Co płonie?

Z Polski do Australii jest prawie 14 tysięcy kilosów. To głównie dzięki tej odległości, trawiące od kilku miesięcy to państwo niszczące pożary, aż tak nas nie dotykają. A to co się tam dzieje to mała apokalipsa. Grube miliardy dolarów strat. Według szacunków naukowców spłonęło już ponad miliard zwierząt. Wiele unikalnych ekosystemów znika na zawsze. Na przykład Wyspa Kangurów na południu. Już w połowie zwęglona. A to jeszcze nie koniec. W porównaniu z pożarem przedmieścia Melbourne w 2009 roku kiedy zginęły 173 osoby, obecne straty w ludziach są stosunkowo małe. Bo tylko 26 ofiar. Nie wiem czy to może być jakimkolwiek pocieszeniem. Na jakimś filmiku w sieci widziałem mężczyznę ze łzami w oczach. Jakiś ultra pasjonat gitary. Spłonął jego dom, a wraz z nim kolekcja kilkudziesięciu zbieranych przez całe życie gitar akustycznych. To wielki cios dla turystyki, przemysłu mleczarskiego, winiarskiego. Dla całego państwa. Oddalona od Australii o ponad 4 tysiące kilometrów Nowa Zelandia już odczuwa skutki tej katastrofy. Ludzie wyczuwają tam swąd spalenizny, a nowozelandzki lodowiec zabarwił się na kolor kawy z mlekiem. Co z tego, że w sieci pojawiła się masa fejkowych zdjęć i filmików, które niby przedstawiają makabryczne lub wzruszające obrazy z australijskiego piekła, w rzeczywistości nie mając z nim nic wspólnego? Tak czy siak, tam dzieje się źle.

Ktoś z nadgorliwych interpretatorów znaków naszych czasów uznał to za bożą karę za grzechy Australii. Przypomnę, że we wrześniu 2019 roku na terenie całego kontynentu Australijskiego zalegalizowano aborcję na życzenie. I to nawet do samego momentu narodzenia. Ostatnim stanem, który opierał się tej liberalizacji była Nowa Południowa Walia. I tak zmieniono obowiązujące tam od 119 lat prawo zakazujące zabijania dzieci w łonach matek. A który australijski stan najbardziej dostał po tyłku w wyniku ostatnich pożarów? Zgadza się, Nowa Południowa Walia. Przyznam, pokusa by wejść w taki osąd jest duża. Ale niech mnie Ręka Boska przed tym broni. Momentalnie odpala mi się to: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Mt7,1-3. Albo to: Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. 1 Kr 10,12. Raper TAU na swoim profilu wrzucił taki sąd. Cóż, jego sprawa. Ale też, niech mnie ta sama Ręka Boska broni przed przymykaniem oka na zło i udawaniem, że go nie ma. Albo co gorsza, nazywania go dobrem. Ja to widzę tak – legalizacja aborcji jest złem i to zło trzeba nazwać po imieniu. Ale sądzenie i wyrokowanie tego za co, kogo i jak ukarał Bóg nie jest naszą kompetencją zupełnie. Pewna pani w jakimś artykule bardzo przeżywała to, że niektórzy jednak w te kompetencje wchodzą. W tym raper TAU. I rozumiem ją. Lecz w tym samym artykule stwierdza, że te pożary w Australii jednak są konsekwencją naszych grzechów. Ale nie tych aborcyjnych. Tych ekologicznych. Cóż za niekonsekwencja. Skąd ta pewność? Jedni naukowcy mówią to, inni tamto. Trudno o pewność. Zwłaszcza gdy nie siedzi się w temacie. Faktem jest to, że temperatura na świecie idzie w górę. Ale to, że odpowiada za to człowiek, to już nie jest fakt, tylko teoria. To głębszy temat, polecam się w to wgryźć, bo to bardzo ciekawe. Ekologia to wielki biznes. Bardzo wielki. I to wiele wyjaśnia.

Wiele pożarów płonie na świecie. Różnych. Pożary międzynarodowych wojen, rodzinnych konfliktów, ideologicznych sporów, kościelnych schizm, biedy, głodu, chorób, niesprawiedliwości społecznej. I tak dalej. Te wszystkie pożary wypalają i niszczą aż do zgliszczy. Jest tylko jeden ogień, który nie niszczy, ale daje życie. Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. To powiedział Jezus. Domyślam się, że chodzi o ogień Ducha Świętego, ogień Miłości. Taki pożar może być. Nawet mała jego iskierka to już coś. Mała iskierka miłości. Wielki pożar zwykle zaczyna się od iskierki. Ja wiem, że Australia jest daleko stąd. Ale modlitwa jest szybsza niż światło. Dlatego pytam siebie i ciebie, czy zamiast obojętności i sądu wysłałeś tam chociaż jedną modlitewną iskierkę miłości? Powiem szczerze – ja już wysłałem. Nawet więcej niż jedną iskierkę. Może pochodnia by się uzbierała. A może nawet całe ognisko. I wierzę, że wielu z nas to zrobiło. Bo wierzę w człowieka. Wierzę w dobro, które jest w nas. Wierzę, że mimo tego cierpienia i zła w jakim po uszy zanurzony jest świat, ostatecznie dobro zwycięży. Bez tej wiary wszystko traci sens.