Racjonalnie

Konia z rzędem temu, kto wytyczy bezsporną granicę pomiędzy tym co racjonalne, a tym co irracjonalne. Ratio to po łacińsku rozum, a rationalis znaczy rozumny. Czyli ogólnie mówiąc racjonalizm jest wiarą w możliwości ludzkiego rozumu. Historia świata nie pozostawia złudzeń – to wiara śmiechu warta. Myśleć warto i należy. Ale bez zuchwałości w tym myśleniu. W przeciwnym razie wjeżdżamy w ślepą uliczkę. Wielu wjechało. Albo jeszcze jadą, albo już stoją z rozłożonymi rękami pod ścianą.

Filozoficznie

Filozofia oczywiście rozróżnia sto tysięcy odmian racjonalizmu. Poczytałem trochę i odświeżyłem sobie trafność powiedzenia o tym, że filozofia to szukanie czarnego kota w ciemnym pokoju, w którym żadnego czarnego kota nie ma. Próbowałem złapać o co chodziło Kartezjuszowi. To ten, odpowiedzialny za powstanie racjonalizmu nowożytnego. To ten, który jest autorem kultowego: cogito ergo sum (Myślę, więc jestem). Jeden z największych w te klocki. Kartezjusz założył, że fakt myślenia jest tak oczywisty, bezpośredni, jasny i wyraźny, że nie wymaga dalszego uzasadniania. To założenie potraktował jako podstawową ideę, fundament wiedzy pewnej, z której wywodzi się kolejna wiedza. I kompletnie nie potrafię zrozumieć w jaki sposób Kartezjusz pogodził ze swoimi twierdzeniami istnienie Boga, którego uczynił odpowiedzialnym za powstanie materii i praw rządzących światem. Duszę nieśmiertelną przypisał tylko człowiekowi i oddzielił ją od ciała, którym rządzą jedynie mechaniczne prawa. Skąd u czołowego racjonalisty tak nieracjonalne wątki, skoro religijna wiara, dogmaty, fanatyzm, zabobony czy sentymentalizm to czyste zaprzeczenie racjonalizmu? Tak czy inaczej, ostatecznie Kartezjusz wylądował na indeksie. Istnieje też przekonanie, że można coś wiedzieć, bez wcześniejszego doświadczenia tego czegoś. To racjonalizm genetyczny. Chodzi o jakiś pakiet wiedzy czy świadomości, która jest nam wdrukowana zanim cokolwiek możemy pomyśleć lub zrobić. Kartezjusz wyróżnia trzy takie idee wrodzone – Boga, duszy i ciała. No, nie wiem co o tym myśleć.

Racjonalizm vs empiryzm

To jeden z najważniejszych frontów walki filozoficznej ever. Czyli rozum kontra zmysły. Wiedza kontra wiara. Racjonalista wie, że jest chłód ponieważ obliczył to w laboratorium. Empiryk wie, że jest chłód ponieważ wskoczył w slipach do lodowatej wody. Racjonalista wie, że jest Bóg, ponieważ odkrył Go podczas naukowej obserwacji wszechświata. Choć racjonaliści raczej z Bogiem nie mają po drodze. Empiryk wie, że jest Bóg, bo osobiście doświadczył Go w swoim życiu. Ale empiryzm, który tak bardzo stawia na doświadczenia zmysłowe, też nie jest żadną gwarancją transcendentnego oświecenia. Często jest dokładnie na odwrót. To tak w dużym uproszczeniu. Racjonalizm etyczny. Też ciekawy obszar. Dlaczego złota zasada moralna: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, jest powszechnie akceptowana? Można powiedzieć, że jest bardzo racjonalna. Po pierwsze wynika to z założenia a priori. A priori to znaczy nie podlegające dowodzeniu, oczywiste. Np: nie wbijam bratu noża w plecy, bo to jest złe. I nie muszę udowadniać, że to jest złe. Po drugie stosowanie tej zasady jest najpewniejszym sposobem zbudowania harmonijnego społeczeństwa. O tym wiemy już z doświadczenia. Racjonalizm etyczny to echo dekalogu zakodowanego w naszych sercach przez Boga. To moje prywatne zdanie. Nikt nie musi się z nim zgadzać.

Wiara

Zastanawiam się czy chrześcijaństwu bliżej do racjonalizmu czy do empiryzmu? Pół na pół. Jezus był bardziej racjonalistą gdy mówił: Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcze idzie. I tak bywa. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Ale był bardziej empirykiem, kiedy mówił: każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach. Jednych i drugich godzi z właściwym sobie wdziękiem Jan Paweł II Encykliką Fides et ratio (Wiara i rozum). Zdanie, które jest najlepszym streszczeniem tej pracy to te: Wiara i rozum są jak dwa skrzydła unoszące człowieka ku kontemplacji prawdy. Tyle w temacie. To jedno zdanie obnaża jałowość wszelkich sporów teologicznych, z których kompletnie nic nie wynika. Ta encyklika jest przestrogą przed tym, by rozum nie popadł w pychę, a wiara w fideizm. Fideizm to elegancko nazwany irracjonalizm. A co z racjonalizmem naszym powszednim? Takim nie mającym nic wspólnego z nadętymi filozoficznymi elaboratami i szukaniem czarnego kota? Takim, gdzie racjonalne znaczy po prostu dobre dla nas.

To co najlepsze

Racjonalność na co dzień, to umiejętność wybierania tego, co dla nas najlepsze. Jak z tym stoimy? Średnio. Uczciwie trzeba przyznać, że jesteśmy mało racjonalni. Żyjemy w sposób, który jest wbrew nam. Niby to wiemy, ale niewiele z tym robimy. Źle się odżywiamy, pijemy, palimy, nie ruszamy się, płaszczymy tyłek i krzywimy kręgosłup przed komputerem, wrzucamy w nasze głowy tony bezwartościowych, durnych treści. Tracimy czas, zdrowie, ważne relacje, wewnętrzny spokój. Powiem górnolotnie – tracimy nasze człowieczeństwo. Nie żyjemy racjonalnie. Z wielu moich tekstów wybrzmiewa to wołanie o jakieś przebudzenie. O jakąś refleksję nad przeżywaniem swojego życia. Widać, leży mi to bardzo na sercu. Racjonalne jest to, co jest dobre dla mnie. Najlepsze. Wybierajmy, bo wciąż możemy.