Na Madagaskarze ostatnio dużo się dzieje… Relacja z wolontariatu.

Serdeczne życzenia dla Wolontariatu i całej Wspólnoty oblackiej! Życzę wszystkim, aby w tym czasie Jezus wlał w Wasze serca radość i nadzieję oraz by mógł być Bogiem prawdziwie obecnym.

W Wigilię mijają 2 miesiące mojego pobytu na Madagaskarze. Czuję, że to naprawdę ubogacający i intensywny czas, a mija dwa razy szybciej. Święta spędzę w pewnej wiosce w buszu razem z miejscowymi chrześcijanami, o.Krzysztofem Koślikiem, siostrą zakonną i klerykiem.  Bardzo się z tego cieszę, bo będę mogła w pełni doświadczyć codzienności i zwyczajów malgaskich, być bliżej ludzi, zamieszkać na chwilę w chatce z ravinali (na co dzień mieszkam z Siostrami w murowanym domku, gdzie jest prąd i odprowadzenie wody, u Sióstr niczego mi nie brakuje). Malgasze nie świętują Bożego Narodzenia tak barwnie, jak w Polsce, czy Europie. Dzień Wigilii o.Krzysztof spędzi głównie na wielu spowiedziach, my na organizowaniu katechez i czuwania. Wieczorem odprawiona będzie pasterka trwająca wiele godzin. Tak długo, ponieważ jest to czas również chrztów. W pierwszy dzień Świąt msza św. i kilka wspólnych spotkań integracyjnych. Taki jest plan!

W przychodni ostatnio dużo się dzieje. Mamy dwa razy więcej pacjentów, wciąż wiele przypadków malarii i gruźlicy. Mnie bardzo dotyka to, że niektórzy nie mogą sobie pozwolić na niezbędny pobyt w szpitalu, dlatego leczą się u nas. My robimy, co możemy, ale nie zawsze to wystarcza. Cieszę się natomiast z tego, kiedy widzę, jak pięknie goją się rany naszych pacjentów. To niesamowite, że niektórzy mając gorsze warunki sanitarne, tak dobrze się regenerują i reagują na leki.
Od strony położniczej – porodów ostatnio mamy niewiele. Większość kobiet opiera się na tradycji i bardzo ufa swoim „matronom”, czyli lokalnym akuszerkom. Rodzą więc w domu, bez opieki medycznej. Ale może, jeszcze przed Świętami narodzi się jakiś mały człowiek.

Weź udział w zjazdach przygotowawczych do wyjazdu na misje! Sprawdź terminarz!

Ostatnio się zastanawiałam, co takiego zyskuję pracując i żyjąc tutaj, od czasu mojego przyjazdu. Na pewno doświadczenie medyczne, to wiadomo. Zauważyłam też, że spotykam tu po prostu człowieka – prawdziwego, takiego jakim jest – podobnego do mnie, choć żyjącego w zupełnie innej rzeczywistości. Ta inność przy tym ludzkim podobieństwie uświadamia ogromną wartość życia. I jeszcze jedna rzecz, której ostatnio mocno doświadczam. Kościół. Malgasze mają inną pobożność, ale Msza św. jest jedna – ta sama, choć inaczej zaaranżowana.

Jeszcze raz życzę wszystkim pięknego czasu i ciepło pozdrawiam. Dziękuję za każdą modlitwę i też o Was pamiętam.

Pax,
Krysia