Biblijny kwadrans – Noe – pocieszyciel Boga

Przeczytaj: Rdz 6, 8

Dochodzimy do ostatniego potomka genealogii potomków Adama – Noego. Przyszło mu żyć w niełatwych czasach. Wszyscy wokół niego byli coraz gorsi. Doszło nawet do tego, że sam Bóg zdecydował o zniszczeniu całego stworzenia – zarówno ludzi, jak i zwierząt. Ten żal Boga powstrzymuje jednak życie Noego, co autor księgi Rodzaju podaje w słowach: „Noego Pan darzył życzliwością”.

Na początku warto uporać się z pewnym problemem. Czy to możliwe, żeby Bóg się pomylił? Przecież żałuje, że stworzył człowieka. Widzi zło, które się coraz bardziej rozprzestrzenia i postanawia to wszystko zakończyć, zniszczyć, zgładzić. To zdanie mówiące o żałującym Bogu to oczywiście antropomorfizm, czyli ludzka próba opisania Pana Boga i tego, co On przeżywa. Wiemy dobrze, że człowiek nie jest w stanie do końca opisać zachowań Pana Boga. Poza tym, gdy czytamy dalej, co robi Pan Bóg, to zobaczymy, że tak naprawdę szybko zmienia decyzję. Na początku chce zgładzić wszystko, ale gdy widzi Noego, to zmienia zdanie. Postanawia jednak ostatecznie zachować zwierzęta, a nawet ludzi, a w zasadzie 8 osób. W tym gronie znajduje się oczywiście sam Noe.

Nie możemy więc zatrzymać się tylko na jednym zdaniu i oderwać je od całości. Chociaż autor pisze o żalu Pana Boga, to nie dlatego, żeby pokazać, że Bóg jest omylny, ale żeby pokazać, że Bóg przeżywa to, co się dzieje na świecie. Tak naprawdę możemy w tym zobaczyć, jak bardzo Bóg się wczuwa w życie człowieka. Szuka rozwiązania dla tej dramatyczne sytuacji w świecie. I chociaż w swoich poszukiwaniach doszedł w pewnym momencie do wniosku, że trzeba wszystko zniszczyć, to jednak życie Noego spowodowało zmianę tej decyzji. Życie człowieka sprawiło, że Bóg zmienił zdanie. Jedno ze znaczeń imienia Noe to „pocieszenie”. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że życie Noego było pocieszeniem dla Boga, który widział w świecie samo zło. Ta pociecha była na tyle znacząca, że stworzenie, które miało całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi, ocalało.

Jaki z tego wniosek płynie dla nas? Każdy z nas może stać się pocieszycielem Boga. Twoje życie może wpływać na Jego decyzje. Twoja modlitwa nabiera w tym momencie wielkiego znaczenia, a jeszcze bardziej Twoja codzienność. Popatrz też jaką wielką masz wartość! Bóg naprawdę liczy się z Twoim zdaniem, Twoimi modlitwami, Twoim sposobem życia. Noe pokazuje nam wszystkim to, jak Bóg potrafi i chce być bliski człowiekowi do tego stopnia, że dla niego zmieni decyzje o zagładzie świata. Trzeba jednak przy tej okazji też zadać sobie pytanie: „czy i mnie Bóg darzyłby życzliwością? Czy faktycznie pocieszam Boga?” Zapraszam Ciebie do tego, żebyś na osobistej modlitwie popatrzył na swoje życie, czy niesie ono więcej pociechy czy zmartwień.

W tym miejscu chce Cię jednak ostrzec, żebyś nie utkwił w przekonaniu, że zła, zmartwień i powodów do smutku jest więcej w Twoim życiu i że wszystko wygląda beznadziejnie. Sytuacja z Noem uczy nas, żebyśmy na swoje życie patrzeli tak jak Pan Bóg na nie patrzy. On dostrzega dobroć Noego pośród tłumu złych ludzi. Znalazł 8 osób wartych uratowania i zmiany decyzji o zagładzie świata. Kiedy wiec będziesz patrzeć na swoje życie i sprawdzać czy jesteś pocieszycielem Boga, to wiedz, że nawet jeśli znajdziesz tylko jedną taką rzecz, to Bóg też ją dostrzega. Widzi oczywiście sporo niedociągnięć, upadków i ludzkich wad. Ale w tym gąszczu słabości i zła dostrzega w Tobie dobro i powód, dla którego pozostaje Tobie życzliwy. Ty też staraj się to dostrzec w sobie, aby dla siebie samego stawać się życzliwym. Gdyby w nas samych ostała się tylko jedna dobra cecha – dla niej właśnie warto dalej nad sobą pracować. Zła może być więcej, ale nie pozwólmy sobie na to, żeby na nim tylko się skupić. Dostrzeżmy dobro, choćby jedno – tak jak Bóg dostrzegł Noego – i zainwestujmy w jego rozwój. Szukajmy sposobu na obronę tego, co w nas szlachetne i pielęgnujmy to, co sprawia, że stajemy się Noem – pocieszycielem Boga.