Czyny nie słowa

Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Mt 7,21

Trudne słowo chyba dla każdego. Zejdę trochę w jego głąb. Ktoś wydedukował, że największe zbrodnie w dziejach świata popełniono z Bogiem na ustach. Nie ważne czy z bogiem czy z Bogiem. Problem ten sam. Uświęcanie swoich grzesznych zbrodni świętością najświętszych idei. Tak robili naziści, kiedy z hasłem Bóg jest z nami deptali świat. Tak robią muzułmanie, którzy wrzeszcząc Allah Akbar ścinają głowy niewinnym mężczyznom i gwałcą niepełnoletnie dziewczynki. Tak robili chrześcijanie, którzy w ramach głoszenia Bożej Ewangelii organizowali wyprawy krzyżowe. Tak robi każdy, kto powołując się na Boga łamie Dekalog. Jak typowy facet przed dentystą, tak każdy z nas ucieka przed tą prawdą – wierność Ewangelii wcześniej czy później zaprowadzi nas na krzyż. Jak Jezusa. Nam się to poprzestawiało do góry nogami i to my, w imię tej samej Ewangelii prowadzimy innych na krzyż. Nie tak panowie i panie? Jeżeli Chrystus mówił, że Jego Królestwo nie jest z tego świata, to znaczy, że nie jest. A my z uporem maniaka budujemy to z tego. I to zasłaniając się Jego autorytetem. Podłe.

W Kościele

Czy są duchowni, których budowanie Bożego Królestwa interesuje tyle co zeszłoroczny śnieg? Chodzi tutaj o taką filozofię życiową niektórych kapłanów, którą mój znajomy określił kiedyś dosyć brutalnie: Kościół tak, Bóg nie. Mamy duchownych celebrytów, gwiazdy w koloratkach i biznesmenów z parafii. Żadnych nazwisk. Nie śmiem sądzić ludzi. Kimże jestem. Ale sądzę problem. Skoro Jezus mówił o nim, to znaczy, że problem jest. I że trzeba o nim mówić. Pycha tego żywota to tak potworna siła, że nie ma mocnych. Ewangelia to najbardziej wymagający życiowy program. Dla najsłabszych. Bo tylko w doświadczeniu swojej słabości możesz na serio zaprosić do swojego życia Boga i podpięty pod Niego zacząć ten program realizować. Są kapłani (i to więcej niż nam się wydaje), którzy są zainteresowani budowaniem Królestwa Bożego tu i teraz. Najchętniej jednak nagłaśnia się judaszowe zdrady. Janowa wierność aż po sam krzyż już nie jest taka medialna i ekscytująca. A tak samo realna i obecna. A nawet bardziej. 

Głupota głoszenia

Tak zwani świeccy ewangelizatorzy mają ten sam problem – pokusę budowania własnego królestwa z Bogiem na sztandarach. Bo generalnie wszyscy mamy ten sam problem. Pisałem o tym na początku. Istotą nawrócenia nie jest tworzenie wielkich, ewangelizacyjnych projektów. Nie jest głoszenie najbardziej błyskotliwych kazań, czy powalających konferencji. Nie jest nagrywanie platynowych płyt z religijnymi tekstami i chwytliwą muzyką. Nie jest religijne życie, pełne modlitw i innych pobożnych aktów. Istotą nawrócenia jest strącenie siebie z tronu swojego serca. I posadzenie na nim Jezusa. Najtrudniejsza rzecz świata, ale sorry, bez tego będziemy jedynie pięknie brzmiącym cymbałem. Jeśli z Bożą pomocą uda nam się to, jeśli uwolnimy swoje serce od siebie samego (największa ulga jakiej można doświadczyć) to wtedy te wszystkie rzeczy, o których wyżej pisałem nabierają sensu. Okaże się, że można być gwiazdą, milionerem albo celebrytą i jednocześnie wiarygodnym głosicielem Dobrej Nowiny. Ale to nie jest takie hop-siup. Pokażcie mi takiego jednego chociaż, który przy najszlachetniejszych nawet intencjach nie szuka własnej chwały. Choćby odrobinę. No nie ma takiego. I tu wychodzi geniusz Boga. To mianowicie, że potrafi On ogłaszać Swoje Królestwo poprzez głupstwo głoszenia. Albo inaczej – poprzez głupotę tych, którzy głoszą. I to odkrycie uwalnia mnie od obsesji kontrolowania tego, kto stoi za wołaniem Panie, Panie! Bo Bóg ma taką moc, by nawracać mnie dzięki tym, którzy w sercu mają Go jeszcze zdecydowanie za mało. Bóg ma moc, by nawracać poprzez kazanie księdza alkoholika, muzykę chciwego artysty albo YouTube’ową konferencję religijnego showmana z milionami odsłon. Może nawracać jak chce. Z każdego zła może wyciągnąć dobro. Zastanawiam się tylko, czy może wyniknąć co dobrego z wojen religijnych i czy taka absurdalna rzeczywistość może pomóc komukolwiek w nawróceniu? Hmmm.