Znowu Star Wars

Wczoraj w końcu udało mi się obejrzeć najnowszy epizod Gwiezdnych Wojen, IX, Skywalker: Odrodzenie. Jakie wrażenia? A Wasze? Wszyscy już widzieli? Uwaga, tekst zdradza kilka wątków z fabuły.

Bez problemu znajdziecie wiele nieprzychylnych opinii na temat tego epizodu. Krytykowanie jest w modzie. Tylko, że to nie zmieni treści filmu. Zobaczmy raczej, co pożytecznego można wyczytać z tego docinka.

Myślę, że spośród najnowszej serii to był odcinek najbardziej oryginalny, dotykający różnych zakamarków duszy, a nawet wzruszający. Wiodącym wątkiem tej nowej serii gwiezdnej epopei jest przekonanie o wartości wytrwania w podążaniu za wolnością i prawdą. Wolnością w sensie zrzucenia jarzma niewoli imperialnego systemu, a prawdą w sensie odważnego spojrzenia na własne serce, zamieszkujące je pragnienia i różne nieuporządkowane tendencje. Wierność własnemu sumieniu i odwaga stawienia czoła demonom zamieszkującym nasze serca stanowi niewątpliwie powracający wątek Gwiezdnych Wojen. Jest to na pewno ważna lekcja dla naszych czasów. Dzięki mitologicznemu ujęciu sprawy zło tkwiące w naszej naturze, a mówiąc bardziej teologicznie zranienie serca i woli jako owoc grzechu pierworodnego, przybiera wręcz formy dotykalne, spersonifikowane, wcielone jak na przykład powstający niemalże z popiołów imperator Palpatine.

Myśleliśmy, że Palpatine został unicestwiony raz na zawsze przez Dartha Vadera stającego się na powrót Anakinem Skywalkerem w ostatniej części pierwszej serii, epizod VI, Powrót Jedi. A tu niespodzianka. On ciągle „żyje”. Może lepiej byłoby powiedzieć „egzystuje” jako pół-człowiek a pół-maszyna. Oczywiście jego przeżycie było bardzo mało prawdopodobne, jednak może to i nie takie ważne. Wiemy, że zło się odradza – może nie koniecznie w tym samym osobniku, ale na pewno w innych, następnych.

Dopiero teraz dowiadujemy się pochodzenia tajemniczej kreatury ciemności, jaką był w poprzednich dwóch odsłonach Snoke. Wątek ten jasno ukazuje, że nie tak łatwo jest pokonać zło, ponieważ zło ciągle się odradza. Dlaczego tak jest? Jak powiedziałem wcześniej w Gwiezdnych Wojnach zło przybiera konkretne kształty, jest „wyprojektowane” na zewnątrz, w świat, który nas otacza. W takim wypadku dużo łatwiej jest z nim walczyć i … nawet zabić, unicestwić – jak, miejmy nadzieję już ostatecznie, imperatora Palpatine’a. Tak naprawdę trzeba jednak spojrzeć na własne serce oraz na duchy, które w nim zamieszkują. Jak Rey, wielokrotnie prowadzimy wewnętrzne dialogi, próbując podjąć ważne dla nas decyzje. Ileż razy słyszymy w sercu takie głosy jak paraliżujący strachem głos Palpatine’a albo dodający otuchy głos Luke’a? W Gwiezdnych Wojnach te nasze wewnętrzne rozmowy przybrały bardzo konkretne kształty bohaterów Sagi. A jednak chodzi o to samo: rozeznawanie między dobrem a złem oraz podejmowanie słusznych decyzji, a potem także w konsekwencji odpowiednich czynów. Tak jak w naszym życiu, tak i w przypadku bohaterów Star Wars piętrzą się przed nami przeszkody oraz wątpliwości. Czy to słuszne? Czy dam radę? Czy w ogóle warto ryzykować życie? Czy nie jest za późno? Czy nie lepiej dać sobie spokój? A może przyjąć ponętną ofertę łatwego życia współpracując ze złem?

Rey, Finn, Poe, Kylo Ren i inni bohaterowie doświadczają ciągle napięcia wiązanego z takimi pytaniami. Każdy z nich próbuje odpowiedzieć na nie na swój własny sposób. Każdy z nich zmaga się wewnętrznie. A ja? Jak odpowiem na te pytania?

Piękno Gwiezdnych Wojen polega na tym, że, pomimo momentów słabości i chwil zwątpienia, główne postacie sagi okazują się wystarczająco dzielne, by odważnie stawić czoła lękowi, który paraliżuje ich od wewnątrz oraz złu, które panoszy się w świecie. Robią to „wbrew nadziei”, wbrew ludzkim kalkulacjom, które nakazałyby od razu się poddać. Wierząc, że „życie nasze zmienia się, ale się nie kończy”, są gotowi nawet do ofiary z własnego życia: Leia, Kylo, a także wszyscy, którzy przybywają na pomoc walczącym. Ciekawy jest przy tym komentarz imperialnych oficerów: „Co to za flota? To nie flota, to zwykli ludzie…” Jest to niewątpliwie zachęta dla nas wszystkich: kiedy się zjednoczymy, możemy wspólnie stawić czoła złu na świecie! Nigdy nie traćmy nadziei, nawet jeśli zło wydaje się przeważać…