J.R.R. Tolkien – realista i ewangelizator [część 12 serii]

Prawdziwa wielkość pokory się nie boi

Pisarz stulecia wychodził z założenia, że każdy stworzony jest przez Boga a zbawiciel, który jest wszechmocny, wszechobecny, wszechwiedzący, oddziałuje na twórczość człowieka. Od Stwórcy J.R.R. Tolkien w darze, otrzymał wyobraźnię, traktując jako swój talent, skarb, który ma za zadanie rozwijać oraz prowadzić swoje życie twórcze w oparciu o Prawdę, której dawcą jest Bóg. Skoro On jest Stwórcą Świata to twórca Śródziemia uważał, że uzdolnienia, które otrzymał do tworzenia języków, opowieści, rozwijania fantazji, czyniły go subkreatorem. Nie traktował swojego zajęcia, jako stwarzanie Śródziemia, ale odkrywanie czegoś, co już istniało.

Wiedział, że współczesny mu człowiek odczuwa potrzebę fantazji, którą będzie mógł przyjąć jako coś prawdziwego, fantazji, w którą uwierzy. Tylko temu, co sam dobrze znał, mógł nadać cechy spójnej całości, która nie ma braków sama w sobie i zgadza się z prawem naturalnym, czyli zakłada istnienie Boga i nie oszukuje ludzkich zmysłów. Miał również świadomość, że musi zachować także proporcje w przedstawionym świecie, które ludzki umysł określa mianem prawdopodobieństwa. W ten sposób czytelnicy mogą zawiesić swoją niewiarę, zostają pozyskani. Stworzył świat, w którym „smoki mówią, czarodzieje posługują się magią, złe stwory tracą swoją cielesną formę, a magiczne pierścienie władzy rządzą i prowadzą do upadku”. Pomimo, że w powieści występuje wiele nadzwyczajnych sytuacji, trzeba zaznaczyć, że Śródziemie ma swoje prawa, których przedstawiciele danych ras nie przekraczają. Oni też mają ograniczenia. Gdy cel zbudowania takiej opowieści autorowi powiódł się a świat przedstawiony korespondował ze światem realnym, J.R.R. Tolkien stał się subkreatorem. Nie był bezpośrednim twórcą „ile raczej rzekomym odkrywcą innych światów, nie całkiem różnych od naszego, możliwych do odtworzenia w wyobraźni”. Cała sztuka, jak ją pojmował autor współczesnego eposu, była dla niego subkreacją, przez którą również wyrażał osobisty hołd dla geniuszu Stworzyciela, za swoje zdolności. Twórca, który zajął się kreowaniem świata wtórnego, zobowiązany był tak zbudować kosmologię swojego mitu tak, by była spójna w każdym szczególe.

Subtelna ewangelizacja

Czymś, co dla dużej części czytelników profesora Tolkiena jest ważne i angażuje ich, jest odczucie szacunku i autorytetu, uwidaczniające się na stronach powieści. Świat, w którym dzieją się przygody Drużyny Pierścienia jest rzeczywisty. Jest też zaproszeniem czytelnika, by zaangażował się osobiście w zrozumienie zawiłej fabuły, motywów, którymi kierują się bohaterzy i skutków ich działania. Może mocno oddziaływać nie tylko na wyobraźnię, ale również skonfrontować, odświeżyć i przywrócić obraz osobistych cnót oraz ideałów. Taka forma twórczości J.R.R. Tolkiena prowadzi czytelników do zawieszenia niewiary, wejścia w świat przedstawiony bez blokad, oporów ideologicznych. W ten sposób przez literaturę fantasy, tam gdzie z prawdą i wartościami jakie ją warunkują nie można dotrzeć do człowieka „frontowymi drzwiami”, otwiera się droga dojścia „bocznym wejściem”. Autor współczesnego eposu przekazuje także w subtelny sposób pojęcie dobra i zła. Ostrość chrześcijańskiego wyrazu twórczości autora „Władcy Pierścieni” oddaje J. Pearce: „W nieprzeniknionej ciemności czarnego Pana i jego sług z otchłani, upiorów Pierścienia, odczuwamy osobową obecność Zła. Sauron i jego słudzy wywołują w nas wstręt swoją ohydną realną nieobecnością dobra (…) Tolkien jest równie przekonujący w przekazywaniu dobra. W bezpretensjonalnej niskości Hobbitów, widzimy wywyższenie pokory. W ich nieskwapliwym heroizmie, dostrzegamy męstwo uszlachetnione skromnością. W nieśmiertelności elfów, w smutku i melancholijnej mądrości, którą on wywołuje, odbieramy przeczucie, że śmiertelność człowieka jest darem, który kończy wygnanie doczesności na tym łez padole i nobilituje przez śmierć do mistycznej jedności z Bogiem poza końcem czasu”.

Umyć okna

Gdy mit prowadzi do prawdy, jego funkcją stało się według J.R.R. Tolkiena również: „uzdrowienie, ucieczka, pocieszenie”, by odzyskać jasne spojrzenie, świeżość widzenia. By widzieć rzeczy tak, jak przeznaczone jest nam je widzieć. „Pisarze z kręgu Inklingów wierzyli, że dobra literatura może prowadzić człowieka ku zbawieniu, właśnie przez to swoiste odświeżenie istotnych pojęć”. Autor rozwijał myśl: „Musimy umyć okna, aby uwolnić świat zewnętrzny od brudnych zacieków trywialności i powszedniości”. Odnowa i uzdrowienie, które można odnaleźć w fantazji według koncepcji autora powieści stulecia znajduje też swoje źródło w odrzuceniu pokus władzy i przyjemności, by iść drogą ofiary i wyrzeczenia, wbrew pozornej logice. W ten sposób autor bronił prawdziwych intencji co do swojej twórczości. Gdy pojawiały się kolejne wydania „Władcy Pierścieni”, a sama powieść zyskiwała coraz więcej sympatyków, wśród krytyków podnosiły się głosy oskarżeń wobec J.R.R. Tolkiena o eskapizm – ucieczkę od życia, w dobie realizmu. Pisarzowi stulecia zarzucano odejście od realnego opisu świata oraz nie akceptowanie popularnej literatury faktu, a przejście do świata symbolizmu, wykreowanego heroicznego Śródziemia. Tymczasem „miał pełną rację Tolkien broniąc się przed oskarżeniem go o eskapizm, czyli o uwolnienie się lub ucieczkę przed problemami (…) Świat opisywany w Śródziemiu nie jest światem ucieczki połączonej z porzuceniem własnych obowiązków, prac i zadań, lecz przeciwnie: jest własną autentyczną ojczyzną, własnym przygarniającym domem, aktualnie przygaszonym i zniszczonym najgorszymi wynikami nowożytności, będącej córką ideologicznych utopii. Jest to świat (…) odważnej ucieczki więźnia a nie tchórzliwego oddalenia się dezertera”. W dobie gdy nasza kultura często jest przepełniona smutkiem, życie redukowane do ziemskiego wymiaru, gdy zauważa się coraz większe przyzwolenie na zło, cynizm i egoizm, J.R.R. Tolkien ukazuje świat wartościowych bohaterów i cnót bliski realiom rzeczywistego świata. Nie ogranicza się tylko do prezentacji świata w swojej powieści, lecz również uzmysławia czytelnikom, że to pragnienie bohaterstwa kryje się w każdym człowieku.

Katolickie serce

Wśród katolickich, angielskich pisarzy dwudziestego wieku twórczość J.R.R Tolkiena łamie plan apologetyki chrześcijańskiej, ze względu na brak elementów religijnych. Jednak twórca Śródziemia jasno wyrażał swoje poglądy, dotyczące kontekstu swojej twórczości. W liście do Roberta Murraya SJ, który wyjawił J.R.R. Tolkienowi swoje przeczucia dotyczące wątku religijnego w dziele, Ronald przyznał, że: „Władca Pierścieni jest oczywiście zasadniczo dziełem religijnym i katolickim; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie (…) Element religijny został bowiem wchłonięty przez opowieść i jej symbolikę”. „Zgodność ze stanem łaski”, jaką dostrzegał ojciec Murray w powieści, została skomentowana przez Johna Tolkiena: „pod pewnymi względami jesteś bardziej spostrzegawczy niż ktokolwiek inny i nawet mnie wyraźniej ukazałeś pewne aspekty mojego dzieła”. Przyjaciel profesora George Sayer również uznał, że „utwór ten byłby zupełnie inny, gdyby Tolkien nie był Chrześcijaninem”.

Muzyka:

Źródła:
R. Derdziński, Pozostawali oni pod prawem…, „Simbelmyne” 28(2008).
C. Duriez, Tolkien i C.S. Lewis. Historia niezwykłej przyjaźni.
M. White, Tolkien: biografia.
Mit, w: J. Wojnowski (red.), Wielka Encyklopedia.
A. Szyjewski, Prawda a mit, „Znak” 09(2004)
D. Grotta, Tolkien – Twórca Śródziemia.
J.R.R. Tolkien, Drzewo i liść oraz Mythopoeia.
J. Pearce, Prawdziwy Mit, „Christianitas”, 11/12(2002).
J. Badeni OP, Magia i łaska, „Znak”, 09(2004).
P. Gulisano, Tolkien. Mit i łaska.
R. Murray, J.R.R. Tolkien i sztuka przypowieści, w: Tolkien. Księga pamiątkowa, J. Pearce (red.).
J. Pearce, Introducing J.R.R. Tolkien…, w: The Hidden Meaning of The Lord of the Rings.
P. Gulisano, Mitologia a Teologia dziejów: J. R. R. Tolkien, „Communio”, 3(2006).
P.J. Kreeft, The Philosophy of Tolkien.
J.R.R. Tolkien, Listy.