Kim był Sylwester?

Pewnie większości z nas zabawa sylwestrowa nie kojarzy się z niczym nabożnym. Tylko profanum. Żegnanie starego roku (starzec z brodą), witanie nowego (dzidziuś), hektolitry alkoholu, huczne bale do białego rana. Coraz częściej niestety, przy rytmach disco polo. Mało kto wie, że za tym świeckim świętowaniem stoi pewien święty!

Sylwester właśnie. Konkretnie Sylwester I. Urodzony w Rzymie w drugiej połowie III wieku. Syn Rufina, który w czasie prześladowań chrześcijan przechowywał liturgiczne księgi i Pismo Święte należące do kościoła w Rzymie. Niektórzy historycy są zdania, że matka Sylwestra, Justa, oddała go na wychowanie pewnemu uczonemu i cnotliwemu kapłanowi. Tak czy inaczej Sylwester wyrósł na kochającego Kościół i wrażliwego młodzieńca. Nie ma się co dziwić, że jego życiowa droga zaprowadziła go do kapłaństwa. W wieku lat trzydziestu Sylwester został wyświęcony na diakona. Chwilę później został prezbiterem. A w roku 314 wspiął się na Mount Everest kapłaństwa. Został papieżem. Kierował Kościołem dosyć długo, bo ponad 20 lat. JP2 dla porównania, rządził 26 lat. Pontyfikat Sylwestra przypadł na niełatwe dla Kościoła czasy. Po pierwsze była to epoka donatyzmu i arianizmu. To kontestacyjny ruch zapoczątkowany przez biskupa Donata z Kartaginy w następstwie prześladowania chrześcijan za cesarza Dioklecjana. Podstawą tej kontestacji był sprzeciw donatanów wobec ponownego włączenia do Kościoła apostatów, którzy w wyniku prześladowań ze strony cesarstwa zaparli się wiary. Arianie z kolei odrzucali dogmat o Trójcy Świętej, a Jezus (ich zdaniem) jako Syn Boży został przez Boga stworzony. Czyli Jezus w ariańskiej teologii nie jest odwiecznym Bogiem, zupełnie jak u Świadków Jehowy. Za pontyfikatu Sylwestra formułowały się ważne dla chrześcijańskiej wiary doktryny. W 325 roku odbył się pierwszy Sobór Nicejski. To na nim określono naukę o Trójcy Świętej, bóstwie Chrystusa, a także sformułowano pierwsze wyznanie wiary – tzw. Symbol Nicejski. To to: Wierzymy w jednego Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych, itd. Zbudowano dwie słynne rzymskie bazyliki: św. Piotra i św. Jana na Lateranie. Tą pierwszą zresztą Sylwester osobiście konsekrował. Jakub de Voragine pisał o nim, że był bardzo gościnnym człowiekiem. Był wyjątkowo wrażliwy na potrzeby sierot, wdów i biedaków. A ponadto: odznaczał się anielskim wyglądem, piękną mową, czystością życia, świątobliwością uczynków, trafnością rad, wiarą prawdziwie katolicką, cierpliwością pełną nadziei, szczodrością w miłosierdziu. 

Święty Sylwester zmarł w 335 roku. Oczywiście 31 grudnia, w dniu pożegnania starego i powitania nowego roku. Jego grób znajduje się w katakumbach Pryscylli przy via Salaria. Po nim to imię nosił jeszcze jeden papież prawowity oraz dwóch anty-papieży. Zwykle przedstawiany jest w papieskim ornacie z całą  gamą różnych atrybutów – pastorał, księga, gałązka oliwna, muszla, wąż, anioł, smok albo byk. Pieski, kotki, świnki, krówki i inne domowe zwierzęta mają w nim swojego patrona. Wzywa się go też o wstawiennictwo w modlitwie o pomyślność zbiorów. No i rzecz jasna, o szczęśliwy, pomyślny nowy rok. 

Nowy rok już niebawem. Historia sylwestrowego szaleństwa sięga starożytności. Samo słowo Sylwester wywodzi się z łaciny i oznacza dzikusa żyjącego w lesie. Często porównywano ten zwyczaj z greckimi Dionizjami – obchodami ku czci boga Dionizosa. To właśnie Grecy spersonifikowali nowy rok jako małe dziecko. 

Skończę legendą.

Grecka wróżka Sybilla przepowiedziała, że w 1000 roku nastąpi koniec świata. Zagłady miał dokonać zamknięty w lochach Watykanu smok Lewiatan, uwięziony tam w 317 roku przez papieża Sylwestra. Sybilla twierdziła, że potwór wybudzi się z wielowiekowego snu i w nocy z 999 na 1000 rok zniszczy świat. Gdy zbliżał się dzień spełnienia przerażającej wróżby, w Watykanie urzędował papież… Sylwester. Tyle, że Drugi. Cała Europa czekała w przerażeniu i napięciu na wydarzenia owej nocy. Niektórzy chowali się w domach, inni modlili się, a jeszcze inni odprawiali religijne pokuty. W ludziach zrodziło się przekonanie, że skoro Sylwester I uwięził smoka, to Sylwester II go uwolni. Wybiła północ. Jednak Lewiatan się nie pojawił, a świat istniał dalej, jak gdyby nigdy nic. Szczęśliwi ludzie wybiegli na ulice miast by świętować nie – spełnienie się przepowiedni. Przerażenie zmieniło się w bezgraniczną euforię, której towarzyszyły śpiewy, tańce i lejące się strumieniami wino. Wówczas po raz pierwszy papież Sylwester II udzielił światu błogosławieństwa Urbi et Orbi i odtąd wszystkie bale i zabawy na przełomie grudnia i stycznia biorą nazwę od tego właśnie papieża. 

Jak było naprawdę – Bóg raczy wiedzieć. Ale na radość sylwestrową zawsze jest miejsce. Bawmy się, tańczmy i radujmy do woli, pamiętając jednocześnie, by podziękować Bogu za miniony rok i prosić o błogosławieństwo na następny.