39 lat temu wystrzelił Browning kaliber 9 mm. Pistolet trzymały dwie osoby!

Ochrona zalecała ojcu świętemu większe środki ostrożności. Jednak papież kochał ludzi, chciał być blisko nich. Dlatego w czasie audiencji na Placu św. Piotra przemieszczał się Fiatem Nuova Campagnola, cabrio, z pokładu którego łatwo było uścisnąć dłonie wiernych.

W kluczowym momencie papież do uścisku przygarnął i podniósł małą Sarę Bartolli, czym nieświadomie utrudnił zamachowcowi oddanie precyzyjnego strzału. Jednak już chwilę potem ciało papieża przebiły dwa pociski, wystrzelone z Browninga HP 9 mm. Był to ciemny, metalicznie szary pistolet o dwudziestocentymetrowej lufie, obudowanym spuście, 13 nabojach w magazynku. Belgijska produkcja zaprojektowana pierwotnie na zlecenie francuskiej armii. Nikogo to jednak nie obchodziło w momencie, kiedy dało się podwójny huk wystrzału.

Dlaczego podwójny?

Ali Agca pomimo pierwotnie kamiennej twarzy zamachowca, musiał mieć nie lada zdziwienie wymalowane na twarzy. Po dwóch wystrzałach, broń się zacięła. Nie tak to miało wyglądać. Była to doskonała broń do zabijania, niezawodna. A zamachowcy strzelają do skutku. Miały paść trzy strzały, ale broń się zablokowała. Lub raczej – ktoś ją zablokował. Turek niezbyt długo to rozważał (chyba, że później w więziennej celi), bo niedługo po użyciu broni został ujęty. Tymczasem krwawiący Jan Paweł II odwożony był do szpitala.

W swojej książce Pamięć i tożsamość pisał: Pamiętam tę drogę do szpitala. Zachowałem jeszcze przez pewien czas świadomość. Miałem poczucie, że przeżyję. Cierpiałem, był powód do strachu, ale miałem taką dziwną ufność. Mówiłem do ks. Stanisława, że wybaczam zamachowcowi.

Dlaczego dwie osoby?

Browninga trzymał w ręku nie tylko Ali Agca, ale jeszcze ktoś. Ojciec święty jasno o tym mówił. To Matka Boża. To Ona niczym bohater fantastycznego filmu „Ścigani” z 2008 r. podkręciła kule tak, żeby ominęły one kluczowe narządy. Lekarze wypowiadali się o cudownej, wręcz nieprawdopodobnej trajektorii lotu pocisków.

Sam papież tak o tym mówił: Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę.

Było to dokładnie 39 lat temu, 13 maja 1981 r. na placu św. Piotra. W podzięce za ratunek życia, ojciec święty odwiedził Matkę Boską Fatimską w jej sanktuarium i ofiarował pocisk jako wotum dla ukochanej Matki.