Spontanicznie

Nic nie przeszkadza nam być spontanicznym bardziej, niż pragnienie, by takim się wydawać. François de La Rochefoucauld.

To powiedział Rochefoucauld pisarz, nie kardynał. Bardzo trafna diagnoza. Im bardziej mamy na coś ciśnienie, tym bardziej topnieje szansa by to zdobyć. Tak to niestety działa. Nasza intuicja potrafi wiele. Na przykład przefiltrować środowisko popularnych ludzi i wyczuć, kto z tego grona kieruje się prymitywnym parciem na szkło, a kto ma do tej popularności zdrowy dystans. O wiele chętniej kupujemy tych drugich. Wracając do Rochefoucaulda, uwielbiamy ludzi spontanicznych, ale alergicznie reagujemy na takich, którzy desperacko starają się takimi być. Zazwyczaj bezskutecznie. Rochefoucauld był pesymistą ludzkiej natury. Uważał, że nasza hipokryzja, egoizm i próżność są nie do przejścia, a uczciwość i dobroć to tylko pozory. Jego zdaniem naszym życiem rządzi irracjonalny przypadek, a nie świadome planowanie. Trochę ma Rochefoucauld rację. Ale tylko trochę. Ja mimo wszystko mam więcej wiary w człowieka. Wbrew jego diagnozie, wierzę, że możemy być spontaniczni. Gdyby było inaczej, Bóg nie oczekiwałby tego od nas.

Spontan

Spontanicznością często nazywamy impulsywne, nieprzemyślane działanie. Niesłusznie. Bo co nagle to po diable, a gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Spontaniczność to po prostu bycie autentycznym. Bycie sobą. Szczerość wolna od paraliżującego lęku przed reakcją otoczenia. Być spontanicznym to najtrudniejsza rzecz na świecie. Kalkulacja zysków i strat jest tak mocno wpisana w naszą próżną egzystencję, że nawet przed kiwnięciem palcem zastanawiamy się, czy nie ucierpi na tym nasz wizerunek. Zastanawiać się mamy. Po to zostaliśmy wyposażeni w umiejętność myślenia. Ale mamy się zastanawiać nad rzeczami, które naprawdę mają znaczenie. A nie nad tym, co pomyślą sobie inni, albo czy nie stopnieją nam lajki na fejsbuku. Na biblijne tropy potwierdzające wagę spontaniczności wpadamy bez większego problemu. Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Znamy kogoś bardziej spontanicznego i autentycznego niż małe dzieci? Ja nie. Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego. To o takiej kalkulacji, którą zasila lęk i chciwość. Dobra to taka, którą zasila pragnienie dobra. Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać? Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Spontaniczność jest odcieniem ufności. Jeżeli nie ufasz swojemu Ojcu, zapomnij o byciu spontanicznym. Będziesz żył w niepewności, bo poza Bogiem nigdy nie poczujesz się pewnie.

Wypłyń na głębię

To kolejny przykład biblijnej pochwały spontanu. Znam co najmniej kilka przykładów rodzin, które poleciały nim na maxa. Sprzedały dom, kupiły duże auto i ruszyły na koniec świata szukać dla siebie nowego miejsca. Zostawiając za sobą środowisko, pracę, relacje, znajome ścieżki. Zawsze z podziwem i zazdrością na nich spoglądałem. Człowiek boi się wykonać większych ruchów, bo projektuje sobie rzeczywistość, która po nich może nastąpić. I zwykle jest to rzeczywistość w czarnych kolorach. To kłamliwe złudzenie. Każda decyzja wiąże się z tym, że coś tracimy. Ale też z tym, że coś zyskujemy. I to zazwyczaj o wiele więcej. Zbyt duża koncentracja na tym pierwszym uniemożliwia nam sprawdzenie, czy tak rzeczywiście jest. I tak nasze życie zamiast być wielkim ogrodem pełnym niespodzianek staje się małym kawałkiem trawnika, na którym wszystko jest przerażająco kontrolowalne. Tylko, że jest to kontrola iluzoryczna. Bo tak naprawdę to my jesteśmy wtedy kontrolowani przez życie.

Spontan Doskonały

Wiemy już, że spontaniczność to bycie autentycznym. Czyli kimś, kim się jest naprawdę. Udawanie kogoś innego, to nieprawdopodobna męczarnia, na którą większość z nas niestety się skazuje. Pierwszą reakcją Adama i Ewy po rajskiej katastrofie było właśnie wejście w tą męczarnię. Założyli maski. W ich przypadku były to akurat listki figowe. Pierwszy w dziejach przypadek stworzenia fałszywego wizerunku. Pierwszy cios zadany spontaniczności. Można spekulować, co by było, gdyby prarodzice nie chowali się w krzakach, nie szukali listków figowych, tylko spontanicznie stanęli przed Ojcem na golasa i wyznali szczerze: zgrzeszyliśmy, wybacz nam. Zamiast tego zaczęli ściemniać i wzajemnie się oskarżać, pogarszając tylko swoją sytuację. Dlatego musiał przyjść Jezus, by uświadomić człowieka, że jest grzesznikiem i coś z tym zrobić. Konfesjonał to błogosławione miejsce, gdzie spontaniczność jest jedyną gwarancją sukcesu. Spontaniczność chrześcijanina na tym właśnie polega. Być sobą po to, by działanie Ducha Świętego w nas jak najlepiej owocowało. To ufność i gotowość na każdy scenariusz. Nawet ten zupełnie nieprzewidywalny albo trudny. Jeżeli w swojej spontaniczności zapraszasz Ducha, musisz być gotowy na wszystko. I mieć świadomość, że On sam jest Spontanem Doskonałym, bo wieje jak chce i nigdy nie wiesz skąd przychodzi i dokąd zmierza. Nie musisz znać planu swojego życia. Wystarczy mieć pewność, kto za tym planem stoi. Dlatego zdobądź pewność, że za planem twojego życia stoi właściwa Osoba. To wystarczy.