Biblijny kwadrans – Metuszelach – dziadek idealny

Przeczytaj: Rdz 5, 25-27

Im dalej idziemy w genealogii, tym bardziej zbliżamy się do potopu. To tworzy pewne napięcie. Gdyby się tak wczuć bardziej, to można odczuć zbliżającą się zagładę. Zanim jednak do niej dojdziemy chcemy zatrzymać się na kolejnym potomku Adama, a dokładniej przy dziadku Noego. Już na pierwszy rzut oka Metuszelach to „dziadek idealny”. Długo żył (najstarsza opisana postać biblijna) i przeżył nawet swojego syna. Według tradycji żydowskiej (haggady) był wielkim uczonym, a do tego sprawiedliwym i pobożnym, który każdą swoją wypowiedź kończył modlitwą do Boga. Ze względu na jego zasługi potop nie nadchodził i został nawet wstrzymany na 7 dni po jego śmierci, aby jego rodzina mogła przeżyć żałobę.

Imię Metuszelach inaczej wymawia się po polsku Metuzalem. Znaczenie imienia nie do końca pozostaje jasne. Najczęściej tłumaczy się jako „mąż włóczni” lub „mąż strzały”, ale odnalazłem też inne tłumaczenie, które wiąże się z opisaną przeze mnie wyżej tradycją żydowską. To ostatnie tłumaczenie brzmi: „jego śmierć przyniesie”.

Na stronie Wikipedii przeczytamy, że długowieczność Metuzalema stała się przysłowiowa. Stąd można czyjeś długie życie określić w słowach: matuzalowy/matuzalemowy wiek, matuzalowe/matuzalemowe lata.

Znalazłem też wzmiankę o Metuzalemie w żydowskich legendach biblijnych. W jednej z nich podane jest, że Metuzalem wraz ze swoim wnukiem Noem wzywali wszystkich ludzi do nawrócenia. Wobec oporu ich słuchaczy autor legendy wkłada w usta Metuzalema takie słowa: „Czyńcie pokutę, wiedzcie bowiem, że Pan sprowadzi na was potop i rozkaże wodzie spłukać wasze ciała; i nie tylko to, gdyż los wasz stanie się przekleństwem także dla tych, co przyjdą po was”.

Tyle odnalazłem w różnych źródłach o tym bohaterze biblijnym. Co możemy z tym zrobić? W samej Biblii nie mamy zapisanych żadnych słów Metuszelacha. Korzystając jednak z tych dodatkowych źródeł możemy dojść do pewnych interesujących wniosków. Po pierwsze warto żyć tak, żeby na starość być „dziadkiem idealnym” lub „babcią idealną”. Mówię to też o sobie. Chciałbym długo żyć i chciałbym przekazać dużo dobrego następnym pokoleniom. Tak się złożyło w moim życiu, że obydwaj dziadkowie zmarli przed moim narodzeniem. Znam ich jedynie z opowieści i noszę w sobie taką tęsknotę wnuczka, który chciałby siąść i posłuchać opowieści dziadka. Pan Bóg mi to trochę zrekompensował, kiedy trafiłem do swojej pierwszej wspólnoty zakonnej w Katowicach. Najstarszy ojciec ze wspólnoty nazwał mnie tam kiedyś prawnuczkiem. Wtedy ja zacząłem go nazywać pradziadkiem. Czasem podczas rozmowy mogłem posłuchać opowieści sprzed wojny czy też różne inne ciekawostki z jego historii. Chciałbym też takie coś dać, jeśli dożyję takiego wieku.

Po drugie – starość może być udana. Niektórzy mówią, że Panu Bogu starość się nie udała. Tymczasem Metuzalem swoją długowieczność potrafił dobrze spożytkować. Razem z Noem wzywał do nawrócenia. Współpracował z wnukiem dla dobra innych ludzi. Był w tym nieustępliwy. Stąd może dlatego imię jego tłumaczy się mąż włóczni czy też strzały. Kojarzy się to z walką. Metuzalem walczył o życie innych. Można by powiedzieć, że wywalczył zatrzymanie kataklizmu aż do swojej śmierci.

Po trzecie warto pomyśleć nad tym, co chciałbym, żeby przyniosła moja śmierć. Słuchacze Metuzalema nie chcieli słuchać jego mądrości, więc jego śmierć przyniosła im potop. Niektórzy właśnie dlatego tłumaczą jego imię: „jego śmierć przyniesie” i traktują je jako proroctwo. Gdyby posłuchali Metuzalema jego śmierć przyniosłaby im ocalenie. A co przyniesie moja śmierć? Warto się nad tym zastanowić. Śmierć przyniesie na pewno tyle, ile przynosi nasze życie. Jeśli nasze życie będzie dobre, to śmierć może przynieść nawet jeszcze więcej. Można chociażby przypomnieć sobie śmierć Jana Pawła II. Świat stanął w miejscu. Nie da się do końca sprawdzić, jak zmieniło się życie poszczególnych ludzi. Jestem jednak przekonany, że jego śmierć wielu przemieniła. Przyznam się szczerze, że chciałbym, aby i moja śmierć przyniosła coś dla innych. Niełatwo się myśli o śmierci i czasem się boję o tym myśleć. Pociesza mnie jednak wiara w to, że śmierć Jezusa przyniosła nam życie wieczne. Śmierć nie jest już końcem wszystkiego, ale przejściem z jednego życia w drugie. Chciałbym więc tak żyć, żeby moja śmierć przekonała innych o tym, że czeka nas życie wieczne.