Biblijny kwadrans – czynności Boga

Kwadrans z Biblią może zmienić życie. Co może zmienić 15 minut przeglądania mediów społecznościowych?

Bóg stwarza i czyni

Przeczytaj: Rdz 1; Ps 104

Dziwi mnie myślenie, jakoby Pan Bóg był i jest bierny albo bezczynny. Wielu ludzi ulega takiemu wrażeniu: „Pan Bóg zrobił swoje i światem się nie interesuje”. Tak jakby ostatni dzień stworzenia – siódmy dzień – stał się wiecznym stylem życia Boga. Jesteśmy dalej w pierwszych rozdziałach Księgi Rodzaju. Może zatem, zamiast na całej treści naraz, zajmiemy się samymi czasownikami. Co więcej, czasownikami przypisanymi właśnie Bogu.

Na pierwszy plan wysuwa się słowo „stworzył”. Z czym kojarzy się to słowo? Może z artystą, który tworzy dzieło? Kiedy jednak sięgamy do języków oryginalnych, widzimy znacznie więcej! Po hebrajsku „stworzył” można przetłumaczyć również jako „rodzić”. To daje nieco głębsze znaczenie. Maria Miduch w książce „Biografia Ducha Świętego” trafnie stwierdziła, że inna relacja panuje między artystą a jakimś dziełem (np. obrazem), który stworzył, a inna między rodzicami, których „dziełem” życia jest narodzone dziecko1. Każdy z nas czuje subtelną różnicę, jaka tu panuje. Problem, który wskazałem na początku, dotyczy właśnie tego – że dla wielu Bóg jest tylko artystą; „malarzem” świata, którego nie łączy z nim żadna relacja. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Bóg jest Rodzicem świata; Rodzicem człowieka! Bóg ma świadomość, że jesteśmy odrębni tak, jak dziecko po urodzeniu nie jest już więcej połączone pępowiną ze swoją matką. Mimo to jednak relacja pozostaje, ponieważ świat i każdy z nas – wszyscy jesteśmy zrodzeni z Boga. Tylko w skrajnych i dramatycznych przypadkach ludzie porzucają swoje dzieci i nikt nie uważa tego za normalne zachowanie. Naturalne dla nas jest to, że rodzic otacza dziecko czynną opieką. Czemu zatem myślimy, że Bóg jest bierny? Po co zatem by nas zrodził?

Innym słowem przypisanym Bogu, podobnym do tego pierwszego, jest „czynić”. Wielokrotnie czytamy, że Bóg coś uczynił (zob. Rdz 1, 7. 16. 25. 26; Rdz 2, 4). Najważniejsze dla nas jest chyba to, że Bóg powiedział: „uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam”! Bóg nie czyni byle jak! Każde Jego dzieło jest doskonałe (por. Pwt 32, 4) i niezawodne (por. Ps 33, 4). Doskonałość i niezawodność odnoszą się nie tylko do świata, ale przede wszystkim do nas samych. Od razu oczywiście może pojawić się w nas wątpliwość, jak to się ma do tego wszystkiego, co widzimy wokół siebie. Jak może być Boże dzieło doskonałe i niezawodne w obliczu tak wielkiego cierpienia i kataklizmów? Problem leży jednak w nas i w tym, co robimy z tą Bożą doskonałością i niezawodnością. Przypomina mi się anegdotka o tym, jak kilku ludzi zamknięto w pustych pomieszczeniach bez okien z dwoma metalowymi kulkami. Poproszono ich, żeby za pomocą tych kul nauczyli się wykonać efektownych, cyrkowych trików. Dwóch pokazało swoje możliwości, ale gdy przyszli do trzeciego, powiedział: „jedną kulkę zgubiłem, a druga mi się zepsuła”. Otrzymał doskonałe i niezawodne metalowe kule… tak jest i z nami. Potrafimy zmarnować Bożą doskonałość i niezawodność. Potrafimy z nich źle korzystać, zgubić je i popsuć… dlaczego tak jest? Dlatego, że próbujemy stwarzać i czynić po swojemu! Popatrzcie na Ewangelię, kiedy dokonywały się uzdrowienia, Jezus czasem wydawał ludziom polecenie. Kazał im coś zrobić według ściśle określonej instrukcji, np. dziesięciu trędowatym kazał iść do kapłanów. Oni posłuchali i w drodze zostali oczyszczeni. Człowiekowi z uschłą ręką kazał stanąć na środku synagogi i wyciągnąć tę uschłą rękę. On tak zrobił, mimo że to było bardzo upokarzające, a jego ręka stała się zdrowa. W innym miejscu, w Starym Testamencie, Syryjczyk Naaman wchodzi siedmiokrotnie do Jordanu na polecenie Elizeusza. Dzięki temu zostaje oczyszczony z trądu. Gedeon na polecenie Boga trzystuosobowym oddziałem atakuje znacznie większą armię i wygrywa.

Kiedy robimy to, co Bóg poleci nam robić i tak, jak Bóg poleci nam robić, doskonałość i niezawodność stają się rzeczywistością! Kiedy robimy po swojemu, kończymy jak Adam i Ewa wypędzeni z raju; jak Kain, który musi tułać się bez celu; jak Lot, który zamieszkuje w grzesznym mieście – Sodomie; jak Mojżesz, który musi uciekać z Egiptu po zabójstwie Egipcjanina; jak Saul, który stracił panowanie królewskie; jak Samson, pojmany i okaleczony przez Filistynów; jak Piotr, który zdradził trzykrotnie Jezusa. Można by przytoczyć jeszcze wiele innych przykładów. Niektórzy jednak z tych biblijnych bohaterów zobaczyli swój błąd. Zobaczyli, że gdy robią po swojemu, to na wierzch wychodzi ich niedoskonałość, a tym bardziej ich zawodność. Kiedy zaczęli jednak słuchać Boga, tworzyć oraz czynić jak Bóg, działy się wielkie rzeczy. Działy się uzdrowienia, uwolnienia, cuda itd.

Podałem dopiero dwa Boże czasowniki: „stwarzać” i „czynić”. Na razie na tym się zatrzymamy. Warto podjąć refleksję nad tym, jak ja stwarzam i jak ja czynię. Czy czuję jakąś wieź z tym co robię i dla kogo coś robię? A może swoje obowiązki w pracy czy rodzinie robię już tylko mechanicznie i bezemocjonalnie? To dotyczy zarówno podejścia do rzeczy, jak i do ludzi, którzy mnie otaczają. Bóg w narodziny świata wkłada całe serce i tak go stwarza. Tak samo każdą czynność wykonuje z miłością, aby było doskonałe i niezawodne. Od nas pragnie jedynie tego, abyśmy nie robili po swojemu, ale po Bożemu i po Jezusowemu. Słuchając Jego słowa i wykonując Jego polecenia, my również będziemy stwarzać i czynić wielkie, dobre rzeczy. Pochodź z tymi dwoma czasownikami: „stwarzać” i „czynić” i pomyśl, jak one wyglądają w twojej codzienności.

1 M. Miduch, Biografia Ducha Świętego, s.