Człowiek pod lupą, cz. 4/4. Duch

Lądujemy powoli z naszym cyklem o człowieku. Dziś na tapecie temat duchowości. Czym jest ten nadprzyrodzony, najbardziej ulotny i trudny do uchwycenia element naszego istnienia? Czy nasza dusza przeniesie do przyszłego życia inne sfery naszego życia jak intelekt czy psychikę? O duszy nie sposób mówić tylko w kontekście doczesności. Trzeba wybiec poza ziemskie granice…

Nie jest z pewnością tak, że dusza jest niezależnym elementem naszego istnienia i gdy opuszcza po śmierci ciało, to jest jakimś osobnym bytem. Absolutnie nie. Żyjąc na świecie, kształtujemy naszego ducha, tak jak kształtujemy ciało czy psychikę. Sfery cielesna, intelektualna i emocjonalna, mają na siebie wzajemnie wpływ, także na naszego ducha. Jako chrześcijanie wierzymy, że po śmierci zostawiamy naszą materialną powłokę i unosimy się, by spotkać z Bogiem. A zatem zabieramy ze sobą w ostatnią podróż to, co najbardziej esencjonalne dla naszej tożsamości.

O życiu po życiu wiemy niewiele, bo mamy do dyspozycji tylko słowa Pisma Świętego, nasze głowy do wyciągania wniosków i wyobrażeń o przyszłym świecie. Wydaje się jednak, że opisywany prawami fizyki i natury świat będzie jedynie zabawką w naszych rękach, a postrzeganie rzeczywistości diametralnie się odmieni. To właśnie dlatego „Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz”, jak pisze św. Paweł w Liście do Koryntian. Nasze czterowymiarowe postrzeganie rzeczywistości jest zbyt ułomne, żeby móc zrozumieć Boże tajemnice. A i po śmierci, Bóg dalej będzie dla nas niepojęty. W końcu, jest Bogiem. Mimo to, dusza jako jedyna, może przekroczyć tę granicę percepcji i zaadaptować się do postrzegania rzeczywistości Nieba.

Czekają nas zmiany

Tak jak ciało jest swego rodzaju „walizką” przenoszącą wszystkie sfery naszego życia na ziemi, tak dusza będzie „pojemnikiem” przenoszącym pewne charakterystyczne dla nas cechy osobowości, pasji i myślenia. Jednak, powiedzmy sobie szczerze, na co zda się nasza inteligencja przy konfrontacji z aniołami lub samym Bogiem? Albo czy targać nami będą chwilowe emocje? Nie wiemy. Mając widok na całą „oś czasu wszechświata”, sami też nie będziemy podlegać czasowi i już nie będziemy się rozwijać – będziemy w pełni doskonali, będziemy nad sobą panowali w każdym aspekcie, więc emocje (jeśli takowe będą) też będziemy przeżywać inaczej.

A co z ciałem w przyszłym życiu? No właśnie, też będzie przemienione i udoskonalone przy sądzie ostatecznym. Dlatego wszystko wskazuje na to, ze wszystkie nasze sfery życia zostaną odmienione. A dusza? To ona będzie grała główną rolę. Dlaczego?

Esencja ducha

Dusza to nasza antena komunikacji z Bogiem. Bez niej, bylibyśmy odcięci od Bożego „neta”. To też jest jej główne zadanie, by nawiązać i pielęgnować relację z Bogiem. Po nic innego nie jest nam potrzebna. Tylko tyle i aż tyle. Myśliciele Kościoła mówią, że życie wieczne to nie jakaś przestrzeń czy bajkowy krajobraz, ale stan ciągłej relacji z Bogiem lub (w przypadku piekła) samotności. Jeśli życie wieczne jest relacją z Bogiem, a do jej kształtowania konieczna jest dusza, to teraz rozumiesz dlaczego to o jej pielęgnowanie powinniśmy się troszczyć w szczególny sposób. I to dlatego męczennicy i święci często ostatecznie poświęcali swoje ciało, by ocalić duszę.

A ty, co robisz, by walczyć o swojego ducha?