Ślady chrześcijaństwa we Władcy Pierścieni [część 1]

Rozpoczynamy nową serię o Władcy Pierścieni! Przez świat Tolkiena poprowadzi nas o. Dominik Ochlak, który o ten świat oparł swoją pracę magisterską z teologii. Następne części pojawiały się będą na www.niniwa.org dwa razy w tygodniu.

Dlaczego, dlaczego, dlaczego?

Dlaczego gdy ktoś wierzący stworzy dzieło, które fascynuje wielu ludzi, katolicy doszukują się w nim Ewangelii albo śladów wiary? Wiele razy słyszałem to pytanie, a może nawet zarzut. Może jest tak dlatego, że szczerej wiary nie da oddzielić się od życia, wypowiadanych słów, zachowań i osobistej twórczości.

Kimś takim był pewien profesor literatury z Oxfordu, który pisząc opowieści o niestworzonych istotach zyskał popularność a jego dzieła z gatunku fantasy przeszły do pozycji literatury klasycznej, zresztą osiągnęły status książki stulecia wg czytelników Amazona. To J.R.R. Tolkien. Autor wśród wielu książek napisał m.in. współczesny epos o sile przyjaźni i braterstwa pod tytułem „Władca Pierścieni”. Ta powieść, nawiązuje do chrześcijańskiego Objawienia w formie symbolicznych odniesień. Na całość składają się epicki rozmach autora z jakim opisał dzieje Pierścienia i subtelne oddziaływanie chrześcijańskiego wymiaru powieści, która zakłada wolność w przyjmowaniu sugerowanych czytelnikowi treści.

Rozłożenie akcentów dotyczących chrześcijańskiego przesłania „Władcy Pierścieni” w wielu książkach ukazuje cały wachlarz opinii i analiz, od jawnie sceptycznych po skrajnie przychylne obecności chrześcijańskiego pierwiastka w świecie profesora Tolkiena. Ostatecznie ilość tekstów „pro” to dobry argument, by napisać serie artykułów o fascynującym kilka pokoleń ludzi Śródziemiu. Warto dodać, że to powieść łącząca ludzi różnych: religii, narodów, języków i kontynentów. W świecie tak dziś podzielonym, to coś dużego.

Jeden z autorów P.J. Kreft tak opisuje wyjątkowość powieści: „Władca Pierścieni uzdrawia zarówno naszą kulturę jak i naszą duszę. Podsyła bardzo rzadką i cenną myśl we współczesnej literaturze. Jest to wołanie o heroizm; jest to róg obfitości, (…) by obudzić z ogłupienia, nieśmiałości (…) pasywności, by zrzucić swoich tyranów najpierw tych, ukrytych w duszach, potem tych w społeczności. Największe uzdrowienie, to uzdrowienie najgłębszej rany. Najgłębsza rana to frustracja spowodowana najgłębszą potrzebą. Największa potrzeba to potrzeba sensu, celu i nadziei”.

Władca Pierścieni może być propozycją w „Nowej Ewangelizacji”, czyli przekazie Dobrej Nowiny, Nadziei podanych w nowej formie, przy użyciu innych rodzajów ekspresji.

Oj będą jeszcze Hobbici, Lembasy, Orki, cała drużyna i pierścień władzy. Usłyszycie jeszcze w tych artykułach brzęk mieczy, odgłosy walki w Helmowym Jarze i naradę Drzewców. Ale wszystko po kolei.

Źródło: P.J. Kreeft, The Philosophy of Tolkien.

o. Dominik OMI