoro nie absorbują cię cudze problemy (nawet te wielkie) to w końcu możesz zacząć skupiać się na tych mniejszych, ale swoich własnych.

Komu wierzyć?

Na to Jezus im odpowiedział: Strzeżcie się, żeby was kto nie zwiódł. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem Mesjaszem. I wielu w błąd wprowadzą. Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić. Powstanie wielu fałszywych proroków i wielu w błąd wprowadzą; a ponieważ wzmoże się nieprawość, oziębnie miłość wielu. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony. A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom.

Na pytanie, komu wierzyć, ja, chrześcijańska dusza mam jedną odpowiedź – Jezusowi. Problem polega na tym, że jesteśmy gotowi uwierzyć każdemu, kto Jezusem wyciera sobie gębę. Pamiętasz o czym była Ewangelia na ostatniej Mszy Świętej? To a propos tego, gdzie naprawdę mówi do nas Jezus. A nie Jego deepfake.