Biblijny kwadrans – SłabENOSZ

Przeczytaj: Rdz 4, 26

Lipny, mały, wątły, zmizerowany, niewytrzymały, nieodporny, nędzny, chorowity, chałowy, niewielki, podły, denny, mimozowaty, lichy, delikatny, cherlawy, mizerny, mierny, tandetny, pośledni, marny, kiepski, słabowity, wycieńczony, nijaki, anemiczny, niedobry, dziadowski, wymizerowany, nikły… to słowa bliskoznaczne do wyrazu „słaby”.

Pierwszy potomek Seta miał na imię Enosz. Kiedy autor Księgi Rodzaju odnotowuje jego narodziny, to dodaje: „Wtedy zaczęto wzywać imienia Pana”. Bardzo ciekawe jest to, że wzywanie Pana zaczęło się od momentu narodzin Enosza. Może wyjaśnienie kryje się właśnie w znaczeniu jego imienia, które oznacza dosłownie: „słaby, śmiertelny człowiek”?

Nazwał Cię ktoś kiedyś słabeuszem? To może bardzo boleć, może kogoś wykluczyć, odebrać wartość. Zapewne dlatego od Enosza zaczęto przyzywać imienia Pana. Od tej pory zaczęło się też bowiem coraz to większe zmaganie człowieka z narastającą słabością. Skoro człowiek tak osłabł, to jego nadzieja pozostała jedynie w Bogu, który nie przestał być mocny. Doskonale to widać w jednym z psalmów dawidowych: „Miłuję Cię, Panie, Mocy moja, Panie, ostojo moja i twierdzo, mój wybawicielu, Boże mój, skało moja, na którą się chronię, tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono!” (Ps 18, 2-3).

Każdy nosi w sobie jakąś słabość. Nie jesteśmy doskonali i bez skazy. Pamiętam, jak kiedyś usłyszałem dramatyczną historię o chłopaku, który przez wszystkie lata w domu słyszał od rodziców: „możesz być kim zechcesz”. Pewnie nie mieli nic złego na myśli, ale przez przypadek wpoili dziecku, że stać go na wszystko; że do wszystkiego się nadaje. No i jak dorósł i poszedł na studia, to okazało się, że w tej działce, którą wybrał, akurat kompletnie sobie nie radzi. Jego świat się zawalił, bo przez całe życie był przekonany, że wystarczy chcieć kimś być, a reszta idzie z górki. Nie był przygotowany na zmierzenie się ze swoją słabością.

Imię Enosza stawia przed nami spore wyzwanie. Imię w Biblii pokazuje tożsamość człowieka. Enosz żył ze świadomością słabości. Nie wiemy do końca, czy w tej sytuacji szukał oparcia w Bogu, ponieważ Biblia w zasadzie nic o tym nie mówi. Legendy i apokryfy biblijne wypowiadają się niezbyt pochlebnie. Na przykład w apokryficznej księdze Henocha jest napisane, że Enosz był głową czcicieli bałwanów. W żydowskiej legendzie – przy okazji rozważania na temat Seta – dowiedzieliśmy się, że Enosz bawił się w Pana Boga, próbując utworzyć z prochu człowieka. Nie ma więc zbyt optymistycznego obrazu, ale jakikolwiek byłby prawdziwy, to jedno jest pewne. Bóg o słabym, śmiertelnym człowieku ciągle pamięta. Król Dawid, pisząc Psalm 8, napisał: „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz…” (Ps 8,5). Użył w nim tego samego hebrajskiego słowa, którego rdzeń określa imię „Enosz”. Nawet jeśli słabość to nasza tożsamość, Bóg o nas pamięta! Skoro pamięta, to też nigdy nie zapomni. Pozostaje tylko nauczyć się przyjmować swoją słabość.

Jednym z większych odkryć w życiu człowieka jest zaakceptowanie tego, że jest słaby; że może czegoś nie umieć. To bardzo uwalniające doświadczenie. Mogę czegoś nie umieć i da się z tym żyć. Kto odkrył coś takiego, doskonale zrozumie, o co mi chodzi. Spada wtedy ogromny ciężar z serca, łapiemy dystans do wielu niemiłosiernych wymagań świata i ludzi, przestajemy się ciągle porównywać z innymi, nie katujemy się niepotrzebnymi zajęciami. Mogę być słaby i nie ma w tym nic złego, i to nie ma wpływu na moją wartość. W odkryciu takiej prawdy o swoim życiu, w odkryciu w sobie Enosza pomaga właśnie wzywanie Pana. To dzięki Niemu zobaczymy, że moc w słabości się doskonali (2 Kor 12,9). To Jego bezwarunkowa miłość sprawia, że patrzymy na siebie w prawdzie. To Jego miłosierdzie przekonuje nas o tym, że słabość nie przekreśla przyjaźni z Nim. „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13) – pisał św. Paweł.

Mam dla Ciebie, drogi czytelniku, małe zadanie. Wróć do tych wszystkich synonimów, które wypisałem na początku i przeczytaj je kilka razy. Podczas czytania spróbuj skupić się na tym, co serce będzie Ci podpowiadać na temat Twoich słabości. Spróbuj je wypisać na kartce, a potem na modlitwie porozmawiać o nich z Panem Bogiem. Zadbaj przy tym, żeby to nie było dobijanie siebie słabościami, ale pełna miłości rozmowa z przyjacielem, który nie odrzuca, ale przyjmuje nas takimi, jacy jesteśmy.