Wikimedia Commons / St. Ignatius of Loyola by Peter Paul Rubens

Dwie niesamowite łaski, których doświadczył św. Ignacy Loyola!

Dziś przypada wspomnienie św. Ignacego Loyoli JS, jednego z najbardziej znanych świętych Kościoła Katolickiego. To też jeden z założycieli zakonu Jezuitów, czyli Towarzystwa Jezusowego. Zasłynął kontemplacyjnym stylem życia, które wydało owoc w postaci "Ćwiczeń duchowych", swoistego poradnika rekolekcyjnego.

Życiorys św. Ignacego to inspirująca historia człowieka z wyższych sfer, który przed sobą miał życie pełne ludzkich przyjemności i uznania. A jednak Ignacy przeżył przemianę o 180 stopni, a dzięki temu, zyskał nie tylko on, ale i cały Kościół. Zyskać możemy i my osobiście, czerpiąc garściami z jego życiowych doświadczeń i przemyśleń, zwłaszcza dotyczących rachunku sumienia i modlitwy myślnej.

Pełniejszą biografię znajdziesz tutaj >>

Dwa bonusy na całe życie

Św. Ignacy doświadczył w życiu co najmniej dwóch niesamowitych i cudownych łask. Pierwszą z nich za wstawiennictwem Matki Bożej w Montserrat, gdzie udał się po swoim nawróceniu pod wpływem długiej i bolesnej rekonwalescencji po odniesionej na wojnie ranie. Właśnie w tamtejszym sanktuarium czuwał przez całą noc, jak przystało na prawdziwego rycerza swojej Pani. Otrzymał wtedy dozgonną łaskę całkowitej wolności od pokus cielesnych.

Jeśli przyrównać Boże dary do ultra umiejętności superbohaterów albo bonusów w grach RPG, to św. Ignacy wygrał na loterii. Łaska ta na pewno pozwoliła mu się w pełni zaangażować w pracę dla Kościoła, którą potem podjął. Św. Ignacy był człowiekiem ambitnym, ale swoją ambicję ukierunkował na dzieło, a nie siebie samego i dlatego otrzymał tak pożyteczny dar. Nie oznacza to, że pokus w ogóle nie doświadczał. Dręczyły go wyrzuty sumienia i podszepty szatana, nawet dotyczące samobójstwa.

Drugą łaską Ignacy został obdarowany przez Boga nad pobliską rzeką Cardoner. Tam doświadczył łaski widzenia „całości wiary”. "W jednym momencie pojął najważniejsze tajemnice chrześcijańskiej wiary w ich wzajemnym powiązaniu. Kilka lat przed swoją śmiercią powiedział o niej, że była większa od wszystkich innych łask otrzymanych w ciągu całego życia." - czytamy na jezuici.pl.

Co za dar! Przeniknąć tajemnice wiary i oczyścić umysł z wszelkich wątpliwości i błędów myślenia o Bogu! Czy trzeba być wyposażonym w coś więcej, żeby wyruszyć w życiową misję dla Kościoła? Można pozazdrościć.

Inne łaski?

Skoro św. Ignacy mówił o innych łaskach otrzymanych w życiu, możemy się domyślić, że było ich sporo. Warto zwrócić uwagę, że wierność Ignacego i konkretnie obrany, życiowy kierunek zaowocowały dokładnie takimi darami, jakich potrzebował. A czy my zauważamy, w co jesteśmy wyposażeni jako bracia Jezusa Chrystusa? Czy doceniamy lub w ogóle zauważamy otrzymane od Boga łaski?


cathopic.com / Gaby Arevalo

Franciszek pocieszał matkę, która tragicznie straciła syna

Papież Franciszek zadzwonił do matki, która w wypadku samochodowym straciła syna. Była to reakcja na list, jaki kobieta do niego wysłała, opisując w nim rodzinny dramat i wywołany nim kryzys wiary.

21-letni Fabrizio Bitetto zginął tragicznie w październiku ubiegłego roku.

Miesiące, które nastąpiły po jego śmierci były najbardziej mrocznym momentem mego życia. Pogniewałam się na Boga, z domu usunęłam krzyż. Zostawiłam jedynie figurkę Matki Boskiej, bo ona wie, co to znaczy stracić syna – mówi Cinzia, wyznając, że właśnie o tym napisała do Franciszka.

Prosiła go m.in. o wsparcie modlitewne i spotkanie.

Papież kilkakrotnie próbował się do niej dodzwonić. Gdy wreszcie mu się udało powiedział, że rozmawia z nią patrząc na zdjęcie jej syna, które mu w liście wysłała.

Mówiłam mu o naszym bólu, o buncie na Boga. Nie potępiał, powiedział, że to normalne, że czas przyniesie ukojenie. Obiecał, że będzie się za nas modlił i sam prosił o modlitwę – opowiada kobieta.

Wyznaje, że rozmowa z Franciszkiem stała się dla niej i męża przebłyskiem nadziei.

Papież obiecał małżonkom, że gdy tylko skończą się obostrzenia wywołane pandemią zaprosi ich do Watykanu na wspólną modlitwę.

Źródło: Vatican News / Beata Zajączkowska


facebook.com / NINIWA

Wyprawa rowerowa – dzień 11

Najpierw "skaczemy", a potem "nie wiem czy tu można pływać". Jest radość, entuzjazm i duch wyprawy! :) Parafia Przemienienia Pańskiego i rowery drogowe przemienione w rowerki wodne. Zobacz, co wyprawia się na Jezioraku w Iławie.

https://www.facebook.com/niniwaomi/videos/934128987086409/

Bilans dnia:

  • 139.72 km
  • Średnia 19.40 km/h
  • 880 m przewyższeń
  • 1 dętka
  • 1 awaria - zerwana linka przerzutek

Nocleg:

Iława, u oblatów


Photo by Pascal Bernardon on Unsplash

Nocna straż młodych francuskich katolików przed kościołami

We Francji coraz częściej dochodzi do ataków na kościoły i aktów profanacji. Dwóch młodych francuskich katolików, Gauthier i Guillaume, postanowiło działać. Razem z przyjaciółmi zaczęli czuwać nocą przed świątyniami, aby odstraszyć potencjalnych agresorów. Z czasem przyłączali się do nich inni. Tak powstał ruch Protège ton église (Chroń swój kościół), do którego należą dziś setki młodych katolików. Organizacja działa już w Paryżu, Nantes, Nicei i wielu innych francuskich miastach.

„Obserwatorzy” to zazwyczaj ludzie młodzi. Najstarsi z nich mają około trzydziestu lat. Większość studiuje, ale są i tacy, którzy pracują lub prowadzą własne firmy.

W naszej działalności chodzi przede wszystkim o pokazanie, że nie jesteśmy obojętni i że Francja jest w stanie chronić swoje dziedzictwo i korzenie – powiedział Gauthier.

Trzon organizacji stanowią katolicy, ale zdarzają się wśród nich także wyznawcy innych religii. Zależy nam jedynie żeby byli to ludzie zrównoważeni, dojrzali, których nie poniosą emocje i nie dojdzie np. do bijatyki z wandalami – wyjaśnia Gauthier. Organizują się przez internet. Po akcji wrzucają na media społecznościowe zdjęcia z nocnych czuwań. Starają się jednak nie pokazywać twarzy. Chcą w ten sposób uniknąć agresywnych komentarzy w sieci lub konfrontacji z niedoszłymi wandalami.

Organizacja Chroń swój kościół dzieli się informacjami z paryskim l'Observatoire de la christianophobie (Obserwatorium chrystianofobii), które skrupulatnie dokumentuje działania antychrześcijańskie we Francji.

Nie ochronią fizycznie ponad 40 tys. kościołów w naszym kraju. Ich działania są symboliczne, pomagają budzić sumienia i uświadamiać ludziom zagrożenia – powiedział Guillaume de Thieulloy, założyciel Obserwatorium.

Ich misja pokazuje także, że Francja nie jest tak zlaicyzowanym krajem jakby się wydawało.

Chrześcijaństwo jest wciąż żywe i to głównie dzięki ludziom młodym. Widać to nie tylko podczas nocnych czuwań, ale także choćby w demonstracjach pro-life czy wsparciu dla prześladowanych chrześcijan.

Protège ton église przyjmuje wciąż nowych członków, a tych, którzy nie mogą uczestniczyć w czuwaniach prosi, aby przyłączyli się do nich poprzez modlitwę.

Módlcie się za nas, ale także za tych, którzy dopuszczają się profanacji, o ich nawrócenie, bo jest tak jak powiedział Jezus: oni «nie wiedzą co czynią» – powiedział Gauthier.

Organizacja ma swojego patrona. Jest nim błogosławiony Noël Pinot, który został aresztowany podczas tajnej Mszy w czasie rewolucji francuskiej. Idąc na szafot miał jeszcze na sobie szaty liturgiczne. Świadkowie zeznali, że wchodząc po schodach na zgilotynowanie, recytował słowa wypowiadane przez kapłana na początku Mszy (przed reformą liturgiczną): „introibo ad altare Dei” („przystępuję do ołtarza Bożego”).

Źródło: Vatican News / Łukasz Sośniak SJ


Rozważanie na piątek, 31 lipca

Mt 13,54-58
Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: «Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?». I powątpiewali o Nim. A Jezus rzekł do nich: «Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

Ci, którzy znali Jezusa, zaczęli Go oceniać: „Skąd u Niego ta mądrość?”. Brak im było wiary, by przyjąć, że Jezus jest Synem Bożym. Może ty także oceniasz drugiego człowieka po pozorach. Proś dziś Chrystusa, aby dał ci łaskę otwartych oczu, byś w drugim człowieku dostrzegł dobro.


Photo by Duy Pham on Unsplash

Czy masz przyjaciela? Przyjaźń męsko-damska. Fakt czy mit?

Przy okazji obchodzonego dziś Międzynarodowego Dnia Przyjaźni proponujemy małą rozkminę na ten właśnie temat. Jakie są cechy prawdziwej przyjaźni i czy rzeczywiście ona nigdy nie przemija? I czy kobieta i mężczyzna mogą się przyjaźnić?

Prawdziwego przyjaciela poznaje się w biedzie.

Fajnie jest z kimś rozumieć się bez słów i w tym samym momencie wybuchać śmiechem.

Prawdziwy przyjaciel jest kimś, kto wierzy w ciebie, kiedy ty przestajesz wierzyć w samego siebie.

Przyjaciel - ktoś przed kim można głośnio myśleć.

- Puchatku? - Tak Prosiaczku? - Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś.

Kopę lat! A wydaje się, jakbyśmy rozmawiali dopiero wczoraj.

Zawsze możesz na mnie liczyć.

To tylko kilka cytatów i haseł, które kojarzą się nam z przyjaźnią. Z przyjaźnią jest ciekawie, bo zarówno jej realne doświadczanie, jak i wymarzona wizja, są do siebie bardzo podobne. To taka relacja, którą traktujemy bardzo unikalnie, idealizujemy i postrzegamy jako bardzo szlachetną. O ile z miłości często sobie żartujemy (różnice męsko-damskie), o tyle prawdziwa przyjaźń jest pod tym względem praktycznie nietykalna.

Zranieni zdradzoną przyjaźnią oczywiście czujemy rozgoryczenie i może powiemy, że nie istnieje coś takiego jak prawdziwa przyjaźń, ale jednak w głębi duszy będziemy do niej dążyć.

Czy introwertycy nie potrzebują przyjaciół?

Byłaby to bardzo śmiała teza. Wydaje się raczej, że dostęp do skrytych osób jest dużo trudniejszy, a zatem i odnaleziona w końcu przyjaźń i zaskarbione zaufanie są tym cenniejsze i potrzebniejsze. Ekstrawertycy i ludzie bardzo otwarci często mówią, że mają masę przyjaciół. Bywa jednak, że to słowo jest nadużywane, bo w gruncie rzeczy mają na myśli kolegów i znajomych. A że lubią się z wzajemnością, to poczucie bliskości i trwałości relacji może być złudne.

Przyjaźń weryfikują sytuacje trudne, w których przyjaciele się wesprą, a także czas, który jest najlepszym papierkiem lakmusowym tej relacji. Po pierwsze dlatego, że prawdziwa przyjaźń wymaga czasu, by ją zahartować, a po drugie dlatego, że jest trwała, często na całe życie.

Najlepszy moment na przyjaźń

Najczęściej trwałe przyjaźnie rodzą się w młodym wieku. Czasem w szkole, choć wtedy brakuje nam jeszcze potrzebnej do tego dojrzałości, a częściej na studiach czy doroślejszym już życiu, ale jeszcze przed założeniem rodziny (potem to ona już nas pochłania i angażuje najbardziej). Bodźcem do przyjaźni jest często sytuacja trudna zgodnie z pierwszym cytatem, który podaliśmy wyżej. To właśnie zatroskanie o drugą osobę i budowane przez to zaufanie, jest najlepszym fundamentem tej relacji. Na tej bazie szukamy następnie wspólnych wątków, które nas łączą. Będą to albo tematy rozmów, albo pasję, albo przeżycia. One spajają mur przyjaźni jak zaprawa murarska. Wówczas nawet mały wyłom w ścianie, jakieś kwasy czy konflikty, nie rozwalą całego muru.

Photo by Helena Lopes on Unsplash
Photo by Helena Lopes on Unsplash

Friendzone i przyjaźń męsko-damska

A wiadomo, że młody wiek to emocje, sympatie, zauroczenia, a to wszystko wymieszane w tyglu ekipy ziomków. Tu pojawia się często gorzki temat tzw. "friendzone", czyli jednostronnego zauroczenia w przyjacielskiej relacji. "Bo do tanga trzeba dwojga" - śpiewa Budka Suflera.  W sieci nie brakuje memów i rysunków przedstawiających biednych "friendzonowiczów", patrzących smętnie na bliską osobę idącą za rękę z innym/inną. Żal chłopa (albo dziewczyny).

Nie oznacza to, że musi tak być zawsze. A to z dwóch powodów. Po pierwsze przyjaźnie damsko-męskie przy pewnych warunkach mogą dobrze funkcjonować. Jednak wydaje się, że konieczne jest, by każde z dwojga przyjaciół miało swoją drugą połówkę. W przeciwnym razie z którejś strony może zostać przekroczona cienka granica przyjaźni. Jak śpiewa Marek Grechuta "Czyto jest przyjaźń czy to już kochanie?". Drugim przypadkiem przyjaźni męsko damskiej jest... małżeństwo.

Małżeństwo czyli przyjaźń na całe życie

Tak, to właśnie przyjaźń jest często punktem wyjścia do pięknych związków małżeńskich. Być może to nawet start niż początkowe, szalone zauroczenie. Ono bowiem przemija i jeśli coś trwałego nie wypełniło przestrzeni między dwoma cegłami, to związek się rozpadnie. Przyjaźń na pewno jest takim dobrym spoiwem. Być może w pewnym momencie, dwójka przyjaciół, mężczyzna i kobieta, odkryją w sobie chęć bycia blisko i stworzenia rodziny. W końcu, "któż zrozumie mnie lepiej, niż on/ona?". Zakochanie na pewno jest też potrzebne, tak samo jak pociąg fizyczny i wzajemna atrakcyjność. To też przecież istotne elementy miłości.

Tu warto przytoczyć jeszcze jeden adekwatny cytat:

Czasami miłość i przyjaźń różnią się tym, czym Coca-Cola od Pepsii... nazwą.

Fanboje Coli i Pepsi podniosą teraz widły i pochodnie, i ruszą z okrzykiem hejtu na siedzibę niniwa.org ;) Sęk w tym, że miłością i przyjaźnią rządzą podobne zasady. To akty woli, by być blisko drugiej osoby, pragnąć jej dobra i szczęścia.

Na sam koniec, najważniejszy cytat na dziś. Słowa te kieruje do nas Pan Jezus:

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. (J 15, 12-15)

I tego się trzymajmy.


Pixabay

Jak korzystać ze środków na komary? Radzi ekspertka z PZH

Repelent na komary to produkt biobójczy. Po jego użyciu należy umyć ręce, a kiedy nie jest już potrzebny - zmyć go z ciała. Środek ten należy aplikować na skórę już po nałożeniu kremu z filtrem UV - mówi w rozmowie z PAP dr Aleksandra Gliniewicz z NIZP-PZH.

Jeśli potrzebujemy ochrony i przed słońcem, i przed komarami, to najpierw należy nałożyć krem z filtrem UV, a dopiero potem - repelent - mówi dr Gliniewicz. I tłumaczy, że repelent przykryty filtrem UV może słabiej odstraszać komary.

Rozmówczyni PAP zaznacza, że na każdym opakowaniu repelentu powinien być numer rejestracyjny Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. To gwarancja, że repelent przeszedł badania skuteczności - mówi. Jeśli jest więc np. na takim produkcie napisane, że odstrasza on komary przez 4 godziny, a kleszcze przez dwie - to znaczy, że zostało to doświadczalnie potwierdzone.

W Polsce niekoniecznie sensowne jest stosowanie repelentów przeznaczonych do odstraszania komarów tropikalnych.

W tropikach są inne warunki. W Polsce nie musimy odstraszać komarów maksymalnym stężeniem DEET lub innej substancji o działaniu repelentnym - zwraca uwagę. I radzi, by dobierać repelent raczej pod kątem czasu, jaki chcemy, aby nas chronił przed insektami.

Ekspertka zwraca też uwagę, że na rynku są dostępne mocniejsze repelenty dla osób aktywnych fizycznie, sportowców, bo pot przyciąga komary silniej.

Jak działa repelent?

Powoduje on, że komar nie postrzega danej osoby jako obiektu, w którego stronę należy się kierować.

Komary kierują się do swoich ofiar nie wzrokiem, ale chemoreceptorami. Wrażliwe są na zapachy emanujące od ofiar. Przyciągają je substancje zawarte w pocie np. kwas masłowy, a także stężenie dwutlenku węgla czy ciepło - mówi Aleksandra Gliniewicz.

Zaznacza, że w związku z tym komary bardziej dążą do osób o szybszej przemianie materii. Oprócz repelentów do stosowania na ciało, w walce z komarami pomocne okazać się też mogą świece czy spirale odstraszające komary (do stosowania na zewnątrz) czy elektrofumigatory (do stosowania wewnątrz pomieszczeń).

Przed ukłuciami chronić się też można zasłaniając skórę ubraniem. Tam, gdzie dużo komarów, warto więc zakładać bluzy z długim rękawem i kapturem czy długie spodnie.

Najlepiej, by były to ubrania w jasnym kolorze. A to dlatego, że ciemne tkaniny po pierwsze szybciej się nagrzewają. A po drugie komary przyzwyczajone są do tego, że kłują ciemne furto zwierząt - tłumaczy entomolog.

W domach warto z kolei zakładać moskitiery, a przynajmniej pilnować, żeby nie otwierać okien, kiedy we wnętrzu zapalone jest światło (komary lecą w jego stronę).

Jeśli więc bardzo nie chcemy, aby komary w ciągu dnia znajdowały schronienie w naszym ogródku - możemy likwidować nadmiernie rozrośnięte zakrzewienia. Badaczka z PZH wyjaśnia, że komary lubią przebywać w wilgotnych i zacienionych miejscach. Jeśli im takie miejsca zabierzemy - przeniosą się gdzieś, gdzie będzie im lepiej.

Dr Gliniewicz nie zachęca jednak właścicieli ogródków, aby w walce z komarami stosowali opryski.

Takie środki sprawią, że giną nie tylko komary, ale i inne owady. A w dodatku taka metoda jest nietrwała - działa tylko do pierwszego deszczu. To może ma sens, kiedy organizuje się jakąś imprezę masową, ale we własnym ogródku - naprawdę szkoda pszczół - uważa badaczka.

Źródło: naukawpolsce.pap.pl / PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala / lt / ekr /


Kamil Szumotalski / nowaewangelizacja.org

Gubin: Dziś rozpoczyna się Przystanek Jezus on-line

Dwudziesty, jubileuszowy Przystanek Jezus w tym roku odbędzie się on-line – za pośrednictwem radia PJ i na Zoomie.

W tym roku, ze względu na pandemię koronawirusa, Przystanek Jezus odbędzie się w innej niż zwykle formie. Ewangelizatorzy, którzy na przełomie lipca i sierpnia przyjeżdżali do Kostrzyna nad Odrą, by towarzyszyć młodym, biorącym udział w Pol’and’Rock Festiwal, tym razem spotkają się on-line.

Jubileuszowy, XX Przystanek Jezus odbędzie się w dniach 30 lipca – 1 sierpnia pod hasłem „Jedno znaczy razem”.

Tradycyjnie w spotkaniu wezmą udział członkowie grup, ruchów, stowarzyszeń i wspólnot, formujących się na co dzień w grupach przykościelnych, księża, siostry zakonne, klerycy, osoby konsekrowane, dla których ewangelizacja jest stylem życia, a także osoby pragnące dołączyć do środowisk Nowej Ewangelizacji. Do tej pory udział w PJ 2020 zgłosiło 150 0sób.

Rekolekcje dla ewangelizatorów poprowadzą ojcowie ze Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia – Antonello Cadedu i Pedro Morais. Konferencje formacyjne wygłoszą natomiast biskup Edward Dajczak z Koszalina i abp Grzegorz Ryś z Łodzi.

Organizatorzy – Wspólnota św. Tymoteusza wraz z Fundacją Przystanek Jezus, zaplanowali na ten czas codzienne Eucharystie wraz z homilią, adorację Najświętszego Sakramentu, uwielbienie, konferencje, otwarty mikrofon dla uczestników – specjalny czas antenowy na podzielenie się swoim doświadczeniem z poprzednich PJ czy świadectwem wiary, wywiady z zaproszonymi gośćmi i dobrą, chrześcijańską muzykę. Uczestnicy będą także zachęcani do podjęcia ewangelizacji bezpośredniej w swoich środowiskach.

29 lipca to ostatni dzień, by zapisać się na XX, jubileuszowy Przystanek Jezus.

Źródło: KAI

Foto: Kamil Szumotalski


facebook.com / NINIWA

Wyprawa rowerowa – dzień 10

Ojciec Tomek zostawił grupę! Zdarzenie bez precedensu! Posłuchaj relacji i dowiedz się więcej. Wczoraj ekipa dotarła do Gdańska. Relacja prosto z piwnicznej kawiarni u oblatów.

https://www.facebook.com/niniwaomi/videos/843095236218832/

Dodatkowa transmisja prosto znad morza!

https://www.facebook.com/niniwaomi/videos/312205916567817/

Bilans dnia:

  • 143 km
  • Średnia 18,65 km/h
  • 996 m przewyższeń
  • 1 dętka

Nocleg:

Gdańsk, u oblatów


Rozważanie na czwartek, 30 lipca

Mt 13,47-53
Jezus powiedział do tłumów: «Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w mo­rze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wy­łączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?». Odpowiedzieli Mu: «Tak jest». A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Nie każdy pójdzie do nieba. Skąd to wiemy? Ze słów Jezusa. Powyższy fragment przypomina, że każdy z nas będzie rozliczony z czynienia miłosierdzia. Ty również. Staraj się, abyś nie został wrzucony w piec rozpalony, ale cieszył się w społeczności świętych w niebie.