Odpocznij

Spektakl Genesis to coś wyjątkowego. Nie tylko dlatego, że jest artystyczną interpretacją biblijnego słowa o stworzeniu świata. Również dlatego, że jest grany przez wyjątkowy teatr. Teatr EXIT. To naprawdę teatr niezwykły. Jego aktorski trzon stanowią osoby niepełnosprawne. Tak zwane. Niewidome, upośledzone, sparaliżowane, na wózkach. Kiedy dowiedziałem się, że będę z nimi pracował, pomyślałem: mój Boże, ileż ja, osoba pełnosprawna, będę mógł i powinienem im dać! Pierwsza próba odarła mnie ze złudzeń. Wtedy to zrozumiałem: wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Każdy na swój sposób. Tylko, że oni nie muszą tej niepełnosprawności ukrywać. Ona jest u nich czymś oczywistym. Ja w świecie muszę funkcjonować jako osoba pełnosprawna. Więc swoje defekty upycham skrzętnie w najgłębszych zakamarkach duszy. W jakimś sensie oni mają się lepiej. Patrząc na nich, jedna rzecz uderza mnie szczególnie. Mam wrażenie, że oni wciąż odpoczywają. Jakby byli zaszczepieni przeciw panoszącemu się na świecie wirusowi obsesji pracy.

Premiera Genesis była się w Krakowie. Duży wysiłek dla nas wszystkich. Kościół św. Anny zamienił się tego wieczoru w zjawiskowy teatr. Teatr cienia, obrazu, słowa, aktora i dźwięku. Komplet widzów. A nawet więcej. Poszło. Generalnie sukces. Tylko jedna rzecz była nie tak jak planowaliśmy. Po szóstym dniu stworzenia świata miał być siódmy. Logiczne. Ale coś się stało i dzień siódmy po prostu wycięliśmy ze sztuki. Nieświadomie. Następnego dnia, kiedy emocje opadły, coś do nas dotarło. To nie była zwykła pomyłka. To była dla nas czytelna informacja: wywaliliście niedzielę ze swojego życia!

Dzisiaj odpoczynek traktuje się jak wroga sukcesu. Jak niechciane lenistwo. Jak coś z czego można zrezygnować. A nawet powinno się. Dla Japończyka urlop to kara. U nich rocznie poza miejscem pracy spędza się zaledwie kilka dni (sic!!!). Niektórzy z szacunku dla boga Praca rezygnują z urlopu w ogóle. Pracują znacznie dłużej niż przewiduje ośmiogodzinna ustawa i nie dostają z tego tytułu żadnych pieniędzy. Nic dziwnego, że w kraju kwitnącej wiśni grasuje wirus karoshi, który zabija w wyniku przepracowania. Oficjalnie nikt nie kwestionuje potrzeby odpoczynku. Wciąż są wolne od pracy niedziele, długie weekendy, majówki, wakacje, urlopy i tak dalej. Ale nie da się nie zauważyć, że stężenie pełnowartościowego odpoczynku w naszym życiu drastycznie spada. To nie jest dobre. Sięgam do źródła:

A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął. Wtedy Bóg pobłogosławił ów siódmy dzień i uczynił go świętym; w tym bowiem dniu odpoczął po całej swej pracy, którą wykonał stwarzając.

Bóg się nie męczy i nie musi odpoczywać. W biblijnym opisie jest Aktorem, który pokazuje człowiekowi jak żyć. Siedem dni ma tydzień, ale tylko jeden z nich został przez Boga pobłogosławiony. Tylko jeden z nich został przez Boga nazwany świętym. Niedziela jest dniem wyjątkowym. Odpoczynek to nie jakiś tam dodatek do życia. Coś bez czego można się obejść. Odpoczynek to świętość chroniona Bożym prawem.

Ciało

Kiedyś mówiąc o zmęczeniu mieliśmy na myśli głównie to fizyczne. Ludzie wracali z pola albo fabryki wyrąbani po całym dniu pracy i jedyne na co mieli ochotę, to walnąć się na kanapie i odpalić TV. Taki schemat powtarzał się w milionach naszych domów. I wciąż się powtarza. Potwierdzają to badania Diagnoza zmęczenia Polaków – Bodymax. Wyszło im, że najczęściej wybieraną formą odpoczynku jest po prostu sen. Na drugim miejscu uplasowało się rytualne oglądanie kolorowego pudła. Załączony telewizor w domu przeciętnego Kowalskiego jest niemal jak powietrze, bez którego jakoś tak dziwnie się mieszka. Na trzecim miejscu znalazło się pełne zanurzenie w wirtualną rzeczywistość. Nie dziwi nic. Pomijam sen, bo z jego niezbędnością się nie dyskutuje. Ale jeżeli większość rodaków w ramach fizycznego relaksu ląduje przed telewizorem albo komputerem, to słabo. Pierwsze pytanie jaki rodzi mi się w głowie to: gdzie jest drugi człowiek? Tylko nie mówcie mi, że siedzenie na łocapie to spotkanie z drugim człowiekiem. Nie jest. Jakość naszych relacji się chrzani, bo o nie nie dbamy. I zapomnieliśmy, że spotkanie z drugim przedstawicielem homo sapiens może być genialną formą odpoczynku fizycznego. Pies to dobry wynalazek. Dzięki niemu spacer w naszej betonowej rzeczywistości nie zginął jeszcze śmiercią naturalną. Sam mam psa. Walę się w pierś. Często, zbyt często, porządny spacer zastępuję małym kółkiem osiedlowym, które kończę jak tylko piesek zrobi jedynkę albo dwójkę. Bo nie umiem odpoczywać. Czytacie książki? To dobrze. Nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałem coś analogowego. Jest pandemia, więc życie kulturalne chwilowo klęczy. Ale, mam nadzieję, sale kinowe, teatralne i koncertowe niebawem wypełnią się po brzegi i ludzie zaczną w nich odpoczywać. Wypełnić wannę ciepłą wodą z pianą raz w tygodniu to jeszcze nie bankructwo. A zanurzenie w czymś takim, zamknięcie oczu i delikatne spotkanie ze sobą samym, aż do wystudzenia wody – bezcenne. Pasje. Dobrze, że są. To prawdopodobnie one napędzają świat. I gwarantują jedno – najcięższa praca może być odpoczynkiem.

Umysł

Sam nie wiem, co dzisiaj jest bardziej zmęczone – ciało czy psycha. Zlasowany umysł zamienia nasze życie w koszmar. Nadmiar informacji jakimi jesteśmy torpedowani 24 godziny na dobę nie może nie odcisnąć swojego piętna. Zaszczuci terminami, wyższymi racjami i zobowiązaniami fiksujemy. Stres, drażliwość, ponury wyraz twarzy, depresja. Coś nam kradnie radość życia. Przed komputerem w pozycji siedzącej tracimy zdecydowanie za dużo czasu. Są Polacy, którzy na punkcie aktywności fizycznej mają fioła. Ale bądźmy szczerzy – większość z nas się nie rusza. Nie ma lepszego odpoczynku dla umysłu niż aktywność ciała. Nawet sen może tutaj niewiele zdziałać. Przeładowany i zestresowany umysł nie pozwala nam spokojnie spać. Nie umiemy zasnąć, mamy koszmary, budzimy się zbyt wcześnie. Wysiłek fizyczny redukuje stres. Sprawdzone. A lekarze alarmują. Siedzący tryb życia zabija. Osłabia odporność i sprawność fizyczną. I ostatecznie dostajemy do głowy. To pytanie o to, czy nasza cywilizacja uszczęśliwia. Owoce pokazują, że jednak nie. Ludzie orientują się, że w poszukiwaniu szczęścia trzeba tej cywilizacji wypowiedzieć małą wojnę. Modlitwa jest jak balsam dla naszego roztrzęsionego wnętrza. Nie umiemy się dobrze modlić z tych samych powodów, dla których nie potrafimy odpoczywać. Choć nawet od modlitwy też trzeba odpocząć.

Dobry odpoczynek to paliwo efektywności naszej pracy. Jest jak ostrzenie siekiery. Pozwala w krótszym czasie i z większą łatwością ściąć więcej drzew. Kwintesencja dobrego odpoczynku? Proszę bardzo:

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

Jan Kochanowski
Fraszki, Księgi wtóre
Na lipę