Oda do Oblackiej Przystani… O Przystani, o wspaniała…

A co? Nie wolno nam? A wolno! To na cześć naszej restauracji. Tak długo czekaliśmy na jej uruchomienie! Jest radość. Jest entuzjazm. Czy jest i wena? Sami oceńcie.

Oda do Oblackiej Przystani

O Przystani, o wspaniała!
Dziś nam radość zgotowałaś!
Gotowanie twą naturą,
raczysz nas rosołem, kurą,

pesto, pstrągiem i schabowym,
i spaghetti wyborowym!
A shoarma? Toć delicje!
To kucharzy są ambicje,

by najlepszą podać strawę.
A na deser, dobrą kawę!
To kelnerek już zadanie,
obsługują miłe panie,

co z uśmiechem oraz wdziękiem,
ekspres włączą z pstryczka dźwiękiem.
Ciastko na talerzyk dadzą,
goście na to nie poradzą.

Trzeba tylko się odprężyć,
spotkać można miłych księży,
porozmawiać, powspominać,
o tych wszystkich, pięknych chwilach,

co z Kokotkiem sie kojarzą.
Chwila! Bo już kawę parzą…
Zdążę jeszcze wyjść na taras?
Przecież wrócę tutaj zaraz.

Oko chcę nacieszyć tobą,
Stawie Posmyk, żadną mową,
nie oddamy twej urody,
w słońcu mienią się cne wody.

Las dopełnia kolorytu,
on dodaje apetytu.
Całe miejsce – Boży cud!
Niech tu ciągnie cały lud.