Dobro to nie wszystko

Świat, człowiek, dziecko – każdy pragnie autorytetu. Pragnie kogoś na kim można się wzorować. Każdy chce spotkać człowieka o którym będzie mógł powiedzieć – to jest ktoś. Chce być taki jak on. Często też zastanawiamy się kogo delegować do pełnienia ważnych funkcji, komu powierzyć ważne zadania. Pytamy, komu powierzyć troskę o wychowanie dzieci, nauczanie, troskę o Ojczyznę. Na wszystkie te pytania odpowiada nam Chrystus. Nie personalnie, co prawda, ale przez podobieństwo.

„Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” Dobry pasterz. Kluczowe wydaje się być z początku słowo „dobry”. Tutaj łatwo się zwieść. Lubimy bowiem ludzi dobrych: takich którzy służą, którzy się angażują. Dobro nas pociąga. Stąd mnóstwo organizacji dobroczynnych. Ich ogrom mogliśmy zauważyć ostatnio wybierając te, którym przekażemy jeden procent naszego podatku. To czynienie dobra łatwo się rzuca w oczy, kiedy objawia się przez łagodzenie cierpienia, dostarczanie rozrywki, wzbogacanie stołów, leczenie chorób. Czynienie dobra. Piękna sprawa. Ale dobry pasterz to nie ktoś, kto czyni dobro. Powtórzę jeszcze raz, bo tu Jezus nas mocno sprowadza na ziemię – dobry pasterz to nie ktoś czyni dobro!

Zadziwiające. Bycie dobrym, bycie odpowiednim autorytetem nie polega na tym ile wydam ciepłych posiłków, ile oddam ubrań, ile osób uleczę, albo ile osób dzięki mnie będzie się dobrze bawić. Spójrzmy na Chrystusa. Widzimy że On robił wiele z tych rzeczy: uzdrowił paralityka, epileptyka i wielu innych, dał jeść tłumom słuchającym Go na pustyni, sprawił, że na weselu w Kanie kosztowali najlepszego wina czy też wskrzesił Łazarza i chłopca z Nain, kiedy wzruszył się nad jego matką. Jezus robił wiele z tych dobrych rzeczy. Trzeba Go w tym naśladować. Jest to godne uznania i szacunku. Należy jednak pamiętać o jednym – żadna z tych rzeczy sama w sobie nie decyduje o tym, czy ktoś jest dobrym pasterzem. Dobry pasterz to nie ktoś kto czyni dobro! Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce. Tu jest sedno sprawy. Najemnik też może dać jeść. Najemnik też może kupić leki. Najemnik też może się zatroszczyć o opiekę medyczną. Ale najemnik nie zrobi jednej rzeczy – nie odda życia. Nigdy. I tu nie ma żadnej alegorii czy przenośni. Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce. Dosłownie. Mamy dowód. Krzyż. Tam ujrzymy w pełni Dobrego Pasterza. Ten znak, to jest odpowiedź Chrystusa dla wszystkich tych którzy chcieliby powiedzieć: przesadza. Ten znak to jest odpowiedź Chrystusa dla wszystkich tych, którzy chcieliby powiedzieć, że nie ma takich pasterzy. Ten znak to jest odpowiedź Chrystusa dla wszystkich tych, którzy chcieliby wam wmówić, że się nie da, że za dużo oczekujemy, że jesteśmy skrajni. Ten znak krzyż to nie jest skrajność – to jest dobroć. Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce.

Tylko temu można powierzyć troskę o siebie i o swoich najbliższych, kto przychodzi tak, jak Chrystus. Tylko ten zasługuje na bycie dla nas autorytetem, kto przychodzi tak, jak Chrystus. Tylko temu mogę powierzyć swoje życie i zbawienie – kto przychodzi tak, jak Chrystusa A przychodzić tak jak Chrystus, to być wiernym Jego słowu. Przychodzić tak jak Chrystus, to stawiać miłość i zbawienie swoje i drugiego człowieka nad chęcią zysku i dorobienia się. Przychodzić tak, jak Chrystus, to oddawać swoje życie za owce. Każdy inny przychodzi po to by kraść, zabijać i niszczyć.

Warto więc zweryfikować swoje autorytety i swoich idoli. Warto spojrzeć krytycznie na tych, którzy chcą nam się przypodobać reklamując w mediach swoje dobre uczynki. Warto powiedzieć: nie pokazuj Mi jak dajesz jeść i organizujesz zabawy i igrzyska. Pokaż mi, jak oddajesz swoje życie. Za darmo. Za owce. Za tych. których ci powierzono. Pokaż mi jak rezygnujesz z własnego czasu. Pokaż mi jak rozmawiasz z tymi, którym nigdy nie będziesz w stanie nic zawdzięczać, jak pracujesz do późna, by zapewnić byt swoim dzieciom. Jak czuwasz przy łóżku chorego tylko po to, by nie czuł się opuszczony. Jak rezygnujesz z czegoś swojego, bo ktoś inny potrzebuje tego bardziej. „Dobry pasterz oddaje życie swoje za owce. Nikt mi go nie zabiera lecz ja od siebie je oddaję.” Mówi Pan.

A ja, jakim jestem pasterzem – dla współmałżonka, dla dzieci, dla pracowników, dla przyjaciół, dla obcych? Czy po prostu czynię dla nich dobro, czy też oddaje swoje życie?