Kwadrans biblijny – ProtoEWAngelia

Przeczytaj: Rdz 3, 14-15

W zasadzie to wyprzedziłem w ostatnim rozważaniu teologię chrześcijańską… według niej pierwszą Ewangelią (protoewangelią) jest zapowiedź ostatecznego zwycięstwa dobra nad złem, która zawarta jest właśnie w Księdze Rodzaju. Słyszy ją wąż po tym, jak udało mu się doprowadzić ludzi do grzechu. Przysłuchują się temu również Adam i Ewa. „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3, 15).

To właśnie Ewa wdała się w ten dialog, który doprowadził do upadku. Bóg jednak nawet z błędu i grzechu człowieka potrafi wyprowadzić dobro. Nie znaczy to, że nic złego się nie stało. Adam i Ewa poczuli konsekwencje grzechu, zobaczyli swoją nagość, stracili raj, ale nie utracili nadziei. Sam Bóg ją w nich zachował.

Z potomstwa Ewy wyszedł w kulminacyjnym momencie dziejów Jezus Chrystus. To On zmiażdżył głowę szatana przez swoją śmierć i zmartwychwstanie! To On jest spełnieniem nadziei straconej w raju.

Czyż to nie jest fascynujące, że ta walka dobra ze złem jest już przesądzona? Jakaż to wielka nadzieja dla mnie, kiedy pomyślę, że mój upadek to nie przegrana wojna, ale tylko bitwa. Oczywiście, to nie sprawia, że mogę spocząć na laurach. Wróg ciągle oblega moje serce i nie spocznie do końca. Ja jednak, będą w bliskiej więzi z Ojcem, nie muszę się bać. Kiedy staję do walki, ubrany w zbroję Bożą, mając po prawicy przyjaciela Jezusa, Syna Króla Niebieskiego, mogę być pewien zwycięstwa. A nawet kiedy ja upadnę w walce, On stoi nadal i broni mnie własnym ciałem do momentu aż znów wstanę do dalszej walki.

„Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”.

Bóg przynosi w tym jednym zdaniu motywację do tego, aby powstawać. To moment kluczowy, gdy Bóg podnosi mnie i dodaje na nowo motywacji do działania, do miłości i do wiary w ostateczne zwycięstwo.

Przyglądam się wielu ludziom i słucham, jak dzielą się swoimi przegranymi. Smuci mnie, że wielu z nich nie widzi, jak wielka walka toczy się o ich życie. Zastanawia mnie, jak to się stało, że wielu uwierzyło w ostateczną przegraną? Martwi mnie, że jeszcze dla tak wielu ta walka o ich życie jest obojętna. Sami pozwalają przez to, aby przeciwnik miażdżył więcej niż piętę w ich życiu.

To jednak wyzwanie dla nas, którzy wiemy, że w mocy Chrystusa możemy miażdżyć głowę węża. Tym bardziej, w świadomości tego, kim jesteśmy, powinniśmy wychodzić na front i podnosić upadłych w walce. Tym bardziej, stąpając po wężach i skorpionach, powinniśmy iść do ludzi pozbawionych nadziei i wlewać ją na nowo w serca, przypominając, że Jezus już ostateczną walkę zwyciężył za nas.

Ewa usłyszała protoewangelię. Dzięki niej dotarła ona również do mnie i do ciebie. W Bogu już jesteśmy zwycięzcami! A zatem: do walki!