„Mordercze Szerszenie”. Dementujemy fejka

W amerykańskim internecie huczy od doniesień o morderczych szerszeniach, które zabijają ludzi. Ponoć pojawił się też w Polsce. Jeśli chcesz żyć w strachu, to proszę bardzo. To kolejny fake news spreparowany do budowania w społeczeństwie strachu. Teraz wyjaśnimy – dlaczego.

Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak morderczy szerszeń, choć niektórzy próbują zapisywać to jak nazwę własną, z wielkich liter – Morderczy Szerszeń. Gatunek, o który chodzi, to szerszeń azjatycki, który jest największym szerszeniem, a jednocześnie przedstawicielem osowatych. Obejrzenie tego stwora na YouTubie może budzić ciekawość, ale spotkanie na żywo, na pewno nie napawa komfortem. Ma od 2,5 do 4,5 cm długości i prawie 8 cm rozpiętości skrzydeł. Lepiej nie oglądaj zzoomowanych zdjęć głowy tego potwora przed snem! 😉 W dodatku jego użądlenie przypomina wbicie rozżarzonego pręta pod skórę, które trwa przez 6 godzin.

Sprawdził to Coyote Peterson, bohater kanału Brave Wilderness, w którym za najciekawszą serię wielu uważa cykl nagranych na żywo najboleśniej żądlących owadów świata. Powstała na tej podstawie lista 10 najboleśniejszych owadzich ukłuć. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Czego się nie robi dla nauki… I oglądalności? 🙂

Jakie jest zagrożenie?

Szerszenie azjatyckie przypłynęły na statkach na ziemie, które nie są ich naturalnym środowiskiem. W nich rzeczywiście mogą być zagrożeniem dla ekosystemu. Kilka takich wojowników potrafi zniszczyć cały ul odgryzając głowy pszczół miodnych potężnymi szczękami i żądląc na zabój. Tylko w Azji pszczoły w wyniku ewolucji nauczyły się pokonywać te bestie, otaczając je chmarą i drżącym ruchem podgrzewać napastnika do ugotowania (same pszczoły mają wyższą tolerancję na wysoką temperaturę). Niekontrolowane rozprzestrzenienie się tych owadów może mieć dramatyczne skutki dla środowiska naturalnego, ale podejmowane są środki kontroli tych owadów. Znajduje się raczej tylko pojedyncze osobniki, a w Kanadzie zaobserwowano dotychczas tylko jedno gniazdo, które natychmiast zniszczono.

A co z ludźmi? Za antyradio.pl cytujemy wypowiedź Floyd Shockley – entomolog z Smithsonian National Museum of Natural History:

Nie powinniśmy się tym martwić. Więcej ludzi rocznie w USA umiera od użądleń pszczół niż od użądleń szerszeni w skali świata. Od 60 do 80 osób [w USA] traci życie od reakcji [alergicznych] z powodu użądleń pszczoły miodnej, tylko 40 osób rocznie ginie w Azji na skutek reakcji alergicznych po użądleniu przez [szerszenie azjatyckie], głównie w Japonii. 

O to w tym chodzi. Choć użądlenie szerszenia azjatyckiego jest potwornie bolesne, do śmierci doprowadzić może tylko wiele jednoczesnych ukłuć. Do tego dojść może tylko, gdy nierozważnie zaatakowalibyśmy ich gniazdo. Nie polecamy. Śmierci w wyniku owadzich użądleń to najczęściej efekt alergicznej reakcji na ich jad. Nie u każdego ona występuje.

Kto chce na tym zyskać?

Obserwujmy rzeczywistość świadomie i szukajmy zawsze celu publikacji informacji w internecie. Podobnie w innych mediach i kanałach społecznych. Najczęściej są one używane do spełnienia czyichś partykularnych korzyści. Wywoływanie emocji takich jak gniew, czy strach to skuteczne metody przyciągania widzów. Kraje posiadają zespoły naukowców, w tym przypadku – entomologów – którzy znają zagrożenia z bliska i kontrolują różne zjawiska. Z pewnością fala paniki nie przyniesie niczego dobrego, oprócz wzrostu gotówki w portfelach serwisów informacyjnych.

Poniżej prezentujemy film (w j. angielskim) pana Petersena, w którym rozprawia się z morderczymi szerzeniami rzeczowo w 10 punktach.