Dziwny jest ten świat

Dziwny jest ten świat. Naprawdę dziwny. Widzę go jak przykłada sobie do skroni gana. I głośno krzyczy, że chce żyć. Nie wiem, czy palec już dotyka cyngla, czy za chwilę go dotknie. Może nawet lekko już go naciska. A może już nacisnął i zabójcza kula leci w jego kierunku. Czyli w naszym.

Jak mantrę powtarza ten dziwny świat frazę o pokoju i bezpieczeństwie. Gdzieś już to słyszałem. Niepokojące. Zajrzyj do Tesaloniczan to zrozumiesz, dlaczego. Trąbimy o pokoju jak nawiedzeni, a nie wiem, czy jest na ziemi miejsce wolne od wojny. Jakiejkolwiek. Niedawno prezydent supermocarstwa oficjalnie zabija jednego z najważniejszych ludzi innego mocarstwa. Nie wiem czy sytuacja może być jeszcze bardziej napięta. W zasadzie, to się dziwię, że ta zwiastowana od lat III wojna światowa jeszcze się nie rozpętała. A może już trwa, tylko wszyscy wciskają nam ten kit o pokoju?

Śmierć

Życie oficjalnie wciąż jest traktowane jako najwyższa wartość, a sama aborcja zabija rocznie grubo ponad 50 milionów istnień ludzkich. Dla porównania – rocznie na drogach ginie nieporównanie więcej ludzi niż na wszystkich wojnach razem wziętych. A jest to zaledwie 1,5 miliona. Śmierć na drodze to zazwyczaj nieplanowany, niechciany, nagły wypadek. Aborcja to zaplanowane, chciane i świadome zabójstwo. Jest różnica. Może ktoś pomyśli, że jestem kato-fundamentalistą. Niech myśli. Myśleć wolno i trzeba. Warto zauważyć, że w niektórych (niewielu) krajach aborcja jest surowo karana. Polscy biskupi w temacie aborcji ultra-miłosierni. Nie chcą karać matki. Jedyne czego oczekują to tego, by poszła do spowiedzi.

Miłość?

Dziwny świat lubi mówić o miłości. O miłości nagrywać piosenki, kręcić filmy i pisać książki. Jednocześnie po uszy będąc zanurzonym w nierządzie. Jacques Waynberg to jeden z najwybitniejszych francuskich seksuologów, konsultant Światowej Organizacji Zdrowia i założyciel paryskiego Instytutu Seksuologii. Jego diagnozy są smutne. Uważa, że łatwość dostępu do pornografii i nawiązywania przez sieć swobodnych kontaktów towarzyskich jest odpowiedzialna za przetaczającą się przez świat falę moralnej zagłady. Ta fala zmiata z powierzchni życia młodych ludzi autorytet rodziców, kościoła i państwa. I uderza w podstawową instytucję świata, jaką jest rodzina. Od seksu uzależnionych jest 30 milionów amerykanów. Roczny dochód porno-portali na świecie to kwota przekraczająca 100 miliardów dolarów. Jeden taki portal to miliardy godzin oglądania rocznie. Sex w sieci to przeszło 35 procent wszystkich przeglądanych stron. Wobec takiej oglądalności wymiękają nawet Netflix, Amazon i Twitter razem wzięci. Już 12 letnie dzieci łapane są w tą pułapkę. I to ona kształtuje zachowania między mężczyzną a kobietą, a nie jak to powinno być – rodzice. Rodzice najczęściej nie mają na to czasu, bo są zbyt zajęci zarabianiem pieniędzy. Albo ich nie ma, bo się rozwiedli. Co trzecie, a gdzieniegdzie co drugie małżeństwo się rozpada. Polska na tle Europy nie wypada w tym temacie najgorzej, ale naprawdę nie ma powodów do euforii. W pornografii nie ma miejsca na miłość. Jest prosty, perwersyjny mechanizm konsumpcyjny.

Za pieniądze

O Niemczech mówi się największy burdel Europy. Od kiedy postanowiono zalegalizować tutaj „miłość” na sprzedaż, dzielnice czerwonych latarni zaczęły się rozrastać jak grzyby po deszczu. Dzisiaj tą „miłość” kupuje sobie dziennie milion facetów. Jakoś tak jest, że wśród zainteresowanych takim towarem jest głównie płeć brzydka. Z ankiet przeprowadzanych w Polsce wynika, że są takie prostytutki, które mają mężów i rodziny i które nie widzą w swoim fachu niczego złego. Są i tacy żonaci klienci, którzy w odwiedzaniu burdeli też niczego złego nie widzą. Ale ci sami faceci niekoniecznie zgodziliby się na to, by ich żony zasilały domowy budżet pracując jako prostytutki. To płciowa dyskryminacja. Dziwny jest ten świat, naprawdę.

Ekologia

Ekologia to już religia. Ceremonia wręczenia Złotych Globów 2020 miała wegański smak. Matthew Morgan, szef kuchni hotelu Beverly Hilton, w którym odbyła się impreza powiedział: uznaliśmy, że chcemy dać światu pozytywny przykład. To nie wszystko. Czerwony dywan, po którym chodzili goście został zwinięty, by go można było użyć w przyszłości. A wodę podawano w szklanych butelkach. No brawo organizatorzy! Genialne! Oczywiście to ironia. Jestem jak najbardziej pro-eko. Ale to o czym napisałem to jedynie puste, nie mogące niczego zmienić gesty. Trochę za późno Panie i Panowie z elit światowego showbusinessu. Najpierw zrobiliście wszystko, by społeczeństwa współczesnego świata po uszy ugrzęzły w bagnie próżnego konsumpcjonizmu, a teraz chcecie to odkręcać pijąc wodę ze szklanych butelek? Żałosne. Listę siedmiu grzechów głównych zaczyna pycha. Jak na królową grzechów pierwsze miejsce na liście jest zrozumiałe. Druga jest chciwość. Myślę, że to też nie przypadkowa lokata. Chciwość jest bezpośrednio odpowiedzialna za dzisiejszą eko-katostrofę. To chciwość wedle NASA-owskich specjalistów leży u fundamentów zagłady wszystkich wielkich cywilizacji. Z naszą włącznie. Kto jeszcze kilkadziesiąt lat temu naiwnie wierzył, że po koszmarach wojen światowych człowiek już wie, jak zbudować lepszy świat, dzisiaj musi zmienić wiarę. Australijskie pożary przygnębiają wyjątkowo. Na naszych oczach ziemia pomału, ale zauważalnie stacza się po równi pochyłej w dół. Ocieplanie klimatyczne. Ok, klimat się ociepla. To fakt. Ale jest pytanie – co za to odpowiada? Powiadają, że człowiek ze swoimi samochodami, fabrykami i całą tą rewolucją przemysłową. Kto inny mówi, że to ściema. Jest cieplej, bo ziemia jako planeta po prostu wchodzi w taką fazę. Wpływ działalności człowieka to przy tym pryszcz. Obydwie teorie firmują tak zwane autorytety naukowe. Jak jest – nie wiem. Ale jeśli rzeczywiście nasze dymy mają znikomy wpływ na globalną temperaturę, to znaczy, że mamy odpuścić temat? No nie. Choćby z szacunku wobec Bożego stworzenia.

Dziwny jest ten świat. Powód tej dziwności jest w zasadzie jeden. Odrzucenie Boga z jego prawem. To może brzmi jak wyświechtany slogan, ale taka jest prawda. Wszędzie tam, gdzie człowiek na własną rękę próbuje urządzać świat, wcześniej czy później wybuchają wojny, pojawia się moralna degrengolada, a planeta zamienia się w ruinę. A ponieważ każdy grzeszy, to znaczy, że każdy odrzuca Boga. Czasami. I każdego w jakimś stopniu dotyczą te gorzkie owoce. Dziwny jest ten świat, który przykłada sobie do skroni gana, wykrzykując o życiu i pokoju. Jedyny ratunek to Miłość. Pisał o tym św. Paweł. Śpiewał Lennon. A Miłość jest zabijana.  O to chodzi, jak się okazuje. Bo to konkretnie w tej zabitej Miłości jest ratunek dla tego dziwnego świata.