Same dobre rzeczy

Jakiś czas temu infekowanie mojego umysłu toksycznymi newsami z różnych info – portali sięgnęło zenitu. Coś pękło. Powiedziałem sobie DOŚĆ. Podjąłem radykalną decyzję i przestało mnie obchodzić co ciekawego dzieje się na świecie. W każdym razie nie chciałem, żeby informował mnie o tym internet. Ani inne tego typu światowe tuby. Skupiłem się tylko na pracy, relacji z najbliższymi, modlitwie. Szybko zorientowałem się, że da się żyć bez nieustannego sprawdzania co tam w polityce, gdzie spadła kolejna bomba, kto komu pokazał fucka i gdzie wybuchła następna epidemia. Wpuszczanie tych złych newsów do mojego wnętrza nie zmieni rzeczywistości ani trochę. Za to na pewno zmieni mój nastrój. W zależności od stopnia wrażliwości. Więc po co?

Odpuściłem

Po jakimś czasie trwania tego info-detoksu poczułem się spokojniejszy. Mojemu mózgowi odpadło mielenie kilku danych. Raczej niepokojących. To naprawdę zadziałało. Pojawiła się przestrzeń, którą coś musiało wypełnić. Nie tylko ta czasowa. Ta emocjonalna przede wszystkim. Pomyślałem sobie, że jest tyle dobrych i pięknych rzeczy na świecie, na które nie zwraca się uwagi. Bo tak bardzo absorbuje nas to co kontrowersyjne, złe i głupie.

Kawa z biblią

Któż z nas nie uwielbia tych chwil, kiedy ze świeżo zaparzoną kawą ląduje w swoim miękkim fotelu. Tym ulubionym. Co poza kawą mamy wtedy zwykle w ręce? Wiadomo. A gdyby tak zamiast tego Biblia? Słowo Boże jest zawsze dobre. Nawet jak jest trudne. Bo wypowiada je Ktoś kto nas kocha. Internetowe portale tworzą ci, którzy chcą na nas zarobić. Jest różnica. A jak nie Biblia to po prostu nic. Łyknąć kawy, zamknąć oczy i po prostu delektować się tym, że się jest. Że się oddycha i że się siedzi w najwygodniejszym fotelu świata. Może być, że gdzieś na podorędziu jest jakiś zwierzak. Na przykład pies. Z nim można zagadać. Ja uwielbiam. Nie ironizuję. To ma wymiar terapeutyczny. I jest o wiele bardziej pożyteczne, niż czytanie www.jakiegostam.pl. W małych rzeczach ukryte są te wielkie.

Ruch

Z tymi basenami to jest tak, że wszystkie się komercjalizują. Albo wszystkie godziny na tak zwanych basenach miejskich wykupują szkółki pływackie, albo jesteś skazany na drogie Aquaparki. A ja tak uwielbiam pływać. Zwłaszcza na plecach. To najzdrowsze. Mam kumpla, który jednocześnie trenuje trzy sporty. Oprócz tego ma oczywiście rodzinę i pracę. Stary, jak ty na to znajdujesz czas – pytam? On mówi, że nic nie daje takiej energii i tak nie rozładowuje napięcia jak wysiłek fizyczny. Ok, wielu z lokatorów dzisiejszej cywilizacji docenia wartość aktywności fizycznej. I robi sobie ze swojego ciała świątynię. Ja myślę o takim zdrowym minimum. Bo wielu z nas spędza większość życia siedząc albo w samochodzie albo przed komputerem. To trzeba zaplanować. I konsekwentnie realizować. Bo jak nie zrobimy tego, to puste miejsca wypełnią śmieci.

Zrób to sam

Adam Słodowy zmarł w grudniu 2019 roku. Pionier kreatywności. Okres jego świetności przypadł na czasy, kiedy o internecie jeszcze nikt nawet nie śnił. Satysfakcja z tego, że samemu zrobiło się coś co działa jest niezastąpiona. Kreatywność jest wpisana w naszą naturę. I jedną z tych rzeczy, które upodabniają nas do Stwórcy. Więc zamiast biernie przyjmować serwowane nam przez nie wiadomo kogo gotowe produkty, twórzmy coś swojego. Cokolwiek. Namaluj obrazek. Napisz opowiadanie. Skomponuj piosenkę. Ulep ludzika z plasteliny.

Film

Dobry film. Dobry koncert. Dobry teatr. Chodzi o to, żeby wrzucać w siebie dobre rzeczy. Nie oszałamiające, nie szokujące czy takie, po których musimy zbierać szczękę z podłogi. Nie popieram kierunku, w którym zmierza dzisiejsza kultura. Każdy kolejny sezon dostarcza produkcji o coraz bardziej wyśrubowanych parametrach. Bo odbiorca potrzebuje coraz mocniejszych bodźców, żeby jarało. Błędne koło. Nie wiem czy to kwestia wieku, czy przemęczenia jazgotem współczesnej cywilizacji, ale spragniony jestem rzeczy pięknych, dobrych i normalnych.

Rozmowa z człowiekiem

Zamiast rozmowy ze smartfonem. JPII mawiał, że człowiek jest drogą Kościoła. Więc nią idźmy. Nauczmy się słuchać drugiego. Wczuć w to, co chce nam powiedzieć. Być może to co nam mówi nie jest dla nas specjalne ważne. Ale to człowiek jest ważny i dla niego znajdźmy w sobie tą cierpliwość by go słuchać. Rozmowa poprzez komunikator internetowy to erzac. Rozmowa to patrzenie sobie w oczy, natychmiastowe odbieranie reakcji, niemożność schowania się za cyber-maską. Rozmowa z drugim człowiekiem to dobra rzecz, którą mamy na wyciągnięcie ręki. A po którą tą rękę coraz rzadziej wyciągamy. Niedawno zmarł ojciec mojej koleżanki. Stosunkowo młody choć schorowany. Na FB zamieściła zdjęcie taty opatrzone kultowym cytatem z Twardowskiego: śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Kochać to też rozmawiać. Rozmowa to dobra rzecz.