youtube.com / misyjne.pl

Rozważanie wideo na niedzielę, 1 marca

https://youtu.be/J3qDZ8DyFr0

Źródło: misyjne.pl


Biblijny kwadrans - na początku Bóg

Dlaczego „Biblijny Kwadrans”? Na wiele rzeczy znajdujemy czas każdego dnia. Nieraz dajemy spóźnialskim kwadrans na dojście na umówione spotkanie. Cóż to jest 15 minut wobec całego dnia? To zaledwie 1% naszego życia. Czemu by więc tego procentu nie poświęcić na poznanie Bożego słowa? Reszta niech będzie dla ciebie. Może wydaje ci się to zbyt mała rzecz i myślisz, że stać by cię było na więcej. Zacznij od 1% każdego dnia, od kwadransa z Biblią i jej rozważaniem. To minimum maksymalnie przemieni życie! Minimum zawsze dajemy my, bo na niewiele nas stać przez różne nasze słabości. Maksimum odda Bóg, ponieważ Jego stać na wszystko dla swoich stworzeń, które kocha do szaleństwa. Maksimum za minimum.

Kwadrans z Biblią może zmienić życie. Co może zmienić 15 minut przeglądania mediów społecznościowych? Zapraszamy w Wielkim Poście na biblijny kwadrans, w każdą sobotę i niedzielę.

Przeczytaj: Rdz 1

Chciałem zacząć od Adama – pierwszego człowieka. Ale zorientowałem się, że to nie on jest pierwszym biblijnym bohaterem. Jest nim tak naprawdę Pan Bóg. W Księdze Rodzaju w pierwszym wersecie czytamy: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1, 1). Na początku wszystkiego jest Bóg: na początku świata, na początku mojego życia, na początku każdej mojej działalności. Czy tego chcę, czy nie – On stoi na początku wszystkiego i robi to, co najlepsze dla nas.

Na początku świata stwarza wszystko co widzimy dzisiaj. Na początku mojego i twojego życia pozwala nam wydać pierwszy oddech, pozwala na nasze pierwsze uderzenie serca. Na początku każdej naszej działalności pozwala rozwijać to, co w nas najpiękniejsze: nasze talenty, umiejętności, zdolności (On zresztą jest również autorem i początkiem tych wszystkich darów). A co ze złem? Czy tutaj Pan Bóg stoi na początku zła? I tak, i nie! Skomplikowane i kontrowersyjne, ale już wyjaśniam.

Tak - Bóg stoi na początku zła. To znaczy, że zło jest drugie, podczas gdy Bóg pierwszy. On stoi jeszcze przed tym złem. Zanim ono się do nas przyczepi, Bóg staje na początku i mówi: „z tego drzewa nie jedz” (por. Rdz 2, 17). Zło nigdy nie będzie pierwsze! Pierwszy zawsze jest Bóg! Na pewno nie raz przed swoim grzechem, sumienie ostrzegało cię: „nie rób tego!” To właśnie znaczy, że kiedy zło się rodzi i zaczyna nabierać kształtów, najpierw pojawia się nasz dobry Bóg i mówi: „nie rób tego! Przestań!”. Reszta należy do nas. Albo odwołamy się do Tego, który naprawdę jest od początku, albo uznamy, że stoi na drugim miejscu.

Nie - Bóg nie stoi na początku zła. To znaczy, że On nie jest autorem zła. Nie z Boga rodzi się zło. Bóg jest źródłem dobra i tylko dobro wypływa z Niego. Zło jest drugie. Zło potrafi też wyjść tylko z tego, co jest drugie. A  drugie jest stworzenie, które potrafi zrezygnować z dobra i jego źródła, którym jest Bóg. Na drugim miejscu, jako jedno ze stworzeń, jest szatan. To on próbuje sprawić, aby zło przyćmiło dobro i nad nim zatryumfowało. Jednym ze sposobów, który stosuje to fałsz i kłamstwo wmawiane stworzeniom, że bierny Bóg jest autorem zła w świecie. Innym sposobem jest krzykliwość zła, które zagłusza delikatne i ciche dobro nieraz do tego stopnia, że trudno nam je znaleźć w Bogu, w drugim człowieku, a nawet w samym sobie.

Widzę w tym miejscu bardzo wyraźnie, że Bóg jest pierwszy w Biblii nieprzypadkowo. On musi być pierwszy! Inaczej być nie może. Jeśli Bóg nie jest pierwszy w naszym życiu, jesteśmy zgubieni. Od razu coś lub ktoś wciśnie się w to miejsce. Od razu zło zagłuszy dobro. Pierwsze miejsce może być zajęte tylko przez jedną osobę. Nasze życie jest jak krzesło, ale ono jest za ciasne dla dwóch osób. Tylko jedna może na nim usiąść i to miejsce należy się Temu, który to krzesło stworzył. Jeśli na początku wszystkiego, co jest w naszym życiu, zasiądzie Bóg, to zacznie się piękne dzieło stworzenia. Bezład naszego życia zostanie uporządkowany, a pustkowie przepełni Boża obecność (por. Rdz 1, 2). Bóg zacznie nad naszym życiem wypowiadać słowa stworzenia. W nasze życie naprawdę wstąpi życie! Tego może dokonać tylko On! Przeczytaj jeszcze raz ten rozdział Księgi Rodzaju. To nie tylko opowieść o stworzeniu świata. To opowieść o tym, co się dzieje, gdy w moim i twoim życiu na początku wszystkiego stanie Pan Bóg. Warto dzisiaj na modlitwie powtarzać: „na początku Bóg…” (Rdz 1, 1). Świadomie skróć to zdanie, abyś w sercu przeżył tę prawdę, że historia Boga może stać się również twoją historią.


Photo by Alexandru Zdrobău on Unsplash

Uwaga. Propozycja TYLKO dla dziewczyn!

Jesteś facetem i kliknąłeś? Przewidzieliśmy to, ale musimy cię zmartwić. W tytule sama prawda, więc jeśli jesteś dziewczyną... Duszpasterstwo Młodzieży diecezji bielsko-żywieckiej zaprasza dziewczęta w wieku od 16 do 30 lat na rekolekcje.

Rekolekcje "Talia kum. Mówię ci wstań..." odbędą się w Hałcnowie w dniach 20-22 marca i poprowadzi je ks. Paweł Centnar.

Zgłoszenia przyjmuje s. Augustiana Kunicka do 15 marca.

Więcej informacji na plakacie i fanpage'u duszpasterstwa tutaj >>

Zapraszamy.


cathopic.com

#klerykmanka / 4. Imię Maryi

29.02.2020 r. Dzień 4. Wielkopostnego Challange'a z klerykiem Alfonsem Mańką OMI.

  1. Przeczytaj myśl kl. Mańki lub posłuchaj dłuższego fragmentu z jego dzienniczka.
  2. Przemyśl ją w ciągu dnia.
  3. Zapisz wieczorem swoje przemyślenia!

Dziś temat: wartość imienia Maryi.

(...) Imię to (Maryja) jest zbawieniem, groźne dla szatanów, jest bardzo zbawienne w walce z nieczystością. Jest nadzieją i miłością. Ona sama nam obiecuje, że ktokolwiek się do Niej ucieka, nie zginie (...) - kl. Alfons Mańka

https://www.youtube.com/watch?v=lxP1vjhhROE&feature=youtu.be


Rozważanie na sobotę, 29 lutego

Łk 5,27-32
Jezus zobaczył celnika imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną». On zostawił wszystko, wstał i poszedł za Nim. Potem Lewi sprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników».

Lewi spotkał Jezusa Chrystusa. Zaprosił Go do swojego życia, doświadczył Jego miłości i postanowił dobrze żyć. Każde spotkanie z Jezusem jest przemieniające. Pod warunkiem, że Go zaprosisz do swego życia…


Photo by Ian Espinosa on Unsplash

Grzech nie do odpuszczenia. Czy się go bać?

Wracamy do tematu spowiedzi przy okazji kolejnego piątku. Dziś na tapetę bierzemy bardzo często zadawane pytanie o grzech przeciwko Duchowi Świętemu. To ten najstraszniejszy, który nie zostanie nigdy odpuszczony. O co chodzi?

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza. Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym. (Mt 12:30-32) - mówi Pan Jezus i w tym momencie wielu z nas włosy stają dęba na głowie. To zdanie jest wstanie wstrząsnąć człowiekiem. Zwłaszcza że przecież na ogół czytamy słowa Jezusa o dobrym Ojcu, miłosiernym Abba i że najgorszy nawet grzesznik ma szansę odkupienia. A tu? Mur?

Nie do końca. Po pierwsze trzeba znać kontekst.

Słowa te mówił Jezus do faryzeuszy i stąd potoczna nazwa tego grzechu - grzech faryzeuszy. To zadufanie sobie i stawianie siebie, ponad Boga. I tutaj Jezus mówi wyraźnie – jeśli ktoś to zrobi, nikt – nawet Bóg tego nie wybaczy. - pisze Michał Czuma w interpretacji na mateusz.pl.

To nie jest jednorazowy grzech - "pociesza nas" o. Adam Szustak OP - Grzech przeciwko Duchowi Świętemu to jest pewna całożyciowa postawa, do której dochodzi się latami. 

Często pytamy się, czy ja nie zrobię czegoś, co będzie grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Nie da się w tym kontekście zrobić "czegoś", czyli jednorazowego działania. Często bowiem grzeszymy, licząc w duchu na Boże miłosierdzie. W zasadzie zawsze, gdy świadomie grzeszymy (a świadomość grzechu jest jego podstawą), to mamy z tyłu głowy myśl o Bogu. Mimo to upadamy. Przyczyną tego mogą być też różne nałogi i uzależnienia. To jednak nie skreśla nam zbawienia.

Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje sześć rodzajów grzechu przeciwko Duchowi Świętemu:

  1. Grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego.
  2. Rozpaczać albo wątpić o łasce Bożej.
  3. Sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej.
  4. Zazdrościć lub nie życzyć bliźniemu łaski Bożej.
  5. Mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia.
  6. Umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.

To, co łączy je wszystkie to taka postawa: Mam w nosie Pana Boga, wiem lepiej od Niego. Na pewno tego i tego mi nie wybaczy. Stawiam się zatem wyżej od Boga. Trzeba się więc sporo napracować, żeby wypracować w sobie i wykształcić taką postawę. A i przecież nikt nie wyklucza, że w pewnym rozbłysku sumienia człowiek na końcu swoich dni szczerze zapłacze nad swoim grzechem.

Dlatego jezuita ks. Robert Wawer tłumaczy na stronie internetowej warszawskiego sanktuarium Matki Bożej Łaskawej i pl.aleteia.org, że grzech przeciw Duchowi Świętemu to grzech wiecznego odrzucenia Bożej miłości, jaki popełniły upadłe anioły. Tylko istoty obdarzone wolną wolą i żyjące poza czasem mogły dokonać wiecznego odrzucenia służenia Bogu, a człowiek nie jest w stanie dokonać wyboru na całą wieczność. Dodaje ponadto - Kościół otrzymał władzę odpuszczania wszystkich grzechów popełnionych przez człowieka.


Na trasie pieszej wyprawy – Tuszetia

Tuszetia jest regionem w północnej Gruzji, położonym, na zboczach Kaukazu. W tym regionie znajduje się wiele malowniczych miejsc - między innymi Darlo i Omalo - kolejne wioski niemalże na krańcu świata, które warto odwiedzić. Nie może w tym miejscu zabraknąć piechurów ;)

Tuszetia jest oddzielona od reszty kraju pasmem górski. Co ciekawe, pierwsza droga do tego regionu dla ruchu kołowego powstała pod koniec XX wieku. Jest to region uznawany za jeden z najbardziej atrakcyjnych gruzińskich regionów dla wędrówki pieszej, który mimo znacznych wysokości (ponad 3000 m n.p.m.) nie wymaga specjalistycznego sprzętu.

A już w piątek (6.03) spotkanie organizacyjne piechurów. Jesteś zainteresowany wyprawą? Przyjedź i dowiedz się wszystkiego >>

Zobacz pozostałe miejsca na trasie pieszej wyprawy!

Ushguli, wioska na krańcu świata >>

Gergeti – Cminda Sameba >>

 


youtube.pl / Arena Młodych 2020

Jakie jest Twoje imię? Arena Młodych 2020

Ponad 12 tyś. młodych z terenu Archidiecezji Łódzkiej wzięło udział w największym corocznym wydarzeniu ewangelizacyjnym, jakim jest Arena Młodych. Inicjatywa zapoczątkowana przed trzema laty przez metropolitę łódzkiego, z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem młodych oraz ich wychowawców i katechetów, którzy wraz z młodymi przybywają na Arenę. Wczoraj odbył się pierwszy dzień wydarzenia.

Tegoroczne spotkanie oparte zostało o Markowy fragment ewangelii, opowiadający o uwolnieniu opętanego. Wprowadzeniem do tematu tegorocznej Areny było przedstawienie przygotowane przez salezjański teatr „Beznazwy”, który przestawił inscenizację zapisaną na kartach Nowego Testamentu. Młodzi przez swoich rówieśników zostali zaproszeni do zejścia na płytę hali – gdy tylko odnajdują się w sytuacji człowieka zniewolonego przez grzech i zło, i do pozostanie tam po to, by spotkać Jezusa.

Po teatralnej inscenizacji został wprowadzony Najświętszy Sakrament i umieszczony w samym sercu Areny. Zgromadzona dookoła młodzież w obecności Chrystusa Eucharystycznego wysłuchała katechezy metropolity łódzkiego, który przywołując raz jeszcze fragment ewangelii wskazał, że imię dla autora Biblii to jest to, co ciebie najbardziej określa. Imię mówi: kim jesteś? Jak masz na imię? – pytał Jezus opętanego. Ten odpowiedział – Legion. Legion to było 6.826 żołnierzy - tyle liczył legion rzymski. To znaczy, że ten człowiek powiedział do Jezusa – tak mam na imię - to jest moja rzeczywistość. Mam w sobie 6826 demonów – czyli w zaokrągleniu mam w sobie 7 tyś. diabłów.

Myślę, że to nie jest proste – powiedzieć coś takiego. To jest pierwszy moment wolności, że możesz do Jezusa powiedzieć: jest mi to, i to, i to, i to. Wiecie, dlaczego jest to pierwszy moment do wolności? Bo jak my wdepniemy w grzech, a zwłaszcza, gdy wdepniemy w grzech głęboko – tak jak on, to pierwszą radą demona jest – tylko nikomu nie mów! – podkreślił arcybiskup. - Jak chcecie takiej przemiany, jaka dokonała się u człowieka z ewangelii, to musicie odpowiedzieć Jezusowi na pytanie: jak ci na imię, tzn. co jest tym, co cię trzyma? Co jest tym, co cię zniewala? Co jest tym, co cię zabija? Co jest tym, co ci odebrało twoją tożsamość? Powiedz, jakie jest twoje imię? Jak powiesz, to zacznie się proces wyzwolenia – podkreślił abp Ryś.

Najważniejsze przeżycia

Dla mnie ta Arena jest spotkaniem z Bogiem wśród ludzi, którzy też uważają Go za największą wartość w swoim życiu i mogę z Nim się spotkać osobiście – tłumaczy Oliwia Jędruch. - Ale najważniejszym momentem dzisiejszej areny było kazanie arcybiskupa, kiedy mówił i jak później można było zobaczyć Ciało Jezusa – dodaje uczestniczka spotkania.

Po słowie łódzkiego pasterza był czas, aby na kartach rozdanych przez wolontariuszy zapisać swoje imię, a więc to wszystko, co mnie oddala od Jezusa, co jest moim grzechem, trudnością, zniewoleniem. Następnie uczestnicy spotkania mogli skorzystać z sakramentu pokuty, któremu posługiwało ponad 150 kapłanów diecezjalnych i zakonnych oraz modlitwy wstawienniczej, której służyło blisko 150 wstawienników.

Najważniejszym momentem dla mnie było to, że na płycie rozstawili się księża i była możliwość wyspowiadania się. To jest bardzo fajne. Poruszyło mnie jednak to, kiedy ksiądz wyszedł na środek Areny i zaczął opowiadać o ewangelii – zauważa Dawid Wolski.

Maja Smyczek z kolei wyznała, że dla niej najważniejsza była okazja do spowiedzi: Szłam do tej spowiedzi chyba z rok ale… Arena to wspaniały czas na spowiedź, aby powiedzieć wszystko to co złe i zacząć na nowo.

Przyszłam na tę Arenę, bo chcę coś zmienić w swoim życiu i przybliżyć się do Boga. Jak się wyspowiadałam to wyraźnie usłyszałam, co Pan Bóg mi powiedział no i teraz wiem, co mam robić, by być lepszą. Najbardziej poruszyła mnie modlitwa po spowiedzi. Kiedy zostały mi odpuszczone moje grzechy, wtedy dotarło do mnie, co Jezus chce mnie przekazać – tłumaczy Anna Ćwiątkowska.

Życie na kartce

Po spowiedzi i modlitwie wstawienniczej młodzi podchodzili do monstrancji i u stóp Chrystusa Eucharystycznego składali lub też niszczyli swoje kartki z wypisanymi problemami – jako wyraz oddania ich Jezusowi.

Najbardziej poruszyło mnie to, kiedy zrozumiałem, co mam zapisać na kartce, co jest moim kłopotem, problemem, tym węzełkiem, który trzyma mnie nie od dziś. Zaraz oddam go Jezusowi – mówi Michał Borkowski, jeden z współprowadzących spotkanie.

Spotkanie zakończyło błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, którego udzielił metropolita łódzki.

Arcybiskup zaprosił wszystkich na dzień jutrzejszy, kiedy to w uroczystej Eucharystii podziękujemy za dar spotkania z Nim i z drugim człowiekiem. - Niech was jutro nie zabranie, a i przyprowadźcie ze sobą swojego kolegę lub koleżankę – apelowała Iza Woropaj ze wspólnoty Mocni w Duchu, prowadząca dzisiejsze spotkanie.

Zapytany o przeżycia dzisiejszej Areny Młodych łódzki metropolita odpowiedział: tu na Arenie przeżyłem najbardziej swoją własną spowiedź. To nie jest żart! - Staramy się to wszystko, co robimy dla młodych, najpierw odnosić do siebie. Ewangelia, którą wybraliśmy na tegoroczną Arenę, jest naprawdę wstrząsająca i jest jak najbardziej ważna. Nie bez powodu jest to najstaranniej opisany cud w ewangelii świętego Marka – to Piotrowa Ewangelia, która, mam nadzieję, że już się dzieje. Mam nadzieję, że ci młodzi ludzie mogą doświadczyć jakiejś głębokiej przemiany w spotkaniu z Jezusem, że potrafią nazwać swój problem, żeby go przekazać Jezusowi – dodał abp Ryś.

Dziś drugi dzień Areny Młodych 2020. Transmisja na żywo ze spotkania na stronie archidiecezji łódzkiej, kanale YouTube (Archidiecezja Łódzka) oraz na profilu Facebook (Archidiecezja Łódzka).

Źródło: KAI


pl.wikipedia.org

Co to jest mirra?

Mirrę kojarzymy ze świętami Bożego narodzenia i z jednym z trzech darów mędrców ze wschodu. Jednak jest również mocno związana z męką i śmiercią Pana Jezusa. Czym jest, jakie ma właściwości i jaką rolę odegrała w historii zbawienia?

Generalnie mirra to wonna żywica o konsystencji skrystalizowanego miodu. Pozyskuje się ją z drzew i krzewów zwanych balsamowcami. Takie balsamowce rosną głównie w południowo-wschodniej Afryce i na półwyspach Arabskim i Indyjskim. Mirra samoistnie wypływa z kory balsamowca w postaci przeźroczystych, czerwonobrunatnych małych grudek. Można rozciąć korę, by przyśpieszyć jej wyciek. Ale wtedy zdecydowanie traci na wartości. Nazwa wywodzi się z języków semickich - aramejskiego i hebrajskiego. I tutaj trop prowadzi nas prosto do Biblii.

Mirra cenniejsza niż złoto

Nie miałem pojęcia, że podarunek Trzech Królów miał charakter proroczy. Nie wiem, czy sami królowie mieli tą świadomość. Po pierwsze mirra w tamtym czasie była cenniejsza niż złoto. Przede wszystkim była lekarstwem. Nie znano jeszcze aspiryny ani paracetamolu. Mirrę stosowano w chorobach układu pokarmowego, oddechowego i rozrodczego. Leczyli nią rany żołnierze Kserksesa. Robiła też za pastę do zębów. Do dzisiaj tak jest. Dodaje się ją do płynów do płukania ust i do past do zębów w ramach środka antyseptycznego. Ma właściwości przeciwbólowe. Dodaje się ją do różnych maści na otarcia skóry i stłuczenia. Ma zastosowanie w przemyśle kosmetycznym.

Mirra była środkiem służącym do namaszczania i balsamowania zwłok. Była wreszcie składnikiem różnych olejków eterycznych wykorzystywanych podczas różnych obrzędów. Jest jednym ze składników używanego podczas liturgii kadzidła. Mirra pięknie pachnie, ale ma gorzki, korzenny smak. Ta gorycz ma symbolizować cierpienia doczesnego życia. Uzdrawiające właściwości to aluzja do roli Jezusa - Wielkiego Lekarza naszych dusz i ciał. Mirrę dostał Jezus w prezencie po narodzinach, podawali Mu, kiedy wisiał na krzyżu, a po śmierci namaszczono nią Jego Ciało.

Mirra w biblii

Jest jedną z najbardziej charakterystycznych biblijnych roślin. Czytamy o niej zarówno w Starym jak i w Nowym Testamencie.  Księga Wyjścia podaje precyzyjną recepturę na olejek do namaszczenia kultowego:

Weź sobie najlepsze wonności: pięćset syklów obficie płynącej mirry, połowę tego, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnego cynamonu i tyleż, to jest dwieście pięćdziesiąt syklów wonnej trzciny, wreszcie pięćset syklów kasji, według wagi przybytku, oraz jeden hin oliwy z oliwek. I uczynisz z tego święty olej do namaszczania. Wj 30,23-25. W Księdze Estery mirra pojawia się jako kosmetyk: (…) ponieważ wtedy dni ich namaszczenia kończyły się, sześć miesięcy olejkiem mirrowym, a sześć miesięcy balsamami i kosmetykami kobiecymi – wtedy dopiero dziewczyna szła do króla. Est 2,12-13. A w Pieśni nad Pieśniami mirra to nic innego, jak afrodyzjak: Wstałam, aby otworzyć miłemu memu, a z rąk mych kapała mirra, z palców mych mirra drogocenna – na uchwyt zasuwy. Pnp 5,5. Sproszkowana mirra noszona w woreczku na piersi miała pomóc kobietom oczarować mężczyznę:  Mój miły jest mi woreczkiem mirry wśród piersi mych położonym. Pnp 1,13

Najbardziej zastanawiający biblijny fragment z mirrą to moim zdaniem ten: Tam dawali Mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął, Mk 15,23. Wino z mirrą było środkiem uśmierzającym ból. Jezus nie chciał się znieczulać. Nie chciał taryfy ulgowej. Chciał wypić przygotowany przez Ojca kielich do końca. Każdą jego kroplę. I wypił.

Kiedyś mirra była wyznacznikiem luksusu. Obdarowywali się nią królowie i najbogatsi ludzie. Dzisiaj można ją kupić na Allegro za 20 złotych i mało kto wie, co to jest. To nie znaczy, że jej właściwości się zmieniły. Zmieniły się czasy.


Photo by Jelleke Vanooteghem on Unsplash

#klerykmanka / 3. Wartość milczenia

28.02.2020 r. Dzień 3. Wielkopostnego Challange'a z klerykiem Alfonsem Mańką OMI.

  1. Przeczytaj myśl kl. Mańki lub posłuchaj dłuższego fragmentu z jego dzienniczka.
  2. Przemyśl ją w ciągu dnia.
  3. Zapisz wieczorem swoje przemyślenia!

Dziś temat: wartość i znaczenie milczenia.

(...) jak wielkie znaczenie posiadła mowa ludzka, ale i jak wielkie może ona spowodować zło. Doszedłem do wniosku, że o ile bym zachowywał sumiennie milczenie, wtenczas by wszystkie inne ćwiczenia duchowe wiele lepiej się udawały i miałbym większy spokój co do spędzanego dnia. Charakter mój przez to również dużo by zyskał. - kl. Alfons Mańka

https://www.youtube.com/watch?v=zWnL2b5uNl8&feature=youtu.be