Biblijny kwadrans – Jared

Przeczytaj: Rdz 5

Małymi kroczkami idziemy do przodu, ale co chwile robimy przystanek. Może to być nieco uciążliwe, ale jest potrzebne i to rozważanie wyraźnie mi to pokazało. Tym razem zatrzymujemy się przy Jeredzie. Jego imię z hebrajskiego można dosłownie przetłumaczyć jako: „władca”, „zstępujący”, „pochodzący z nieba”. Nie przypomina wam to czegoś? Z pewnością nasze myśli pobiegną od razu w kierunku Jezusa – władcy, który zstąpił z nieba do nas na ziemię. Takie imię jednak otrzymał człowiek z krwi i kości, który żył na długo przed ziemskimi narodzinami Jezusa. Jaki z imienia Jereda możemy wyciągnąć pożytek dla naszego życia? Jego imię uczy nas 3 podstawowych rzeczy.

Po pierwsze – jesteś władcą! Człowiek jest koroną stworzenia. Koronę nosi władca. Kiedy słyszymy o Jeredzie, to możemy sobie przypomnieć tę fundamentalną prawdę na temat naszego życia. Mam tożsamość władcy. Uczyniony na obraz i podobieństwo Boże odziedziczyłem władzę nad całym stworzeniem. Otrzymałem tak wielką godność. Prawdziwego władcę jednak poznaje się po tym, jak włada. Prawdziwym władcą nie jest się z automatu, ale na to się zapracowuje swoim życiem. Każdy rodzic z pewnością by się ze mną zgodził, że ojcem czy matką nie jest się od razu, ale dopiero wychowanie, codzienność z dzieckiem pokazuje, czy staje się ojcem lub matką. Na to się pracuje. Tak samo patrzę na swoje kapłaństwo i życie zakonne. Nie dostałem instrukcji obsługi tej godności. Oczywiście byłem do tego przygotowywany, ale zapewniam – nie wystarczyło, bo nie mogło wystarczyć. Tak naprawdę ciągle trwa mój proces stawania się zakonnikiem i księdzem. Podobnie ma się sprawa z naszą tożsamością władcy stworzenia. Dlatego, żeby ten proces szedł w dobrą i zdrową stronę, imię Jered znaczy również „zstępujący”.

„Zejdź na ziemię” – może słyszeliśmy to niejeden raz. Masz wyjątkową tożsamość, unikatową, ale – jak to w Spidermanie mawiał wujek Pitera Parkera – „wielki dar wiąże się z wielką odpowiedzialnością”. Dlatego warto zstępować z pozycji władcy do pozycji sługi. Tak też zrobił Jezus – Pan i Władca wszechświata – kiedy przewiązał się prześcieradłem, uklęknął i umył uczniom nogi. Jezus pokazuje jak być prawdziwym Jeredem, to znaczy władcą zstępującym z tronu po to, by służyć innym. Kurczowe trzymanie się tożsamości władcy i odwoływanie się do niej przy każdej możliwej sytuacji prowadzi do tego, że kurczowo trzymamy się tronu i nie chcemy z niego schodzić. To nas raczej oddali od ludzi niż do nich przybliży. Napoleon Bonaparte powiedział takie słowa: „Aleksander, Juliusz Cezar, Karol Wielki i ja zbudowaliśmy mocarstwa. Na czym jednak oparliśmy to, co stworzyliśmy? Na władzy. Jezus Chrystus swoje królestwo zbudował jedynie na miłości; a teraz, w obecnych czasach, miliony ludzi gotowe są oddać za Niego życie”.

Ostatnie znaczenie imienia Jered to „pochodzący z nieba”. Potomkowie Adama – Setyci – a wśród nich Jered znajdowali się poza rajskim ogrodem. Mogło się wydawać, że coraz bardziej się od niego oddalają, ale tak naprawdę każde następne pokolenie, które przychodziło na świat, zbliżało całą ludzkość do momentu narodzin Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. On nadał nam wszystkim nowy kierunek. Nie musimy więcej oddalać się od raju, ale możemy teraz do niego coraz bardziej się zbliżać. Jezus przypomniał nam, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Warto więc żyć tak, żebyśmy dali dobre świadectwo swojego pochodzenia. Warto żyć tak, żeby pokazać innym, że idziemy w kierunku nieba.

Być Jeredem swoich czasów to być i władcą i sługą w jednym. To siedzieć na tronie, ale umieć z niego zejść, gdy tylko tego potrzeba. To wiedzieć skąd pochodzę i dokąd zmierzam. Jako dzieci Boga jesteśmy dziedzicami Jego królestwa. Porozmawiaj więc dzisiaj z Panem Bogiem o tym, jakim jesteś Jeredem. Porozmawiaj o tym, na czym opierasz swój autorytet, jak wygląda twoja służba innym i czy wiesz, dokąd w ogóle w życiu zmierzasz. Na początku napisałem, że stawiamy małe kroczki. Robimy to, żeby niczego nie przeoczyć, a zwłaszcza takich fundamentów, które skrywa imię Jereda.