Wyprawy krzyżowe i inkwizycja. Historia prawdziwa.

Dawno, dawno temu, za siedmioma rzekami i siedmioma górami żył sobie okrutny i zachłanny król Urban II. Pewnego razu rzekł do swoich poddanych:

Powiększmy nasze panowanie! Mamy wiele, ale możemy mieć jeszcze więcej. Niech nasze armie wyruszą by podbijać cudze ziemie. Przede wszystkim podbijajmy ludy bezbronnych Muzułków, bo w ich rękach jest najwięcej bogactw. Nie znajcie litości. Mordujcie, palcie, gwałćcie, burzcie i zagarniajcie. Wszystkim, którzy wezmą udział w podbojach obiecuję sowitą zapłatę i życie wieczne. Bo w imię boga to czynimy! Wszystkich, którzy będą przeciwko nam schwytamy, osądzimy i publicznie powiesimy. Urządzimy polowania na kobiety, które swoimi czarami będą chciały zaszkodzić naszym sprawiedliwym, bożym planom. Będziemy je publicznie palić na stosach. Ilość nie ma znaczenia. Nawet gdyby to miały być miliony. Drewna wystarczy.

Tak rozpoczął się trwający 200 lat, jeden z najbardziej mrocznych okresów Królestwa Katolicji.

To taki mój, legendo-podobnym językiem uczyniony skrót myślowy. Niedawno jeden z czytelników zapytał pod moim tekstem: kiedy ostatnio chrześcijanie wyrzynali muzułmanów? Krucjaty były oczywiście pierwszym pomysłem, który przyszedł mi do głowy. Ten okres w dziejach Kościoła, który przypada na lata 1096 – 1291 to jedna z największych kości niezgody w dzisiejszym świecie. Sporo jest takich, którzy ten okres widzą tak jak to opisuje moja pseudo-legenda. A jak było naprawdę?

Kto zaczął?

Muzułmanie. O rzeczywistych powodach zorganizowania w 1096 roku pierwszej krucjaty napiszę później. Teraz cofnijmy się o mniej więcej 400 lat do tyłu. Wtedy rodzi się Islam. Sam prorok Mahomet ogłasza pierwszy dżihad i zaczyna się jatka. Muzułmanie wyrzynają najpierw swoich ziomków, którym Islam za bardzo nie leży. Potem ruszają we wszystkie strony świata łupiąc i mordując wszystko co się da. Ekspansja Islamu była tak duża, że po czterech stuleciach powiększył on swoje panowanie niemal pięciokrotnie. Szariat zapanował także w sporej części Europy i w Ziemi Świętej. Z Jerozolimą włącznie. I wcale nie zamierzał na tym poprzestać. Oni chcieli zagarnąć wszystko. Tak już mają. Świat stanął wtedy przed poważnym dylematem – albo coś z tym zrobimy, albo będzie po nas.

Dlaczego?

Zasadniczo powody, dla których zorganizowano krucjaty są dwa. Po pierwsze należało powstrzymać agresywny napór Islamu, który zaczynał zagrażać całej Europie i reszcie świata. Grenlandia ewentualnie mogła czuć się wtedy bezpieczna. Reszta świata nie bardzo. Dlatego papież Urban II postanowił, że trzeba się bronić. W przypadku tych kolesi najlepszą obroną mógł być tylko atak. 27 listopada 1095 roku w Clermont Urban II zaapelował do biskupów i możnych Europy, by zacząć działać. Oto jego słowa: Jerozolima jest teraz w rękach wrogów Chrystusa. Oczekuje na wyzwolenie i nie można zwlekać z udzieleniem jej pomocy. Bóg powierzył wam, Frankom, największą chwałę rycerską wśród wszystkich narodów. Z tego powodu gorliwie podejmijcie tę wyprawę dla odkupienia waszych grzechów i bądźcie pewni nagrody nieprzemijającej chwały w Królestwie Niebieskim. I tutaj wyłania się drugi powód zorganizowania krucjat: odbicie tego, co było chrześcijańskie, a zostało zagrabione przez muzułmanów. Z Ziemią Świętą i Jerozolimą na czele.

Fakty i mity

Udział w krucjatach nie był przymusowy. Był dobrowolny, a ochotnik musiał mieć zgodę żony. Brzmi to śmiesznie, ale chodziło o zapobieganie podupadania gospodarstw. Papież nie obiecywał krzyżowcom raju. Bo takie mity też krążą. Obiecywał odpuszczenie kar doczesnych. A to nie to samo. Wymiar religijny wypraw krzyżowych był bardzo realny. Wielu uważa, że krzyż na sztandarach był jedynie przykrywką dla zwykłego barbarzyństwa i żądzy materialnych korzyści. Ale ci ludzie wtedy naprawdę mieli wiarę. Naprawdę narażali swoje życie w Imię Boga i kraju. A to, że dzisiaj dla młodego człowieka taka perspektywa i takie ideały są ciemnogrodem to już zupełnie inny temat. Inkwizycja nie była postrachem heretyków. Ona stawała w ich obronie.

W tamtych czasach potencjalni heretycy i czarownice masowo ginęli w wyniku sąsiedzkich donosów i lokalnych samosądów. Ot taka oddolna sprawiedliwość. Inkwizycja miała temu przeciwdziałać. Wbrew stereotypom, inkwizycja wcale nie była tak nieludzka dla swoich oskarżonych jak się sądzi. Przed każdym śledztwem ogłaszała okres łaski, kiedy można było się przyznać do winy, wyspowiadać i uniknąć kary. Rozwinęła sądownictwo z możliwością odwoływania się i posiadania obrońcy. Jako pierwsza zabroniła torturowania kobiet w ciąży, dzieci i starców. Wyroków wydała setki. Ale dotyczy to głównie kar kanonicznych. Niewiele różniących się od tych, które dostajemy dzisiaj w spowiedzi.

Polowanie na czarownice

Tego to nie wiedziałem. Protestanci też palili. I to ile. Źródła podają, że spośród 300 tysięcy spalonych na stosie czarownic, 200 tysięcy to ofiary inkwizycji protestanckiej, a 70 tysięcy spaliła inkwizycja anglikańska. Katolicy najwięcej spalili w Hiszpanii, bo 3 – 5 tysięcy. A mówi się, że KK ma na sumieniu pieczeń z milionów czarownic. Co wy na to? Ja to w ogóle jestem w szoku, że istniało coś takiego jak inkwizycja protestancka. Galileusz nigdy nie był torturowany i spalony na stosie. Prześladowanie Kopernika to też raczej fake news. Jego książka po prostu znalazła się na indeksie (znaleziono w niej jakieś błędy) i wisiała tam sobie przez lata. Ot całe prześladowanie. A ze śmiercią Joanny d’Arc Kościół jak się okazuje, też nie ma nic wspólnego. To był proces czysto polityczny, któremu przewodził jakiś dziwny biskup uwikłany w polityczne interesy. Nieposłuszny Stolicy Apostolskiej i Inkwizycji, działał na własną rękę. Ostatecznie Kościół pośmiertnie ją zrehabilitował.

Grzechy

Czy Kościół ma coś na sumieniu w związku z Inkwizycją? Oczywiście. Oto fragment listu Papieża Innocentego III do Bonifacego z Monferratu. Dotyczy złupienia Konstantynopola:

Nierozważnie pogwałciliście czystość waszych ślubów: zwracając swą broń nie przeciw Saracenom, lecz przeciw chrześcijanom, przyczyniliście się nie do odzyskania Jerozolimy, lecz do zdobycia ziemskiego bogactwa, [przedkładając je] ponad niebieskie […]. Ci “żołnierze Chrystusa”, którzy powinni zwrócić swe miecze przeciwko niewiernym, unurzali je w chrześcijańskiej krwi, nie szczędząc ni wiary, ni wieku, ni płci. […] Odarli ołtarze ze srebra, pogwałcili miejsca święte, zrabowali ikony, krzyże i relikwie. […] Łacinnicy dali przykład jedynie przewrotności i dzieł ciemności. Nic dziwnego, że Grecy zwą ich psami!

To było jedno z najbardziej udokumentowanych haniebnych zachowań katolików w czasach krucjat. Z pewnością było ich więcej. Katolik też człowiek. I jak z każdego człowieka i z niego potrafi wyjść zwierze. Ale uważam, że kontekst historyczny usprawiedliwia decyzję Kościoła o przeprowadzeniu krucjat. To był naturalny i konieczny odruch samoobrony. Potępiać KK za Inkwizycję to tak samo jak potępiać koalicję antyhitlerowską za to, że stawiła zbrojny opór Niemcom i ich sojusznikom. Nikt nie kwestionuje słuszności powstania takiej koalicji, mimo, że jej członkowie nie raz, nie dwa łamali reguły gry.