Rozważanie na sobotę, 18 kwietnia

Mk 16,9-15
Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak, słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu».

Jaki jest największy problem w realizacji planów Jezusa? To ja sam! On przebaczył mi wszystkie słabości. Czasem to ja nie potrafię wybaczyć sobie. Największą przeszkodą do pójścia i głoszenia Dobrej Nowiny o Jezusie jest moje rozpamiętywanie dawnych grzechów i lamentowanie nad nimi. Nie, nie dam rady, jestem za słaby, za grzeszny.
Tak samo mówił młody Izajasz, kiedy Pan chciał Go powołać. Bóg uzdrowił go od przeszłości, mówiąc: „Twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech”. Wtedy młody prorok odpowiedział: „Oto ja, poślij mnie”.
Zmartwychwstały Pan mówi dzisiaj także do ciebie i do mnie: „Wymazuję twoją winę, zwyciężam twój grzech!”. Odpowiedzmy Mu razem: „Oto my! Poślij nas!”.