Czas na spowiedź. Piątek, zbawienia początek

Dziś piątek, piąteczek, piątunio. Szykuje się imprezka i weekendowy odpoczynek? Co tu wybrać? Tyle możliwości. Może randka z ukochaną? Wiem! Wybiorę spowiedź!

Jakkolwiek naiwnie może brzmieć ten wstępniak, może być bodźcem do ważnego przemyślenia. Dziś walentynki i chyba nikomu w głowie w pierwszym momencie nie pojawia się myśl o pokucie i ascezie. Prędzej o radości życia i zabawie. Jednak warto pamiętać, że dopiero od niedawna Kościół w Polsce zezwolił na piątkowe zabawy. Zmiana IV przykazania kościelnego w 2013 roku nie zmieniła pokutnego charakteru piątku, ale usunęła zapis o zabronieniu zabaw tego dnia (nie licząc oczywiście Wielkiego Postu). Warto jednak też wiedzieć, że sam zakaz wprowadzony był zaledwie 11 lat wcześniej, w 2002 roku. Nie są to sprawy dogmatyczne, tylko kościelne „wskazówki”, które wprowadza episkopat dla wzrostu wiary i pobożności ludzi.

O zakazie mówił w wywiadzie dla opoka.org.pl ks. dr. Zbigniew Sobolewski: Zmiana przykazania (przyp. red.) dotyczy natomiast udziału w zabawach, weselach, imprezach kulturalno-towarzyskich. Warto, byśmy pamiętali, iż piątek pozostaje w dalszym ciągu dniem o charakterze pokutnym; to dzień, w którym wspominamy mękę Chrystusa i jesteśmy zaproszeni, by łączyć się z cierpiącym Chrystusem poprzez uczynki pokutne.

Super, mogę się bawić i pokutować

Wiadomo, wszystko z głową i zależnie od ustalonego celu. Jeśli chcesz podjąć piątkową pokutę (co ma wynikać z wewnętrznego pragnienia, a nie ustalonego nakazu), to trochę tak, jak byś umawiał się na walentynkową randkę z Jezusem. Może nie wesołą, może nie radosną, a bardziej taką, kiedy trzeba ukochaną osobę pocieszyć i być z nią w trudnej chwili. Taką sytuacją była na pewno męka i śmierć Chrystusa. Paradoks jednak polega na tym, że to nie Pan Jezus potrzebuje naszego pocieszenia, ale to nad sobą, swoim grzechem i biedą warto się rozczulić.

Dlatego raczej ciężko bawić się i pokutować jednocześnie. Mimo to, pokutny piątek może poprowadzić cię do prawdziwej radości.

Radosna spowiedź

Tak jak Wielki Piątek i męka Chrystusa były w pewnym sensie początkiem zbawienia, tak dla nas może nim być każda piątkowa spowiedź święta! Kiedy przygotowujemy się do sakramentu pojednania, zaczynamy od refleksji, analizy swoich grzechów i żalu za nie. Idziemy jak z Jezusem na Kalwarię, to trud i cierpienie. Gdy postanawiamy sobie poprawę, to jak jakbyśmy byli już na górze . Jeszcze sporo przed nami, ale jesteśmy już przynajmniej w dobrym miejscu. Gdy przystępujemy do spowiedzi i klękamy przed drugim człowiekiem – kapłanem, to jesteśmy ogołoceni ze wszystkich masek i zasłon. Jest nam wstyd. To tak jak Jezus, którego obdarto z szat. Jednak już za chwilę jesteśmy rozgrzeszeni i ciężar opada. Już nie cierpimy. Jezus jest zdjęty z krzyża. Ulga. Wykonało się. Jeszcze tylko zadośćuczynić ludziom i Bogu i odkrywamy Jezusa w pełni zmartwychwstałego. To dopiero radość!

Może właśnie dlatego tym bardziej przed walentynkową randką warto skorzystać ze spowiedzi, żeby czystym i wolnym spotkać się z ukochaną osobą?

Za tydzień kolejna rozkmina o spowiedzi.