Różaniec – historia prawdziwa

To nieprawda, że modlitwę różańcową wymyśliło Radio Maryja. Ani nawet święty Jan Paweł II. To nieprawda, że różaniec jest niebiblijny. To nieprawda, że różaniec jest tylko w KK. I nieprawda, że na różańcu modlą się jedynie proste babcie z parafialnych wspólnot. Pisałem, że jedną z najstarszych chrześcijańskich modlitw jest tak zwana modlitwa Maryjna. Pod Twoją obronę. Trzeci wiek naszej ery. A jak jest z Różańcem? To jedna z najbardziej obśmianych, kontrowersyjnych i zarazem najważniejszych modlitw Kościoła.

Dwie legendy

Pierwsza głosi, że modlitwę różańcową sama Maryja podyktowała świętemu Benedyktowi. Zakonnik toczył mało skuteczne boje z herezjami albingensów. To taka francuska sekta z okolic XII i XIV wieku, która odrzucała świat materialny, a Jezusa nie uznawała za człowieka. Benedykt modlił się, pościł i nic. W końcu objawiła mu się Najświętsza Panienka i poleciła, by do swojego arsenału dorzucił tzw. Psałterz Maryi, czyli 150 zdrowasiek i 15 Ojcze nasz. Benedykt posłuchał i zadziałało.

Druga legenda dotyczy samej nazwy. A było to tak. Żył sobie kiedyś pewien leniwy młodzieniec, którego jedynym dobrym uczynkiem było codzienne zbieranie róż, robienie z nich wieńca i ozdabianie nim figury Maryi. Pewnego dnia poczuł powołanie i wstąpił do zakonu. W tej sytuacji musiał pożegnać się ze swym różańcowym zwyczajem. Smutno mu z tego powodu było bardzo. Nawet rozważał odejście z klasztoru. Ale pewien stary mnich udzielił mu takiej rady:

Jeśli chcesz życiem nowym cieszyć Maryję Królowę, z szlachetnych czynów wianek w każdy dzień niech dostanie. Wplataj weń słowa chwały (…) po pięćdziesiąt Zdrowaś Maryja codziennie będziesz odmawiać. To już będzie cały wieniec, który ona bardziej ceni niźli lilie, niźli róże.

Fakty

Za protoplastę Różańca uważa się żyjącego w III wieku świętego Pawła z Teb. To pierwszy chrześcijański pustelnik, święty zarówno katolików jak i prawosławnych. Każdego dnia starał się odmawiać 300 razy Ojcze Nasz. Do odliczania tych modlitw używał 300 kamyczków, które układał sobie na kolanie i stopniowo zrzucał. Mniej więcej od VI wieku do takiego liczenia używano już sznurka z paciorkami. Generalnie pierwowzorem Różańca był psałterz benedyktyński. Czyli wspólne odmawianie wszystkich 150 psalmów w ciągu tygodnia. Jak mnich nie umiał czytać to był zobowiązany do określonej liczby Ojcze nasz. Benedyktyni z Cluny odmawiali za swoich zmarłych braci 50 Ojcze nasz za spokój ich dusz. Templariusze takich Ojcze nasz musieli odmówić już 100. Codziennie przez tydzień. Dwunastowieczni cystersi, którzy nie odmawiali brewiarza musieli codziennie odmówić 50 Ojcze nasz. Już u nich dla ułatwienia modlitwy pojawia się sznur z paciorkami. Co ciekawe, zaczęto go nazywać Rosarium, czyli Wieńcem z róż. Ale to jeszcze nie był Różaniec. Przynajmniej nie w takiej formie, w jakiej znamy go dzisiaj. Wciąż brakuje Zdrowaś Maryjo.

Zdrowaś Maryjo

To stara chrześcijańska modlitwa, oparta o słowa Ewangelii. Składa się z trzech części. Najstarsze dwie to po prostu cytaty z Ewangelii: słowa archanioła Gabriela wypowiedziane wobec Maryi w czasie Zwiastowania (Łk1,28) i słowa świętej Elżbiety wypowiedziane do Maryi w czasie Nawiedzenia (Łk1,42). W XIII wieku po tych dwóch frazach zaczęto dodawać imię Jezus, aby nikt nie miał wątpliwości, Kto jest w centrum tej modlitwy. I słusznie. Trzecia część Zdrowaś Maryjo powstała dopiero w XIV wieku, kiedy w Europie zaczęła grasować dżuma. W słowach tej trzeciej części można wyczuć grozę tamtych dni: módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. W roku 1566 papież Pius V nakazał umieścić te słowa w rzymskim brewiarzu i uczynił ją oficjalną modlitwą Kościoła. Ostatecznie kształt modlitwy różańcowej ustalił w XV wieku dominikanin Alamus a la Roche. To on ustalił liczbę 150 zdrowasiek na wzór 150 psalmów. Podzielił wszystko na dziesiątki, które poprzeplatał Ojcze nasz. I do tego jeszcze założył pierwsze na świecie bractwo różańcowe. Tak, to dzięki dominikanom różaniec stał się modlitwą całego Kościoła.

Tajemnice

Z tym też nie było tak hop-siup. Najpierw błogosławiony Dominik z Prus z klasztoru w Trewirze w 1409 roku wyodrębnił po swojemu tajemnice z życia Jezusa i Jego Matki. Było ich (uwaga) 50. I tak to przez lata działało. Dopiero wspomniany Alamus a la Roche postanowił zrezygnować z tej drobnicy i ustanowił nowy porządek. I od jego reformy mamy trzy tajemnice: Wcielenie, Męka i Uwielbienie.

Szlify końcowe

Sykstus IV w bulli z 9 maja 1479 roku zaleca codzienne odmawianie różańca. W 1521 Albert da Castello zastępuje nazwę Psałterz Najświętszej Maryi Panny nazwą Różaniec Maryjny, wprowadza na początku Credo, trzy razy Zdrowaś Maryjo oraz ostatecznie wyodrębnia trzy części: Radosne, Bolesne i Chwalebne. To nie wszystko. Dwie ostatnie tajemnice, które do tej pory brzmiały Zaśnięcie Najświętszej Maryi Panny i Powtórne przyjście Chrystusa w chwale przemianował na Wniebowzięcie oraz Ukoronowanie. Pius V w bulli z 17 września 1569 roku zatwierdza wezwanie Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen, a na zakończenie każdej dziesiątki dorzuca Chwała Ojcu. Natomiast w 1826 roku niejaka Paulina M. Jaricot zakłada w Lyonie Stowarzyszenie Żywego Różańca, które siedem lat później legalizuje Grzegorz XVI. I wydawało by się, że tu już nic nowego nie może się wydarzyć. Aż do października 2002 roku kiedy Jan Paweł II w liście apostolskim o różańcu proponuje dodatkową jego część. Część tajemnic światła, które obejmują publiczną działalność Jezusa. To była tylko propozycja. Ale katolicy potraktowali to na tyle serio, że różaniec od tamtego października momentalnie stał się modlitwą czteroczęściową.

Z innych podwórek

Swój różaniec mają też buddyści. Nazywa się Jamdze lub Mae. To taki sznur modlitewny używany do odmawiania 108 razy jednej z ichniejszych mistycznych formuł. Dlaczego akurat 108 – nie mam pojęcia. Mają też swój różaniec i muzułmanie. To Tasbih, Misbaha lub Subha. Też taki modlitewny sznur na którym odmawia się 33 lub 99 razy jeden z atrybutów Boga. Oczywiście prawosławni nie mogą być gorsi. U nich różańce nazywają się kamboskion lub lestowka. Za zdrowaśkę robi tutaj modlitwa Jezusowa: Jezu Chryste, synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną grzesznikiem. Najczęściej odmawiana jest po 111 razy. I teraz największe zaskoczenie. Okazuje się, że swój różaniec mają też nasi Bracia protestanci! Choć generalnie są jego największymi wrogami. Na przykład różaniec luterański. Inaczej zwany Jezusowym albo postnym. Identyczny jak katolicki poza kilkoma wyjątkami. Zamiast Zdrowaś Maryjo jest modlitwa Jezusowa i zmienione są nazwy dwóch ostatnich tajemnic. A na końcu odmawia się Magnificat. Podaję za Wikipedią i gdzieś tam jeszcze o tym doczytałem. Może to jest fake. A może nie. Wracam do swoich.

Kończąc cytuję fachowca najwyższej próby:

Różaniec, właśnie wychodząc z doświadczenia Maryi, jest modlitwą wyraźnie kontemplacyjną. Pozbawiony tego wymiaru, okazałby się wyzuty ze swej natury, jak podkreślał Paweł VI: Jeśli brak kontemplacji, różaniec upodabnia się do ciała bez duszy i zachodzi niebezpieczeństwo, że odmawianie stanie się bezmyślnym powtarzaniem formuł, oraz że będzie w sprzeczności z upomnieniem Chrystusa, który powiedział: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani (Mt 6, 7). Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa, rozważanych jakby sercem Tej, która ze wszystkich była najbliższa Panu, i by otwarte zostały niezgłębione tych tajemnic bogactwa. – Święty Jan Paweł II.

Różaniec to modlitwa, którą dał nam Kościół. Kilkadziesiąt paciorków związanych sznurkiem. Zaraz, zaraz, gdzieś to już czytałem:

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Mt 18,18