Inteligencja

Jej definicji doliczyłem się dziewiętnaście. Tak czytam tą Wikipedię i trochę masło maślane jest. Co psycholog to inna obróbka słowna tej samej definicji. Ale można tą drobnicę podzielić na kilka podstawowych grup. Przede wszystkim inteligencja to zdolność logicznego myślenia. To takie procesy kminienia, dzięki którym wiemy ile to 2 x 2, albo jak rozwiązać zadanie z testu na IQ. Patrz Victoria Cowie albo porucznik Columbo. Można pod to podpiąć też taką inteligencję, dzięki której przynosimy do domu same świadectwa z paskiem, a na studiach wyhaczamy najwyższe stypendia. Czyli zdolność uczenia się. Jest inteligencja, która odpowiada za efektywność naszych działań. To talent do sprawnego przetwarzania informacji, podejmowania trafnych decyzji i przewidywania. Taki talent na pokładzie mają np. dobrzy rzemieślnicy albo skuteczni biznesmeni. Jest inteligencja związana ze zdolnością do twórczego przetwarzania informacji. To domena artystów i wizjonerów. I jest wreszcie inteligencja, która odpowiada za zdolność do zaadoptowania się w nowych warunkach. Często trudnych i wymagających. To zwłaszcza od niej zależy, jak świat poradzi sobie z aktualnym problemem. Wrócę do tego.

Do lat 80 XX wieku inteligencję sprowadzano do procesów czysto intelektualnych. Potem zrozumiano, że to coś znacznie więcej. I tak uknuto kilka nowych terminów.

Inteligencja werbalna

Mają ją wygadani, stand-uperzy, mistrzowie ciętej riposty i ci, którzy nie mają problemów ze zrozumieniem tego co się do nich gada albo pisze. Łącznie z wszystkimi podtekstami, drugimi dnami i ukrytymi znaczeniami. Na wysokim poziomie mają inteligencję werbalną na przykład improwizujący poeci. Dzisiaj poziom tej inteligencji śrubują freestylujący z piekielną prędkością raperzy.

Inteligencja emocjonalna

Umiejętność radzenia sobie z emocjami swoimi oraz innych. W to wlicza się zauważanie emocji, rozumienie ich i wpływanie na nie. Mistrzem tutaj jest James Bond. Ale nawet najwięksi herosi w realu miewają momenty, kiedy ich inteligencja emocjonalna szwankuje. To zdarzyło się Serenie Williams w finale US Open, Rogerowi Federerowi w meczu z nisko notowanym rywalem, Zinedinowi Zidanowi, kiedy z misia potraktował Materazziego czy Mikeowi Tysonowi, który w czasie walki odgryzł Holyfildowi kawałek ucha. Choć umówmy się, Tyson topowym przykładem inteligencji emocjonalnej raczej nie jest. No, ale wpadki zdarzają się największym. Oto schemat tego jak działa w naszym organizmie pętla emocji, które nie są inteligentnie kontrolowane.

Bodziec – popełniłem błąd
Reakcja – myśl: co ja zrobiłem???
Emocje – złość, lęk, obawa
Ciało – postawa i ruchy, z których trudno wyczytać pewność siebie
Zachowanie – asekuracyjne, w obawie przed kolejnym błędem
Efekt – zaniżone poczucie własnej wartości w oczach własnych i cudzych

Podobno inteligencję emocjonalną można ćwiczyć. Psycholodzy wymieniają trzy fundamentalne zasady na jakich opiera się taki trening. Po pierwsze, to nie błąd jaki popełniamy jest przyczyną naszych emocjonalnych turbulencji, ale to w jaki sposób na niego reagujemy. Warto to zrozumieć i coś z tym zrobić. Po drugie, tak jak postawa ciała reaguje na stan emocjonalny, tak i emocje reagują na postawę ciała. Jeśli twoja sylwetka wyraża pewność siebie, to emocjom będzie łatwiej taką pewność wygenerować. I po trzecie oddech. Im szybciej i im płycej, tym gorzej. Wolny i głęboki oddech jest zawsze tam, gdzie emocje są pod kontrolą.

Inteligencja społeczna

To krewniak tej emocjonalnej. Dotyczy zdolności przystosowania się i wpływania na większe grupy ludzi. To cecha wielkich przywódców, polityków, liderów, religijnych guru czy mówców motywacyjnych. To też cecha pedagogów, którzy przyciągają do siebie tłumy studentów. Co ciekawe, nie zawsze stoją za tym predyspozycje czysto merytoryczne. Co łączy ze sobą Adolfa Hitlera i świętego Jana Pawła II? Z pewnością wysoki poziom inteligencji społecznej. I chyba na tym podobieństwa się kończą.

Inteligencja twórcza

Zdolność do tworzenia nowych zjawisk, nowych jakości czy nowych połączeń. To najtrudniej mierzalna z odmian inteligencji. Ale nie ma wątpliwości, że różni ludzie mają ją na różnym poziomie. Artyści, naukowcy, filozofowie. Platon, Bach, Hendrix czy Einstein. To oni właśnie.

Inteligencja duchowa

W ciągu kilku dni świat się wywrócił do góry nogami. Raz na jakiś czas tak się dzieje. Potop, asteroida, wojna, epidemia. To co przeżywamy teraz nie jest niczym specjalnie wyjątkowym w dziejach świata. Bywało gorzej. Ale bywało też lepiej. Wszystkie rodzaje myślenia są nam teraz bardzo potrzebne w tej walce. Ktoś musi dobrze liczyć te dane i przewidywać rozwój sytuacji. Ktoś musi podejmować odpowiedzialne decyzje i uczyć innych odnajdować się w tym nowym świecie. Ktoś musi zadbać o chwiejącą się w posadach ekonomię. Ktoś musi podnosić nas na duchu dającą ukojenie sztuką albo motywującym słowem. Ktoś musi wynaleźć szczepionkę na to ustrojstwo. Z uśmiechem przeczytałem, jak inteligencję duchową definiuje Ian Marshall (nie, to nie ten co wymyślił najsłynniejszy gitarowy wzmacniacz świata). Jego zdaniem to myślenie jednoczące posiadające swoją neurofizjologiczną podstawę w postaci odkrytych przez Wolfa Singera i Charlesa Graya tzw. fal gamma, czyli oscylacji o częstotliwości 40 Hz obejmujących różne, odległe od siebie ośrodki mózgu, których intensywność wzrasta podczas integrowania percypowanych bodźców oraz medytacji doświadczanych subiektywnie jako poczucie jedności rzeczywistości. Ufff. Zdecydowanie bardziej rozumiem to, co miał na myśli pewien protestancki teolog, Paul Tillich. Jego zdaniem na inteligencję duchową składa się zdolność do transcendencji (Bóg), do odczuwania jedności życia z drugim człowiekiem, której nawet śmierć nie może zagrozić (miłość), doświadczanie rzeczywistości ostatecznej, w której znikają wszelkie bariery (niebo), nadawanie świętości codziennym wydarzeniom i umiejętność wykorzystywania zasobów duchowych do rozwiązywania problemów (pokora). No właśnie. Wykorzystać zasoby duchowe. Inteligencja duchowa, podobnie jak emocjonalna, ma nas trzymać w pionie wobec wszystkich prowokacji tego świata. A teraz tych prowokacji trochę na nas spada. Izolacja, samotność, depresja, strata pracy, choroba, śmierć. Można zwariować. Duchowa inteligencja ma nam pomóc by to wszystko nas nie dopadło. I odkryć, że inne inteligencje mogą zawieść. Człowiek nawet z najwyższym IQ, o najbardziej charyzmatycznych cechach przywódczych i z najbardziej genialną artystyczną duszą jest tylko człowiekiem. I ma swoje granice. Inteligencja duchowa w Biblii nazywana jest bojaźnią Pańską. Tam chodzi o oparcie się o Kogoś, kto tych granic nie ma.

Bojaźń Pańska to chwała i chluba, wesele i korona radosnego uniesienia. Bojaźń Pańska zadowala serca, daje wesele, radość i długie życie. Temu, kto się Pana boi, dobrze będzie na końcu, a w dniu swej śmierci będzie błogosławiony. Początkiem mądrości jest bojaźń Pana, i dla tych, którzy są [Mu] wierni, wraz z nimi została stworzona w łonie matki. Syr 1, 11-14