Papież Franciszek

Da się być katolikiem i uważać jednocześnie swojego papieża za Antychrysta? Można wyodrębnić trzy grupy – ci którzy uwielbiają papieża i jego naukę, ci którzy są im przeciwni i ci, którzy nie wiedzą co o tym wszystkim myśleć. Można się bawić w dyplomację, uprawiać gimnastykę kościelnej poprawności politycznej, unikać kontrowersyjnych stwierdzeń, ale jedno trzeba powiedzieć: zamieszanie wokół obecnie urzędującego papieża w przestrzeni publicznej jest spore. Nieśmiało podejmuję temat.

Korzenie

Jorge Mario Bergoglio urodził się 17 grudnia 1936 roku w Buenos Aires. Był jednym z pięciorga dzieci włoskich imigrantów. To może trochę tłumaczyć jego obecny stosunek wobec uchodźców. Po obronie dyplomu z chemii, w wieku 21 lat zaczął naukę w seminarium w Villa Devoto. W 1958 wstępuje do zakonu Jezuitów i wciąż się uczy. Zgłębia nauki humanistyczne, literaturę i psychologię. W San Miguel broni licencjat z filozofii. W collegium w Santa Fe uczy literatury. 13 grudnia 1969 roku przyjmuje święcenia kapłańskie, a 22 kwietnia 1973 wieczyste śluby zakonne. Jako jezuita zostaje mistrzem nowicjatu, profesorem na Wydziale Teologii w Colegio Máximo San José w San Miguel i wreszcie prowincjałem w Argentynie. Już w 1973 roku zaczęto o nim mówić głowa argentyńskiego kościoła. Sakrę biskupią otrzymuje w czerwcu 1992 z rąk arcybiskupa Buenos Aires kardynała Antonio Quarracino. Po jego śmierci zajmuje jego miejsce. W lutym 2001 roku Jan Paweł II czyni go kardynałem. Po śmierci Papieża Polaka jest jednym z kandydatów na Tron Piotrowy. Watykańskie wróble ćwierkają, że był wtedy największym kontrkandydatem kardynała Ratzingera.

Konklawe

11 lutego 2013 roku papież Benedykt ogłosił swoją rezygnację ze stanowiska głowy Kościoła. To była sensacyjna decyzja. Ostatni raz coś takiego wykonał Grzegorz XII prawie 600 lat temu. Oficjalne powody to pogarszający się stan zdrowia i brak sił w kierowaniu tą, bądź co bądź, potężną łodzią, jaką jest Kościół. Oczywiście teoriospiskowcy upiekli na tym niejedną pieczeń, ale zostawmy ich w spokoju. Historia toczyła się dalej. 13 marca 2013, podczas drugiego dnia konklawe nad watykańską bazyliką pojawił się biały dym. W oknie nad Placem Świętego Piotra pojawił się świeżo wybrany papież Franciszek i przywitał wiernych swoim zwykłym buonasera…

Zmiany

Już jako biskup wiódł skromne życie. Latami sam sobie gotował, korzystał z transportu publicznego. W 2001 odwiedził hospicjum gdzie umył i ucałował stopy dwunastu chorym na AIDS osobom. Wybór papieskiego imienia jest, jak sam wyjaśnia, podyktowany chęcią zwrócenia uwagi na problemy ubogich i cierpiących. Na wzór św. Franciszka z Asyżu. Od samego początku swojego pontyfikatu robił rzeczy, które znacznie odróżniały go od jego poprzedników. Jednych to cieszyło. Innych gorszyło. Nie zamieszkał w Pałacu Apostolskim, tylko w skromniejszym Domu Św. Marty. Chodzi w normalnych butach, a zamiast papieskiego pektorału zachował swój biskupi krzyż. Przestał nadawać tytuły prałata i infułata. Po Watykanie chodzi albo pieszo, albo jeździ Volkswagenem należącym do Żandarmerii Watykańskiej. Jego Pierścień Rybaka nie jest złoty, a jedynie pozłacany. Wszędzie telefonuje osobiście. No i odpuścił letnią rezydencję w Castel Gandolfo. Dla jednych walka z kościelnym przepychem i bufonadą, dla innych puste gesty dla podbicia popularności. Bądź tu mądry.

Sieć

Kształtowanie swojego światopoglądu w oparciu o internet to kiepski pomysł. Tylko jak przed tym się ustrzec? Nigdy nie wiadomo na co trafisz. Z sieci dowiesz się, że Kościół Katolicki to Oblubienica Baranka. Ale jedno kliknięcie więcej i okazuje się, że jednak Wielka Nierządnica Babilonu. Z Franciszkiem podobnie. Moje doświadczenie jest takie: za każdym razem, kiedy oponenci Franciszka grzmią o jego kolejnych antykatolickich ekscesach, idę do źródła. Czytam albo słucham całą, oryginalną wypowiedź. Nie wyrwany fragment czy komentarz do. I zwykle okazuje się, że nie wiadomo o co to halo. Jasne, papież to jezuita z Argentyny. Zupełnie inny mental i wrażliwość niż te, do których od wieków katolicy byli przyzwyczajeni. Franciszek potrafi skonsternować albo zdezorientować. Jak tu:

Przesłanie w sumie pozytywne. Ale z punktu widzenia doktryny katolickiej, trochę po bandzie. Gdybym był papieskim doradcą zasugerowałbym zrobić to inaczej. No, ale to jest Franciszek właśnie. Mój papież. Legalnie wybrany. Zaglądając w dzieje papiestwa (co niedawno zrobiłem) i widząc co tam się działo, można tylko za Franciszka dziękować. Zastanawiające jest to, że krytyka papieża pochodzi głównie z wnętrza Kościoła. Jezus, kiedy przyszedł na ziemię też mówił i robił rzeczy, które gorszyły i budziły sprzeciw. I uderzały w skostniałą, religijną doktrynę, na straży której stały zastępy faryzeuszy. Jezus pochylał się nad biednymi i chorymi, nie potępiał nierządnic i celników, uzdrawiał w szabat, kiedy było trzeba, żył w ubóstwie. Jakieś skojarzenia?

Czytaj też: 266 papieży >>